Kto sfinansuje inwestycje miejskiej spółki? Na razie może liczyć na darczyńców

Bartosz Dybała
Bartosz Dybała
Wyburzenia pod budowę Centrum Muzyki w Cichym Kąciku
Wyburzenia pod budowę Centrum Muzyki w Cichym Kąciku Anna Kaczmarz / Dziennik Polski / Polska Press
Udostępnij:
Agencja Rozwoju Miasta Krakowa musi zagospodarować poszpitalne tereny Wesołej oraz zbudować Centrum Muzyki, a do tego potrzebne są pieniądze z zewnętrznych źródeł. Miejska spółka działa już prawie trzy lata, a tymczasem udało jej się pozyskać jedynie wstępną promesę z Polskiego Ładu na budowę Centrum Muzyki. Koszty tej inwestycji pokryją też milionowe darowizny, ale to nie efekt działań ARMK, tylko hojności ofiarodawców. Co ciekawe spółka przekonuje, że złożyła wniosek o dofinansowanie adaptacji zabytkowego budynku przy ulicy Kopernika 15 na potrzeby stworzenia tam siedziby Biblioteki Kraków. Szkopuł w tym, że w Społecznym Komitecie Odnowy Zabytków Krakowa, który zajmuje się tego typu wnioskami, nic na jego temat nie wiedzą.

FLESZ - Wyższe mandaty działają. Kierowcy jeżdżą wolniej

W lutym br. miną trzy lata od momentu powołania Agencji Rozwoju Miasta Krakowa, miejskiej spółki, na której czele stanął Jan Pamuła, były szef lotniska w Balicach. Jednym z głównych zadań ARMK jest zagospodarowanie terenów dawnej dzielnicy Wesoła, z których - jeszcze nie w pełni - do nowej siedziby w Prokocimiu wyprowadził się Szpital Uniwersytecki.

Działalność spółki monitorują miejscy radni, a wśród nich Michał Drewnicki z klubu Prawa i Sprawiedliwości. Ostatnio złożył interpelację do prezydenta Krakowa Jacka Majchrowskiego, w której dopytywał, czy Agencji udało się już pozyskać pieniądze z zewnętrznych źródeł na realizację którejś z inwestycji. Radny wyliczył, że chodzi mu konkretnie o kredyty, pożyczki, pieniądze z programów unijnych, dotacje (nie licząc tych miejskich) oraz dofinansowania w ramach różnych projektów. A może złożone są wnioski o ich przyznanie? - dopytywał.

Zdaniem Drewnickiego to ważne, bo jak zauważa, jednym z argumentów miejskich urzędników za powołaniem kilka lat temu nowej spółki była przecież możliwość pozyskiwania przez nią w przyszłości "znacznych funduszy z zewnętrznych źródeł", co w efekcie miało odciążyć budżet gminy. Zresztą w samej uchwale, powołującej do życia Agencję Rozwoju Miasta Krakowa zapisano, że celem miejskiej spółki będzie: "uzupełnienie środków budżetowych środkami komercyjnymi oraz funduszami międzynarodowych instytucji publicznych oferowanymi przez instytucje pomocowe i międzynarodowe banki publiczne".

Odpowiadający radnemu Michałowi Drewnickiemu wiceprezydent Krakowa Andrzej Kulig zaznaczył, że spółka stara się o różne dofinansowania, w tym na adaptację budynku przy ulicy Kopernika 15 na siedzibę Biblioteki Kraków. W odpowiedzi na nasze pytania Agencja Rozwoju Miasta Krakowa doprecyzowała, że chce pozyskać na inwestycję 20 mln zł (całość prac przy budynku ma kosztować natomiast 31 mln zł).

