Gorąca dyskusja ws. podwyżki cen biletów w Krakowie....

Gorąca dyskusja ws. podwyżki cen biletów w Krakowie. Urzędnicy straszą likwidacją linii i mniejszą częstotliwością kursów

Zdjęcie autora materiału
Piotr Ogórek

Aktualizacja:

Gazeta Krakowska

Radni dyskutują o podwyżce cen biletów

Radni dyskutują o podwyżce cen biletów ©Fot: Adam Wojnar/Polska Press

Na środowej sesji Rady Miasta Krakowa trwa dyskusja na temat urzędniczej propozycji podwyżki cen biletów. Wszystko wskazuje na to, że prezydencki projekt nie uzyska zgody większości radnych, bo coraz więcej z nich mówi, że nie poprze podwyżek. Tymczasem wiceprezydent Krakowa Andrzej Kulig przestrzega, że jeśli podwyżek nie będzie, to w połowie roku Kraków może być zmuszony do zawieszenia jakichś linii tramwajowych lub autobusowych, albo zmniejszenia częstotliwości kursów.
Radni dyskutują o podwyżce cen biletów

Radni dyskutują o podwyżce cen biletów ©Fot: Adam Wojnar/Polska Press

Przypomnijmy najważniejsze zmiany, których chcą dokonać urzędnicy Jacka Majchrowskiego. Aktualnie bilet jednorazowy w Krakowie kosztuje 3,8 zł, a bilet 20-minutowy 2,8 zł. Urzędnicy chcą 20-minutowy zmienić na 15-minutowy w tej samej cenie, a jednorazowy podnieść do 4 zł. Spore zmiany szykują dla biletów miesięcznych.

Zniknąć ma bilet na jedną linię (teraz taki kosztuje 46 zł i 37 zł z Kartą Krakowską). Bilet na dwie linie ma zdrożeć z 64 do 89 zł (bez KK) i z 52 zł do 58 zł (z KK). Bilet na wszystkie linie ma kosztować 106 zł, zamiast 89 zł (bez KK). Z kolei sieciówka dla posiadaczy KK ma stanieć z 72 zł do 69 zł.

W środę trwa dyskusja na powyższymi zmianami. Radni ostateczną decyzję podejmą za dwa tygodnie. Już teraz jednak widać, że w tej formule podwyżki raczej nie zostaną uchwalone, bo większość radnych na środowej dyskusji mówiła, że takich zmian nie poprą. Osią niezgody jest przede wszystkim likwidacja biletu na jedną linię oraz likwidacja biletu 20-minutowego.

Tymczasem urzędnicy przekonują, że podwyżki i zmiany są konieczne. Wiceprezydent ds. inwestycji Andrzej Kulig Kulig powiedział, że jeśli nie będzie podwyżki, to w budżecie miasta braknie pieniędzy na komunikację miejską i w połowie roku miasto będzie musiało likwidować linie lub ograniczać liczbę kursów.



- Chcemy przywrócić należyte proporcje między opłatą ponoszoną przez pasażera komunikacji miejskiej, a wszystkimi mieszkańcami Krakowa, którzy do tego dopłacają – przekonywał Andrzej Kulig.

Radni w większości na nie


Większość radnych krytycznie wypowiedziała się o pomyśle urzędników. Klub Koalicji Obywatelskiej powołał nawet 5-oosobowy zespół, który opracuje rozwiązanie dla podwyżek akceptowane politycznie i społecznie oraz akceptowalne pod względem ekonomicznym. - Na razie nie mamy stanowiska do propozycji urzędników, bo wciąż nie mamy precyzyjnych danych - zaznacza radny Michał Starobrat. Szef klubu KO Aleksander Miszalski podkreślił, że są jeszcze dwa tygodnie na podjęcie decyzji i zgłoszenie ewentualnych poprawek.

Radny Starobrat podał natomiast przykład z dzielnicy Swoszowice, gdzie przeprowadzono ankietę, pod jakimi warunkami mieszkańcy zgodziliby się na podwyżki cen biletów. Wzięło w niej udział ponad 200 osób. Ponad połowa zgodzi się na podwyżki nawet o 30 proc., jeśli zwiększy się częstotliwość kursowania autobusów oraz pojawią się nowe linie. 15 proc. zgodzi się na podwyżkę, jeśli tylko zwiększy się częstotliwość.

Bardzo krytyczny jest klub Kraków dla Mieszkańców. - To pomnik nieudolności i hipokryzji Jacka Majchrowskiego oraz jego urzędników. Mamy problem ze smogiem i korkami. Powinniśmy zachęcać do korzystania z komunikacji publicznej, a nie podnosić opłaty za nią. Nie zgadzamy się na propozycję urzędników. Dlatego zgłosimy poprawki o odejście z likwidacji jednej linii, likwidacji biletów 20- i 40-minutowych oraz żeby nie podwyższać cent biletów miesięcznych - mówił Łukasz Gibała.

Rafał Komarewicz, szef prezydenckiego klubu Przyjazny Kraków, zaznaczył że podwyżki nie są nigdy popularne. - Czasy się zmieniają, jest inflacja, drożeją różne usługi. Trzeba urealnić ceny biletów. Natomiast nie do końca zgadzamy się z likwidacją biletu 20-minutowego. Będziemy się też zastanawiać, co zrobić, żeby utrzymać bilet na jedną linię. Ale ceny trzeba urealnić. Teraz mamy najniższe ceny za bilety w Polsce, mamy dobry transport - mówił Rafał Komarewicz.

Radny Wojciech Krzysztonek (KO) zwrócił uwagę, że ostatnia podwyżka cen biletów była w 2013 roku. - Od tego czasu wzrosły koszty obsługi transportu, wzrosła też jego jakość. Trzeba dostosować ceny biletów do realnych kosztów - mówił radny. Skrytykował jednak pomysł likwidacji biletu na jedną linię. - Panie dyrektorze Franek. To tak jakby chciał pan kupić kurtkę zimową, a w każdym sklepie odmawialiby panu mówiąc, że musi pan kupić dwie kurtki, bo sprzedaż jednej im się nie opłaca - powiedział radny do dyrektora Zarządu Transportu Publicznego Łukasza Franka, który referował projekt zmiany taryfy biletowej.

Franek odpowiada: wskażcie skąd wziąć pieniądze


Oprócz tego radni krytycznie podchodzili do tego, że razem z dyskusją o cenach biletów, nie toczy się rozmowa o zmianie stawek w strefie płatnego parkowania, co również planują urzędnicy. - Ta dyskusja powinna się odbyć w październiku, ale jak są wybory, to nie może być podwyżek - mówił radny Adam Kalita z PiS. Jego klub też nie zgadza się na podwyżki cen biletów.

Łukasz Franek ripostował, że w ostatnich 10 latach koszty funkcjonowania komunikacji miejskiej wzrosły o 100 procent (z 314 mln zł na 640 mln zł netto), a wpływy ze sprzedaży biletów wzrosły tylko o 30 procent (z 222 mln zł na 306 mln zł netto). - Pokażcie zatem państwo, skąd mamy wziąć tę różnicę. To jest matematyka. Budżet jest już uchwalony. Jeśli mamy skądś wziąć pieniądze na funkcjonowanie komunikacji, to pokażcie źródła i zadania, skąd mamy zabrać na to środki - mówił dyrektor Franek.

POLECAMY - KONIECZNIE SPRAWDŹ:



WIDEO: Krótki wywiad: 3500 kamer na każdej latarni. Jak to ma wyglądać?

Autor: Joanna Urbaniec

Komentarze (43)

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Autor komentarza nie dodał zdjęcia
Posługa nie biznes

Ja (gość)

Zgłoś naruszenie treści / 3

Publiczna komunikacja ma być świadczeniem na rzecz mieszkańców a nie dochodowym biznesem. Płacimy podatki, żeby otrzymać usługi komunalne a nie jako haracz na urzędnicze płace.

Autor komentarza nie dodał zdjęcia
Frnek pyta skąd wziąć pieniądze? Ja wiem skąd!

Adolf Hejter (gość)

Zgłoś naruszenie treści / 5 / 1

ja wiem skąd wziąć pieniądze na komunikację, a Franek nie wie?? No to mu podpowiem; niech ten cały Franek i jego przydupasy z byłego zikitu oddadzą swoje pensje. I tak te darmozjady o móżdżkach...rozwiń całość

ja wiem skąd wziąć pieniądze na komunikację, a Franek nie wie?? No to mu podpowiem; niech ten cały Franek i jego przydupasy z byłego zikitu oddadzą swoje pensje. I tak te darmozjady o móżdżkach kury nic pożytecznego dla nas i dla miasta nie robią! Niech więc oddadzą swoje pensje dla dobra ogółu. Howghzwiń

Autor komentarza nie dodał zdjęcia
bilety

aganiok (gość)

Zgłoś naruszenie treści / 3 / 9

Panie Prezydencie......proszę śmiało podnieść ceny biletów,bo jest taka potrzeba, i nie oglądać się na pyskaczy- wasermańsko-gibałowskich....

