Gorlice. Świński wirus zagraża? Rolnicy muszą się dostosować...

Gorlice. Świński wirus zagraża? Rolnicy muszą się dostosować do nowych przepisów

Lech Klimek

Aktualizacja:

Gazeta Krakowska

Rolnicy, żeby hodować trzodę chlewną, będą musieli dostosować swoje gospodarstwa zgodnie z zasadami bioasekuracji

Rolnicy, żeby hodować trzodę chlewną, będą musieli dostosować swoje gospodarstwa zgodnie z zasadami bioasekuracji ©Paweł Michalczyk

Rolnicy z Małopolski, podobnie jak ich koledzy z pozostałych regionów, są kontrolowani przez służby weterynaryjne. Miejsca hodowli świń muszą spełniać rygorystyczne normy bioasekuracji: świnie muszą być odizolowane od innych zwierząt, a przed wejściem do stajni muszą być rozłożone maty dezynfekcyjne. Powodem jest wirus afrykańskiego pomoru świń (ASF)
Rolnicy, żeby hodować trzodę chlewną, będą musieli dostosować swoje gospodarstwa zgodnie z zasadami bioasekuracji

Rolnicy, żeby hodować trzodę chlewną, będą musieli dostosować swoje gospodarstwa zgodnie z zasadami bioasekuracji ©Paweł Michalczyk

Ciągle niewielu rolników spełnia te wymogi. Większość dostała czas na dostosowanie obór. Niektórzy rezygnują z hodowli.

Kazimierz Firlit prowadzi gospodarstwo rolne w Moszczenicy. Specjalizuje się w hodowli trzody chlewnej. W jego gospodarstwie jest w tej chwili blisko 300 świń. Jeszcze nie wprowadził u siebie zaostrzonych wymogów, dotyczących tak zwanej bioasekuracji, które mają być remedium na świńska zarazę.

- Powoli się jednak do tego przymierzam - mówi rolnik. - Mam nowoczesną chlewnię. Gdy ją stawiałem, miałem nadzieję, że długo do niej nie bedę musiał dokładać. Ta zaraza zmieniła wszystko. Przecież nie zrezygnuję z mojego głównego źródła utrzymania - dodaje.

Zasady bioasekuracji obowiązują na terenie całego kraju. Oznacza to, że rolnicy, którzy zajmują się chowem świń, muszą przeznaczyć dla nich oddzielne pomieszczenia, w których nie będzie innych gatunków zwierząt. Chlewnie muszą być zabezpieczona tak, by nie miały do nich dostępu inne zwierzęta, a zwłaszcza dziki. Nowy budynek, w którym Kazimierz Firlit ma swoją hodowlę, w zasadzie spełnia wszystkie podstawowe wymogi. Obowiązkowe jest wykładanie przed chlewnią i systematyczne nasączanie mat dezynfekcyjnych. Do minimum powinna być ograniczona liczba osób wchodzących do pomieszczeń, gdzie przebywają świnie.

- Będę musiał zainstalować maty dezynfekcyjne przed wejściem - opowiada.

By zminimalizować ryzyko hodowli, jakie teraz dotyka świnie, pan Kazimierz rozwija swoje gospodarstwo w kierunku hodowli bydła.

- To oczywiście wszystko zgodne z tymi nowymi przepisami - mówi.

Dla rolnika z Moszczenicy całe zamieszanie związane z ASF jest całkowicie niezrozumiałe.

- Przecież to tak naprawę choroba dzików - mówi wzburzony. - Na te hodowlane przenosi się głównie przez bezpośredni kontakt. Tak jak u mnie nie ma przecież takiej możliwości. Moje świnie nie opuszczają chlewni - dopowiada.

Gospodarstwa, w których są utrzymywane świnie w systemie otwartym, będą musiały być zabezpieczone podwójnym ogrodzeniem o wysokości co najmniej 1,5 m na podmurówce lub z wkopanym krawężnikiem.

Afrykański pomór świń, tj. wirus ASF, pojawił się w Polsce na początku 2014 roku. Od tego momentu stwierdzono ponad 160 ognisk choroby. Tylko w tym roku liczba ujawnionych ognisk przekroczyła 60, przy 81 w 2017 roku. Dane z czerwca wskazują, że wykryto również ponad 2,3 tys. przypadków ASF u dzików. Choroba występuje we wschodnich województwach, jednak istnieje duże ryzyko, że obejmie dużo większy obszar kraju. Do nas jeszcze nie dotarła.

- Na terenie naszego powiatu mamy 1200 sztuk świń - mówi Bogusław Telega, p.o. zastępcy kierownika Biura Powiatowego ARiMR w Gorlicach. - Znajdują się one w 190 lokalizacjach. Chów świń prowadzony jest głównie na terenie gmin Biecz, Bobowa i Łużna - dodaje.

Jerzy Haberek, weterynarz z Biecza, sprawujący kontrole nad hodowlami świń mówi, że już daje się zauważyć hodowców, zwłaszcza tych w gospodarstwach wieloproduktowych, którzy rezygnują z posiadania trzody chlewnej.

Warto wiedzieć


Czym jest wirus ASF

Wirus afrykańskiego pomoru świń nie jest szkodliwy dla ludzi. Ma swoje źródło w Afryce, ale występuje m.in. na Białorusi i Ukrainie, a także w niektórych obszarach Polski. W ostatnich dniach pięć nowych ognisk wykryto w województwach mazowieckim i lubelskim. Zgodnie z procedurą, w razie wykrycia ASF nawet w małym stadzie, konieczne jest wybicie świń w promieniu 3 kilometrów. Rolnicy mają zagwarantowane odszkodowania.

Skąd może przyjść ASF

Lekarze weterynarii obawiają się przybycia wirusa autostradą A4 od strony Ukrainy, np. w pożywieniu. Na Ukrainie rolnicy nie dostają odszkodowań w przypadku zakażenia stada wirusem ASF, dlatego często zabijają zwierzęta z oznakami choroby. Ponieważ choroba nie szkodzi ludziom, mięso trafia do obrotu. Nosicielami choroby są też dziki, których liczebność jest ciągle wysoka.

ZOBACZ KONIECZNIE:



WIDEO: Mówimy po krakosku

Autor: Gazeta Krakowska, Dziennik Polski, Nasze Miasto

Komentarze

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Polecamy

NAUCZYCIEL ROKU | Wielki finał wojewódzki

NAUCZYCIEL ROKU | Wielki finał wojewódzki

Krakowskie restauracje wyróżnione w czerwonym Przewodniku Michelin

Krakowskie restauracje wyróżnione w czerwonym Przewodniku Michelin

SPORTOWIEC MAŁOPOLSKI 2018 | Wybieramy najlepszych i najpopularniejszych sportowców

SPORTOWIEC MAŁOPOLSKI 2018 | Wybieramy najlepszych i najpopularniejszych sportowców

Bezdymna rewolucja - czy Polska wykorzysta tę szansę?

Bezdymna rewolucja - czy Polska wykorzysta tę szansę?