ARMK przekonuje, że wniosek został złożony
ARMK przekonuje, że wniosek został złożony BIP

W tym celu miała złożyć wniosek aplikacyjny do Narodowego Funduszu Rewaloryzacji Zabytków Krakowa. O dokument dopytywaliśmy w Małopolskim Urzędzie Wojewódzkim, gdzie działa Wydział Rewaloryzacji Zabytków Krakowa i Dziedzictwa Narodowego, ale stamtąd odesłano nas do Społecznego Komitetu Odnowy Zabytków Krakowa. Tam przekazano nam informacje, które są zaskakujące w kontekście tego, co twierdzi ARMK.

- W zakończonym 30 września 2021 roku naborze wniosków o przyznanie w roku 2022 dofinansowania z Narodowego Funduszu Rewaloryzacji Zabytków Krakowa nie złożono do Społecznego Komitetu Odnowy Zabytków Krakowa wniosku dotyczącego budynku dawnej kliniki przy ul. Kopernika 15 - poinformował nas Maciej Wilamowski, dyrektor SKOZK. Owszem, Komitet we wrześniu 2021 roku przeprowadził ankietę wśród właścicieli krakowskich zabytków na temat planowanych w najbliższych latach dużych przedsięwzięć rewaloryzacyjnych. I faktycznie ARMK poinformowała SKOZK o planach wykonania w latach 2022-2025 przebudowy i renowacji budynku przy ul. Kopernika 15.

SKOZK nic nie wie o żadnym wniosku
SKOZK nic nie wie o żadnym wniosku Archiwum

Jednak udzielenie odpowiedzi w ramach ankiety informacyjnej nie jest tożsame ze złożeniem wniosku o dofinansowanie. - Zatem nie może podlegać rozpatrzeniu. Wypełnienie ankiety nie obliguje także do realizacji zadeklarowanych planów, a tym bardziej do złożenia w tej sprawie wniosków o dofinansowanie do SKOZK - tłumaczy nam dyrektor Wilamowski. Dopytaliśmy więc w ARMK, jaki konkretnie wniosek spółka miała na myśli. W najnowszych odpowiedziach Agencja nie pisze już o wniosku, a o... fiszce aplikacyjnej, w której miała wyrazić chęć "przystąpienia do programu wsparcia Narodowego Funduszu Rewaloryzacji Zabytków Krakowa". - Właściwy wniosek pozwalający uzyskać dofinansowanie Agencja będzie w stanie złożyć po uzyskaniu ostatecznej akceptacji ze strony Małopolskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków na planowany zakres prac - informuje nas prezes Jan Pamuła.

W przypadku zagospodarowania Wesołej spółka chce dodatkowo sięgnąć po grant z Funduszu Innowacji Strategicznych Kanadyjskiej Rady Sztuki, wspierającego rozwój tzw. kreatywnej kultury. O co chodzi? Spółka opisuje plan dość lakonicznie, bez wnikania w szczegóły. "Jednym z pomysłów jest stworzenie na Wesołej integracyjnego i zrównoważonego sektora kultury". Stąd pomysł na pozyskanie grantu akurat z funduszu rady sztuki. ARMK jest w tej sprawie w kontakcie z ambasadorem Kanady w Polsce.

Kolejną sztandarową inwestycją ARMK jest budowa Krakowskiego Centrum Muzyki w Cichym Kąciku, na którego realizację tajemniczy darczyńca wpłacił 10 mln złotych. Do dzisiaj nie poznaliśmy jego danych. Wiadomo jedynie, że to informatyk, pracujący w Londynie. Pieniądze wpłynęły na konto gminy, natomiast bezpośrednio do ARMK również przekazano darowizny, ale na dużo mniejszą kwotę ponad 1,6 mln złotych.

Wyburzenia pod budowę Centrum Muzyki w Cichym Kąciku
Wyburzenia pod budowę Centrum Muzyki w Cichym Kąciku Anna Kaczmarz / Dziennik Polski / Polska Press

W odpowiedzi na interpelację czytamy, że na budowę Centrum spółka uzyskała też "wiążącą ofertę finansowania tej inwestycji od instytucji finansowej". W odpowiedziach na nasze pytania ARMK poinformowała, że chodzi o jeden z największych polskich banków. Nie wiadomo jeszcze, czy spółka skorzysta z jego oferty. Możliwe, że darowizny oraz wstępna promesa (99 mln zł) z rządowego programu Polski Ład wystarczą, by Centrum powstało.