Autor komentarza nie dodał zdjęcia
GAZETA KRAKOWSKA: Bilety przystankowe ułatwią nam życie - 4 września 2014 - c.d.

memory (gość)

Zgłoś naruszenie treści / 4

O tym pomyśle w poniedziałek będą dyskutować na spotkaniu klubu radni Prawa i Sprawiedliwości. - Każdy pomysł, który ułatwia życie mieszkańcom, jest warty poparcia - przyznaje Edward Porębski,...rozwiń całość

O tym pomyśle w poniedziałek będą dyskutować na spotkaniu klubu radni Prawa i Sprawiedliwości. - Każdy pomysł, który ułatwia życie mieszkańcom, jest warty poparcia - przyznaje Edward Porębski, radny PiS i wiceprzewodniczący komisji infrastruktury.

Jeśli nic nie stanie na przeszkodzie, krakowianie już niebawem będą mogli skorzystać z nowego rodzaju biletów.zwiń

Autor komentarza nie dodał zdjęcia
x

x (gość)

Zgłoś naruszenie treści / 12 / 1

Najpierw wciskacie wszędzie biurowce, wydajecie zgody na budowy, nie wymuszacie na developerach ani budowy parkingów, ani udrożniania skrzyżowań. Parkingów brak, parków brak, połączenia niedrożne....rozwiń całość

Najpierw wciskacie wszędzie biurowce, wydajecie zgody na budowy, nie wymuszacie na developerach ani budowy parkingów, ani udrożniania skrzyżowań. Parkingów brak, parków brak, połączenia niedrożne. Myślicie o zakazie jazdy busów po Krakowie. Parkingów P+R nie ma. Strefa też idzie w górę. No ale jak ma nie iść skoro chcecie, żeby bilet MPK kosztował tyle co teraz godzina parkowania!? Linii aglomeracyjnych nie ma. A to mowa o podwyżkach do WYSOKICH poziomów. W tym mieście nie mieszkają same korpo ludki co mają 5000 na rękę! Co z resztą ludzi? I jak wygląda walka z zakorkowanym Krakowem? Nijak!zwiń

Autor komentarza nie dodał zdjęcia
GAZETA KRAKOWSKA: Bilety przystankowe ułatwią nam życie - 4 września 2014

memory (gość)

Zgłoś naruszenie treści / 5

Radni chcą, by od stycznia krakowianie mogli korzystać z biletów przystankowych. W środę, na najbliższej sesji rady miasta przedstawiciele Platformy Obywatelskiej zgłoszą projekt uchwały w tej...rozwiń całość

Radni chcą, by od stycznia krakowianie mogli korzystać z biletów przystankowych. W środę, na najbliższej sesji rady miasta przedstawiciele Platformy Obywatelskiej zgłoszą projekt uchwały w tej sprawie. Chcą, by urzędnicy przygotowali szczegółową analizę.

Ma ona odpowiedzieć na pytanie: jakie bilety dokładnie wprowadzić, ile mają kosztować oraz ile będzie trzeba wydać na przystosowanie tramwajów i autobusów do ewentualnych zmian. Dokument ma być gotowy najpóźniej do listopada.

- Od dawna dyskutujemy na temat wprowadzenia biletów przystankowych. Tą uchwałą chcemy posunąć proces o krok dalej, tak by móc w końcu podjąć decyzję - wyjaśnia Dominik Jaśkowiec, radny PO i twórca uchwały.

Bilet przystankowy miałby być alternatywą dla obecnie funkcjonującego biletu czasowego. Korzystający z niego mieszkaniec płaciłby za liczbę przejechanych przystanków, niezależnie od czasu, w jakim pokona trasę.

Pomysł wprowadzenia biletów przystankowych podoba się urzędnikom. - Już kiedyś myśleliśmy nad wprowadzeniem takiego rozwiązania - przekonuje Michał Pyclik z Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu, który odpowiada za organizację transportu w mieście.

Urzędnicy mają jednak dwa zastrzeżenia. Po pierwsze, wprowadzenie biletu przystankowego nie może oznaczać likwidacji biletów czasowych. Po drugie, takie rozwiązanie nie może zdominować istniejącej do tej pory taryfy.

