Looody! Loody pingwin!

Andrzej KoziołZaktualizowano 
Sprzedawane z ulicznych wózków - w rożkach, w muszelkach...
Sprzedawane z ulicznych wózków - w rożkach, w muszelkach... Archiwum
Obyczaje. Rzecz niezwykła - w Krakowie pojawili się włoscy lodziarze. A w operze jadano Sorbety.

Lody - dziecięca radość niedzielnych spacerów. Sprzedawane z ulicznych wózków - w rożkach, w muszelkach, o których już zapomniano, w nawiasach dwóch kawałków andruta. Wózki docierały na Błonia, nawet na wały Rudawy, rojne wtedy od opalających się krakowian, pachnące olejkiem do opalania, piwem i krachlą, czyli oranżadą. Sprzedawcy lodów nie tylko pchali przed sobą wózki, ale także nosili na brzuchach białe skrzynki. Kiedy stadion „Cracovii” szumiał głosami kibiców, buchał dymem „sportów”, oni pokrzykiwali „Looody pingwin! Looody pingwin!” Lody (jaki tam pingwin!, oburzali się ci, którzy pamiętali przedwojenne czasy) były walcowate, w droższej wersji oblane czekoladą.

Lody w cukierniach - to było już coś innego. Luksus! Wspaniała mrożona kawa u Gałganka przy Karmelickiej. Podawana, jak Pan Bóg przykazał, w metalowych czarkach, jeszcze przedwojennych. Kiedy czarki wytarły się do mosiądzu, starzy klienci zbuntowali się - lody w szklanych kielichach to nie to! A na Stolarską, do cukierni, której już nie ma, szło się na lody kakaowe - pyszne!

Chociaż nam - przywykłym do wszechobecności lodów w lodziarniach, w kawiarniach, restauracjach, sklepach i supermarketach - może się to wydawać niezwykłe, jeszcze w latach trzydziestych ubiegłego wieku przysmak ten był rzadkością. Jak wspominała Alina z Chwistków Dawi-dowiczowa:

Właśnie (w Krakowie) pokazały się włoskie lody. Przedtem lody były nieomal luksusem. W pensjonatach zakopiańskich podawano czasem w niedzielę lody waniliowe. Pamiętam, jak Mulek robił w „Gerlachu” lody. Maciejowa, jasielska kucharka, podała raz na przyjęcie Węgrów lody w trzech kolorach: różowe, białe i zielone - pistacjowe. O tym się opowiadało. Aż tu nagle w sklepach z włoskimi lodami pojawiły się cytrynowe, ananasowe, orzechowe, czekoladowe, malinowe, co najmniej 10 gatunków. Wtedy też po raz pierwszy zobaczyłam lody w tubkach. Na rogu Szewskiej i Jagiellońskiej był jeden sklep, drugi na Czystej w podwórzu. Tam można było oglądać Włochów przy pracy.

Przy Czystej, najprawdopodobniej na tym samym podwórzu, produkowano lody jeszcze w moich licealnych czasach, na przełomie lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych ubiegłego stulecia. Jak zazdrościliśmy koledze, który mieszkał obok wytwórni i znał wszystkie jej pracownice!

Z okresu wspominanego przez Alinę Dawidowiczową pochodzi też „lodowy” wiersz Tuwima „Z wierszy o Małgorzatce”:

Ja w cukierni jadłam lody:
Malinowe, annasowe
(Bo ja lubię owocowe).
(...)
Ja go słucham, bo on miły,
A mnie lody się stopiły:
Malinowe, ananasowe
(Bo ja lubię owocowe).
Roztopiły się w mleczko chłodne,
Seledynowo-złoto-miodne
Z pasemkami różowymi
Mali-mali-malinowymi.

Dawidowiczowa wspominała Zakopane, ale kudy tam zakopiańskim powojennym lodom do nowotarskich! W latach sześćdziesiątych, kiedy dworzec autobusowy w Nowym Targu znajdował się w rynku, wracający z Zakopanego biegli z termosami do budki, aby w czasie postoju kupić lodowe wspaniałości, tak różne od wszechobecnych lodów „bambino”, jak koniak jest różny od denaturatu.

Oczywiście lody znano od dawna, a ich wytworna wersja, sorbety, stały się sławne dzięki... operze. A ponieważ już nie za bardzo pamiętamy, czym były, przypomnijmy definicję słynnej Monatowej:

Sorbety mrożone są to lody rozrobione z winem szampańskim lub likierem, które się podają w małych szklaneczkach z uszkami przed pieczystem przy wystawnych śniadaniach lub obiadach.

Nie do końca prawda, ponieważ sorbety to przede wszystkim zmrożone owocowe purée. A gdzie opera? Otóż było coś, co nazywano ariami sorbetowymi. Wykonywano je w czasie, kiedy operowej publiczności podawano sorbety. Do najbardziej znanych należy aria Argeny ze „Szczęśliwego oszukania” Rossiniego, nie tylko słynnego kompozytora, ale także wielkiego smakosza.

polecane: FLESZ: 10 matek, które zmieniły świat

Wideo

Materiał oryginalny: Looody! Loody pingwin! - Dziennik Polski

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3