Na barkach spółki spoczywa jeszcze m.in. realizacja projektu Kraków Nowe Miasto Płaszów-Rybitwy, w ramach którego powstać ma nowa dzielnica z wysokościowcami, określana mianem krakowskiego Manhattanu. Na razie pomysł jest w powijakach. Dla terenu Płaszowa-Rybitw powstaje dopiero plan miejscowy, który umożliwi budowę nowej dzielnicy.

- Mając to na uwadze, nie jest w interesie spółki ujawnianie już na tym etapie planów inwestycyjnych oraz źródeł ich finansowania - tłumaczy Jan Pamuła, prezes ARMK.

Radny miejski PO Łukasz Sęk (przewodniczący Komisji Innowacji, Funduszy Europejskich i Metropolii RMK) twierdzi, że z jednej strony trzeba wymagać od spółki, aby zdobywała dofinansowania na kluczowe dla miasta inwestycje. Z drugiej jednak strony zauważa, że jesteśmy w newralgicznym momencie, kiedy stara, unijna perspektywa finansowa została już wyczerpana, a nowe programy operacyjne nie są jeszcze zatwierdzone, bo trwa przepychanka między polskim rządem a Unią.

- Trudno zatem mieć pretensje do spółki, że nie pozyskuje funduszy, skoro nie ma takich możliwości. Mówię wyłącznie o pieniądzach unijnych, nie odnoszę się do innych możliwości pozyskiwania pieniędzy - twierdzi Sęk. Zauważamy, że spółka działa już prawie trzy lata, więc miała dużo czasu na pozyskanie funduszy. - To prawda, ale stara perspektywa skończyła się już jakiś czas temu. A spółka musiała mieć też czas na zorganizowanie się. Dopiero później mogła myśleć o pozyskiwaniu zewnętrznych funduszy - mówi radny miejski Łukasz Sęk.

Wokół działalności spółki od początku nie brakuje emocji. Krakowscy radni PiS już po pół roku od jej powołania zwracali uwagę, że generuje koszty i podejrzewają, iż powstała, by miał gdzie prezesować Jan Pamuła, były szef lotniska w Balicach. Ten wyjaśniał, że miał wiele propozycji pracy, również z komercyjnych, "wielkich spółek", na przykład giełdowych.

- Nie szukałem pracy za wszelką cenę. Pan prezydent postawił na mnie nie ze względów politycznych, tylko jako na menedżera. Powiedział, że ma do mnie zaufanie - wyjaśniał nam Jan Pamuła. W sierpniu 2019 roku informowaliśmy, że w spółce ma stałe wynagrodzenie, które wynosiło wówczas ponad 17,6 tys. zł miesięcznie. Natomiast koszty funkcjonowania spółki od momentu jej powstania do 31 lipca 2020 roku wyniosły ponad 2,3 mln złotych. Poprosiliśmy krakowski magistrat o aktualizację tych danych. Czekamy na odpowiedzi.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Materiał oryginalny: Kto sfinansuje inwestycje miejskiej spółki? Na razie może liczyć na darczyńców - Gazeta Krakowska

Komentarze 3

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Rzdny z pis pyta o pozyskiwanie grantow z UE - temat na kabaret w Variete.
G
Gość
za ujawnienie bałaganu w jednostce miejskiej wywalili mnie z roboty
Z
Zbigniew Rusek
Manhattan na Rybiytwach? Horror!!! Pozostaje uciekać z Krakowa, ale nie ma za co. Precz z rozbudową miasta i napływem ludności z innych miejscowości!!! Kraków NIE mze bez końca rosnąć!!!
Przejdź na stronę główną Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie