Licealiści w szpitalu po dopalaczach

Redakcja
Alarmujący telefon w sprawie zatrucia krakowskie pogotowie ratunkowe odebrało tuż po północy. O pomoc prosił jeden z licealistów, przyznając, że wspólnie z przyjaciółmi brał dopalacze. Załoga karetki zastała w mieszkaniu cztery osoby: dwie dziewczyny i dwóch chłopaków, w wieku 17 - 18 lat. Okazało się, że w czasie spotkania brali jakieś używki, które wcześniej kupili w sklepie z dopalaczami. Po ich zażyciu zaczęli nagle słabnąć i tracić przytomność. Z objawami zatrucia przewieziono ich do kilku krakowskich szpitali. W tej chwili nic nie zagraża ich życiu, nadal jednak przebywają na obserwacji.

ZATRUCIE. Po ich zażyciu zaczęli nagle słabnąć i tracić przytomność

- Będziemy ustalać, co było przyczyną zatrucia. Na razie czekamy na wyniki badań toksykologicznych, które wykażą czy w skład używek nie wchodziły substancje, znajdujące się na liście zabronionych. Jeśli to się potwierdzi, to w grę wchodzi odpowiedzialność karna wobec sprzedawcy lub właściciela sklepu - mówi Katarzyna Padło z zespołu prasowego małopolskiej policji.

Cała czwórka nastolatków pochodzi spoza Krakowa, tu się jedynie uczyli. Policjanci na razie czekają na zgodę lekarzy, by ich przesłuchać i ustalić, w którym konkretnie sklepie kupili podejrzane używki.

To nie pierwszy przypadek zatrucia po zażyciu dopalaczy. W czerwcu w nowotarskim szpitalu zmarł 21-letni krakowianin, który wcześniej w jednym z tamtejszych sklepów kupił 5 opakowań tzw. amfibii. Część z nich zażył. Znaleziono go leżącego na chodniku. Nie pomogła prawie 3-godzinna reanimacja. Śledztwo w tej sprawie wciąż trwa.

Ciągle jednak brakuje udokumentowanych danych o zgonach spowodowanych przez dopalacze. Zdaniem specjalistów, dzieje się tak, ponieważ są to najczęściej zatrucia mieszane i zwykle nie jest znane pochodzenie używki. Najczęściej są one kupowane na dyskotece lub przez internet, więc nie wiadomo, jaki był jej skład i w efekcie co ostatecznie przesądziło o śmierci.

Dopalacze to legalnie sprzedawane substancje, które zawierają składniki działające podobnie jak narkotyki. Handel nimi to biznes rozwojowy. Ciągle powstają nowe sklepy - tradycyjne i internetowe. W ub. roku było ich w całym kraju ponad 40, dzisiaj jest ich już ok. 500, w tym w samej Małopolsce co najmniej 25. Specjaliści z Krajowego Biura ds. Przeciwdziałania Narkomanii dowodzą, że nie można ich zakazać, bo bardzo ciężko jest zdefiniować grupę substancji nazywanych potocznie dopalaczami. Są różne, o różnym działaniu. Wciąż badane jest działanie substancji, a te, które zostaną uznane za aktywne, są wycofywane. W tej chwili na liście zakazanych znajduje się ok. 20 związków chemicznych. Sęk w tym, że producenci szybko znajdują zamienniki i tak modyfikują skład dopalacza, by był on nadal legalny.

Na razie - jak twierdzi policja - nie ma środków prawnych, by zapobiegać sprzedaży dopalaczy nieletnim. - Same oględziny opakowania w czasie kontroli nic nie dają. Nikt nie umieszcza przecież na nim zakazanej substancji, można ją wykryć dopiero poprzez szczegółowe analizy - przyznają funkcjonariusze.

Od kilku miesięcy w resorcie zdrowia i sprawiedliwości trwają prace nad kolejną nowelizacją ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, która ma ograniczyć handel dopalaczami. Jej autorzy zakładają, że będzie on trudniejszy, jeśli będzie można wstrzymać obrót substancją, która wzbudza podejrzenie, że jest niebezpieczna. W projekcie nowelizacji znalazł się zapis, że takie zawieszenie może trwać nawet kilkanaście miesięcy. Jeśli po zbadaniu substancji okaże się, że naprawdę szkodzi, będzie czas, by wpisać ją do ustawy jako zakazaną.

(EK)

ewa.kopcik@dziennik.krakow.pl

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie