Kraków. Na terenie byłego kamieniołomu w Mydlnikach może powstać wielki park. Miejscy urzędnicy walczą w sądzie

Bartosz Dybała
Bartosz Dybała
Kamieniołom Mydlniki
Kamieniołom Mydlniki Anna Kaczmarz
Udostępnij:
Miejscy urzędnicy walczą przed krakowskim sądem o przejęcie w drodze zasiedzenia terenu dawnego kamieniołomu w Mydlnikach, który może być warty nawet 150 mln zł. Chodzi o kilkanaście działek w rejonie ulicy Balickiej, gdzie miasto chciałoby urządzić park. Sprawa trafiła do sądu już w 2019 roku, ale końca postępowania nie widać. Sąd nie ma łatwego zadania, bo musi ustalić wszystkich właścicieli terenu bądź ich spadkobierców. Sprawa może toczyć się latami...

FLESZ - WHO: Prawdopodobnie zbliżamy się do końca pandemii w Europie

Chodzi o teren dawnego kamieniołomu, gdzie przed II Wojną Światową działalność prowadziła Mydlnicka Fabryka Wapna i Kamieniołomy braci Kamsler. Byli Żydami i właścicielami działek. Po wybuchu wojny przedsiębiorstwo przejęto pod zarząd niemiecki, a w 1948 roku - wraz z terenem, na którym się znajdowało - trafiło w ręce polskiego państwa.

Kamieniołom Mydlniki
Kamieniołom Mydlniki Anna Kaczmarz

- Zaraz po wojnie spadkobiercy właścicieli kamieniołomu próbowali odzyskać utracony teren. Nie udało im się to - tłumaczy Justyna Habrajska, dyrektor Biura Przejmowania Mienia i Rewindykacji Urzędu Miasta Krakowa. W kamieniołomie wciąż wydobywano wapno, ale pod koniec lat 60. XX wieku okazało się, że przedsiębiorstwo jest nierentowne. Podjęto decyzję o wygaszeniu jego działalności, a teren poddano rekultywacji z pieniędzy Skarbu Państwa. W latach 70-tych wyburzono 50-metrowe kominy, znajdujące się nad działającymi tam piecami kręgowymi do wypalania wapna.

Na terenie kamieniołomu znajdowały się niegdyś budynki, w których mieszkali jego pracownicy. Wybudowano również hotel pracowniczy, który parę lat temu spłonął. Pozostały z niego jedynie ruiny. - Do 1972 roku teren nie miał księgi wieczystej. Dopiero wtedy została założona, a jako właściciela wpisano Skarb Państwa - mówi Justyna Habrajska. Gdy powstał samorząd gminny, teren został skomunalizowany, więc stał się własnością miasta. I tak by zapewne pozostało do dziś, gdyby nie spadkobierczyni jednego ze współwłaścicieli, która upomniała się o utracone działki. Postarała się o unieważnienie m.in. decyzji wywłaszczeniowych. Ostatecznie nieważna stała się również decyzja o komunalizacji terenu.

- Do fizycznego przejęcia gruntów jednak nie doszło. Dlaczego, tego nie wiemy. Spadkobierczyni nie wpisała się nawet do księgi wieczystej. Natomiast faktem jest, że poprzez unieważnienie wspomnianych decyzji, gmina utraciła prawo własności tego terenu. Stąd decyzja, by skierować sprawę do sądu i potwierdzić to prawo w drodze zasiedzenia - dodaje dyrektor Habrajska.

Zwraca uwagę, że miasto ma do tego prawo, gdyż zdaniem urzędników od końca lat 40-tych XX w. Skarb Państwa, a następnie gmina, władały działkami. A to jeden z warunków, koniecznych do przejęcia gruntu w drodze zasiedzenia. Habrajska podkreśla, że w ostatnich latach miasto nie starało się o przejęcie aż tak dużego terenu.

W sprawie zasiedzenia dawnego kamieniołomu Skarb Państwa przed sądem zastępowany jest przez Prokuratorię Generalną Rzeczypospolitej Polskiej. Wniosek o przejęcie terenu trafił do Sądu Rejonowego dla Krakowa-Krowodrzy jeszcze w lipcu 2019 r., ale ze względu na wybuch epidemii koronawirusa, zaplanowana w 2020 r. rozprawa została zdjęta z wokandy i pierwsza odbyła się dopiero 14 września 2021 r. - Na rozprawie tej sąd m.in. przesłuchał świadków i zarządził sporządzenie opinii geodezyjnej. Sprawa pozostaje w toku, a kolejny termin rozprawy nie został wyznaczony - twierdzi Emilia Król z biura prasowego magistratu.

Mecenas Piotr Woś z krakowskiej kancelarii Actio nie dostrzega niczego dziwnego w fakcie, że sprawa o zasiedzenie przez miasto dawnego kamieniołomu toczy się przed sądem już kilka lat. - Najtrudniejsze w takich przypadkach jest ustalenie miejsca pobytu właścicieli bądź ich spadkobierców, szczególnie jeśli mamy do czynienia np. z osobami pochodzenia żydowskiego, które mogą przebywać zarówno na terenie Stanów Zjednoczonych jak również Izraela, a może jeszcze w innym kraju. Sąd, aby w przyszłości uniknąć nieważności postępowania, musi zrobić wszystko, aby ustalić pełny krąg jego uczestników, żeby każdy z nich mógł zająć stanowisko - mówi mecenas Woś.

Wielki park na terenie wartym 150 mln zł? Urzędnicy walczą w sądzie

W innym wypadku może dojść do sytuacji, w której sąd wyda postanowienie o zasiedzeniu przez miasto kamieniołomu, urzędnicy rozpoczną jego zagospodarowanie, a tymczasem zgłosi się spadkobierca, który nie został wzięty pod uwagę podczas postępowania. - W takim przypadku mogłoby dojść do postawienia zarzutu jego nieważności. Żeby tego uniknąć, cały proces musi zostać przeprowadzony bardzo skrupulatnie, co oczywiście skutkuje tym, że całe postępowanie się przedłuża i może trwać nawet latami - dodaje w rozmowie z nami Woś.

Teren dawnego kamieniołomu w Mydlnikach jest bardzo cenny, m.in. ze względu na walory krajobrazowe. - Zdecydowanie powinien powstać tam miejski park. Dobrze byłoby, gdyby gmina jak najszybciej przejęła teren, bo ulega on degradacji - nie kryje Mariusz Waszkiewicz, prezes Towarzystwa na Rzecz Ochrony Przyrody. Jego zdaniem grunty są cenne również z powodu muraw kserotermicznych, które wytworzyły się na skałach kamieniołomu. Krótko mówiąc są to zbiorowiska różnego rodzaju ciepłolubnych roślin. Murawy są pod ochroną.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Materiał oryginalny: Kraków. Na terenie byłego kamieniołomu w Mydlnikach może powstać wielki park. Miejscy urzędnicy walczą w sądzie - Gazeta Krakowska

Komentarze 3

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
28 stycznia, 11:07, Gość:

Ach żeby tak miasto walczyło o tereny zielone w centrum. Marzenie

A nie walczy? Każdy kawałek jest zaraz zapełniany parkami kieszonkowymi, a jak brakuje to nawet asfalt zrywają

G
Gość
Ach żeby tak miasto walczyło o tereny zielone w centrum. Marzenie
G
Gość
Urzędniku i redaktorze, wapna się nie wydobywa w kamieniołomie.
Dodaj ogłoszenie