Nie zapłacimy już za korki
Jedną z propozycji, jaką ma ZIKiT, jest połączenie biletu 20-minutowego z przystankowym.
W praktyce pasażer mógłby przejechać na tym bilecie pięć przystanków, niezależnie od czasu przejazdu, lub przemieszczać się komunikacją przez 20 minut.

- Takie rozwiązanie jest dobre dla pasażerów, którzy z komunikacji korzystają na krótkich odcinkach - mówi Marek Gancarczyk, rzecznik prasowy Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacji. - Zdarza się, że z powodu korków czas przejazdu może się wydłużyć, a bilet straci ważność. Mając bilet przystankowy, pasażer nie martwiłby się o upływający czas - dodaje Marek Gancarczyk.

Poznański przykład
System biletów przystankowych z powodzeniem sprawdza się w Poznaniu. - Reguła jest prosta: im więcej przystanków pokonujesz, tym płacisz mniej za przejazd - mówi Bartosz Trzebiatowski, rzecznik prasowy Zarządu Transportu Miejskiego w Poznaniu.

W praktyce wygląda to tak. Za przejazd jednego przystanku pasażer płaci 60 groszy. Pokonanie od 4 do 5 przystanków to koszt 34 grosze za każdy z nich. Jeśli ktoś jedzie tramwajem więcej niż dziesięć przystanków, to opłata za każdy z nich wynosi 8 groszy.
Minusem takiego rozwiązania jest to, że bilety można kupić tylko za pomocą Poznańskiej Elektronicznej Karty Aglomeracyjnej. To odpowiednik Krakowskiej Karty Miejskiej, tylko z większą ilością funkcji.

- Kraków to tradycyjne miasto, dlatego na początku lepiej jest wprowadzić bilety przystankowe papierowe - uważa Jacek Mosakowski, autor portalu Krabok poświęconego miejskiej komunikacji. - Jednak w miarę upływu czasu powinniśmy próbować iść w kierunku poznańskiego rozwiązania - uważa Mosakowski.

Potrzebne kasowniki
Według szacunków Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacji, wprowadzenie biletów może kosztować 3-4 miliony złotych.
To koszt zakupu nowych kasowników oraz dostosowania pojazdów do systemu identyfikacji przystankowej. W tej chwili funkcjonują one w stu autobusach oraz we wszystkich tramwajach. To jednak wciąż za mało. Dostosować do biletów przystankowych trzeba jeszcze 75 procent autobusów.

Decyzja w rękach radnych
Ostatecznie o tym, czy bilety przystankowe zostaną wprowadzone, zadecydują radni. Pewne jest, że na najbliższej sesji przegłosują uchwałę dotyczącą przeprowadzenia przez urzędników analiz.

- Jeśli okaże się, że wprowadzenie biletów przystankowych nie spowoduje podniesienia cen biletów, to zrobimy wszystko, by wprowadzić je od stycznia - zapewnia Jaśkowiec.

O tym pomyśle w poniedziałek będą dyskutować na spotkaniu klubu radni Prawa i Sprawiedliwości. - Każdy pomysł, który ułatwia życie mieszkańcom, jest wartyzwiń

Autor komentarza nie dodał zdjęcia
to se

pensje (gość)

Zgłoś naruszenie treści / 3

zmniejszcie panowie rajcy, urzędnicy i prezydenci, tych miejskich spółek i spółeczek, a jeszcze opłaty za parkowanie, przecież tu jest jeden pośrednik, co drenuje miasto

Autor komentarza nie dodał zdjęcia
!?

Grażyna (gość)

Zgłoś naruszenie treści / 4 / 1

w Warszawie bilet na wszystkie linie tramwajowe i autobusowe +metro kosztuje 110zł!! Ale jeździ się tam lepiej, szybciej i przesiadki dogodniejsze...

Autor komentarza nie dodał zdjęcia
Znowu?

Ccc (gość)

Zgłoś naruszenie treści / 3 / 1

NIECH SIĘ Z UBEREM DOGADAJĄ TO BĘDĄ MIEĆ TANIE LINIE

Autor komentarza nie dodał zdjęcia
tańsza komunikacja

krakus (gość)

Zgłoś naruszenie treści / 10 / 1

Komunikacja publiczna powinna tanieć, a nie być coraz droższa. Urzędnicy bardzo się nudzą na swoich stanowiskach i wymyślają takie głupoty. Niech szukają środków w innych obszarach.

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Polecamy

Wideo