Liszki mają grunt pod usługi

Redakcja
Tereny nad zalewem stoją niezagospodarowane. Firmy nie chcą inwestować, bo lato jest zbyt krótkie, żeby nakłady się szybko zwróciły. Fot. Barbara Ciryt
Tereny nad zalewem stoją niezagospodarowane. Firmy nie chcą inwestować, bo lato jest zbyt krótkie, żeby nakłady się szybko zwróciły. Fot. Barbara Ciryt
Gmina Liszki ma atrakcyjne tereny przy autostradowym węźle Mirowski oraz nad zalewem między Kryspinowem i Budzyniem. Dwa razy władze wystawiały te działki na sprzedaż, ale przetargi się nie udały. - Trzy lata wcześniej po dobrej cenie sprzedaliśmy działki przy węźle. Firma, która je kupiła obiecywała, że wybuduje stację paliw lub hotel, ale potem próbowała sprzedać to za większą cenę. Nie poszło. Do dziś nic tam nie powstało - ubolewa Paweł Lipowczan, wicewójt gminy Liszki.

Tereny nad zalewem stoją niezagospodarowane. Firmy nie chcą inwestować, bo lato jest zbyt krótkie, żeby nakłady się szybko zwróciły. Fot. Barbara Ciryt

GOSPODARKA. Gmina szuka inwestorów, którzy kupią działki i wybudują zakłady. Liczy na podatki od nieruchomości.

Ludzie mówią, że grunt w gminie jest drogi. Działki przy węźle Mirowski o powierzchni ponad pół hektara rzeczoznawca wycenił na 1,5 mln zł. Sąsiednie działki 46 arów są wycenione na 1,2 mln zł. Władze zaznaczają, że nie schodzą z tej ceny, bo nie chcą, żeby firmy traktowały zakup gruntu przy obwodnicy jako lokatę kapitału albo próbowały sprzedać go po wyższej cenie. Gminie zależy na inwestorach, którzy wybudują zakład i zapłacą podatki. Wtedy będzie miała z tego korzyści. Obecnie w gminie liczącej 15,6 tys. mieszkańców jest około 1500 podmiotów gospodarczych.

Gminni geodeci twierdzą, że teraz nie jest czas na sprzedaż kolejnych gruntów pod inwestycje. Przed kryzysem pojawiały się firmy zainteresowane działkami przy obwodnicy Krakowa. Jedna z nich kupiła w Piekarach działkę i buduje drukarnię. - To ostatnia inwestycja w tym miejscu. Wówczas jeszcze pojawiali się inwestorzy i pytali o grunty, teraz zainteresowania nie ma - mówi Krzysztof Grzesiak, pracownik Wydziału Rolnictwa, Geodezji i Ochrony Środowiska w Urzędzie Gminy Liszki. Zaznacza, że bezpośrednio na oferowanych dla inwestorów działkach przy węźle Mirowski nie ma uzbrojenia, ale w niedalekim sąsiedztwie są sieci - kanalizacyjna, wodociągowa, gazowa i elektryczna.

Wójt Liszek Wacław Kula przyznał wczoraj, że gmina rezygnuje w tym roku z ogłaszania kolejnego przetargu na sprzedaż terenów inwestycyjnych przy obwodnicy. Ale Liszki mają wciąż w ofercie działki w okolicach kryspinowskiego zalewu. To grunty położone w miejscowości Cholerzyn i Budzyń. Na zbycie tych terenów też nie będzie w najbliższych miesiącach przetargu. W planie zagospodarowania zostały przeznaczone pod inwestycje związane ze sportem i rekreacją. Jednak nie cieszą się zainteresowaniem. - Nie ma się czemu dziwić, wystarczy przeanalizować jaki był ten rok. Sezon był naprawdę krótki, ciepłych dni niewiele - mówi wicewójt Lipowczan. - Sam teren nad zalewem nic nie daje. Trzeba przygotować infrastrukturę, wybudować ośrodek z krytymi basenami, bo takie krótkie lato, jakie mamy w naszym klimacie nie pozwoli utrzymać się tylko z sezonowego zarobku - mówi. Gmina stara się przygotować pod inwestycje kolejne tereny, około 20 ha w okolicy zalewu. Musi się jednak uporać z uregulowaniem ich własności.

Ostatnio w okolicy zalewu oraz sąsiednich wiosek i przy trasie Kryspinów - Balice pojawiły się obiekty gastronomiczne: restauracje, bary, hotele, domy weselne. Jednak ta okolica nie jest przygotowana na przyjęcie nowych firm. Brakuje uzbrojenia terenu. Nie ma wodociągu, kanalizacji. - Mamy duże zaległości. Teraz zdobyliśmy pieniądze na budowę kanalizacji w innej części gminy w zlewni Sanki. Dlatego mamy zablokowane fundusze na inwestowanie w okolicy Kryspinowa, Cholerzyna czy Budzynia - dodaje.

Inwestorów na swoim terenie mają już dość mieszkańcy Budzynia i Kryspinowa. - Latem tłumy ludzi przemieszczają się po naszych drogach. Ruch taki, że trudno okno otworzyć, bo za każdym autem niesie się huk i kurz - mówi Aniela Kruk, sołtys Kryspinowa. - Do tego jeżdżą nam przed domami tiry, które omijają płatną autostradę i kierują się na boczne drogi. Nic już z tym nie zrobimy, bo ich nie zatrzymamy. Musimy się z tym pogodzić - mówi sołtys.

Barbara Ciryt

barbara.ciryt@dziennik.krakow.pl

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie