Egzamin z dojrzałości

Redakcja
O takiej przygodzie, jaką przeżył wiosną Paweł Zając, marzy wielu chłopców uganiających się za piłką. Wychowanek Beskidu Andrychów spędził ją w młodzieżowej drużynie Widzewa Łódź. Jednak po zdaniu matury stanął na rozdrożu.

Paweł Zając (z lewej) ma za sobą półroczny staż w młodzieżowej drużynie Widzewa Łódź FOT. GRZEGORZ SROKA

PAWEŁ ZAJĄC. Młody piłkarz Beskidu trafił do notesów łowców talentów

Być może jesienią zagra w rodzinnym Andrychowie. Choć w Widzewie zebrał bardzo wysokie oceny, na kontynuację gry w Łodzi raczej się nie zanosi. - To dlatego, że wielu zawodników odeszło z pierwszej ekipy Widzewa, więc priorytetem dla tamtejszych działaczy jest zmontowanie zespołu na grę w ekstraklasie - zdradza Paweł Zając, 19-letni wychowanek Beskidu. - Jednak wydaje mi się, że zostawiłem po sobie dobre wrażenie, skoro nowy trener młodzieżowej drużyny Widzewa Tomasz Kmiecik wziął ode mnie numer telefonu, prosząc, bym dał sygnał, gdzie ewentualnie będę występował, bo nie chce ze mną tracić kontaktu.

Klubowa przyszłość Pawła Zająca zależy od tego, gdzie będzie kontynuował naukę. - Jeśli podejmę studia, to pewnie chciałbym grać bliżej domu, więc fajnie byłoby przynajmniej jesienią powalczyć w III-ligowym Beskidzie Andrychów, którego jestem wychowankiem - podkreśla młody piłkarz. - Jednak nie ukrywam, że mam kilka propozycji. Nie tylko na występy w Młodej Ekstraklasie, ale także w seniorskich drużynach szczebla centralnego. Myślę, że do połowy lipca podejmę ostateczną decyzję co do przyszłości. Gdybym odłożył studia, być może przez rok poświęciłbym się piłce, by zobaczyć, jak się potoczy moja z nią przygoda. Skoro moje nazwisko znalazło się w notesach łowców talentów, można spróbować to wykorzystać.

Wiosna była dla niego czsem interesujących wyzwań, ale i okresem zbierania nowych doświadczeń. - W pierwszych sześciu meczach wystąpiłem w pełnym wymiarze, a trenerzy ustawiali mnie na środku obrony. Najlepsze spotkanie rozegrałem w Bełchatowie, gdzie wygraliśmy 4:1. Jednak im bliżej było matury, a miałem indywidualny tok nauczania w szkole w Kętach, trzy razy w tygodniu musiałem kursować między szkołą a Łodzią. Wiadomo, że przy braku treningów, nie grywałem regularnie. Dopiero po maturze zagrałem jeszcze dwa spotkania, ale jako wchodzący zawodnik - mówi zawodnik.

Żałuje, że w ME nie udało mu się strzelić bramki. - Dysponując dobrymi warunkami fizycznymi, wchodziłem w pole karne przeciwników, licząc na uderzenie głową, które jest moją mocną stroną, ale jakoś koledzy nie dograli mi dobrych piłek - wspomina Paweł Zając. - Na finiszu sezonu notowania zespołu spadły, bo wiosnę rozpoczynaliśmy na trzecim miejscu, a skończyliśmy na dziewiątym, walcząc młodszym składem niż inne drużyny.

Jerzy Zaborski

[email protected]

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie