MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Maciej Musiał, trener Hutnika Kraków: Drużynę na 2. ligę musimy zbudować od nowa. A w meczu z Wieczystą tanio skóry nie sprzedamy

Krzysztof Kawa
Maciej Musiał przejął zespół Hutnika Kraków 27 marca 2024 roku
Maciej Musiał przejął zespół Hutnika Kraków 27 marca 2024 roku Joanna Urbaniec
Bez Denissa Rakelsa i Igorsa Tarasovsa, którzy jeszcze przebywają na Łotwie oraz bez chorego Marcina Budzińskiego i odchodzącego z drużyny Miłosza Drąga rozpoczęła przygotowania piłkarska drużyna Hutnika. W poniedziałek 17 czerwca na bocznym boisku przy ulicy Ptaszyckiego uwijali się w gronie kolegów Patryk Kieliś i Krystian Lelek, ale dla nich był to już tylko występ gościnny. O czekających krakowian wyzwaniach w nowym sezonie 2. ligi rozmawialiśmy z trenerem Maciejem Musiałem.

Po ostatnim meczu poprzedniego sezonu 2. ligi dał pan do zrozumienia, że pozostanie w Hutniku, jeśli zostaną spełnione przez klub pewne warunki. Czy przynajmniej najważniejsze z nich udało się przeforsować?
Mówiąc o tych warunkach, miałem na myśli wiele detali, które są istotne dla funkcjonowania drużyny na poziomie profesjonalnym. Wydaje mi się, że idzie to w dobrym kierunku, ale też nie ukrywam, że będzie nam bardzo ciężko zbudować zespół równie mocny, jak był on w zeszłym sezonie. Chłopaki pokazali się z dobrej strony i teraz wielu z nich odchodzi do lepszych lig albo do lepszych klubów. Tak więc budujemy zupełnie nowy zespół. Z tego powodu zastanawiałem się, czy się tego podjąć, bo mam trochę doświadczenia uzyskanego w klubie, który w ten sam sposób funkcjonował i wiem, że nie będzie to łatwe zadanie.

Mówi pan o Garbarni?
Tak. Wiem, z jaką pracą i trudnościami wiąże się taka budowa drużyny, bo jako Hutnik nie jesteśmy dla zawodników pierwszym wyborem. Stwierdziłem jednak, że zdobyte doświadczenie mi pomoże. Uznałem, że Kraków jest na tyle atrakcyjnym miejscem, a Hutnik na tyle atrakcyjnym klubem, że podejmę się tu zbudowania zespołu silnego, oczywiście jak na warunki drugoligowe. Udało mi się wzmocnić sztab, to był jeden z warunków koniecznych, powiedziałem, że bez tego nie wyobrażam sobie tu pracy. Trenerem przygotowania motorycznego został Wojciech Żuchowicz (dziś przeprowadził z zawodnikami pierwsze zajęcia i testy – przyp.), to człowiek, z którym już pracowałem i mam do niego zaufanie, sądzę, że będzie dla nas dużym wzmocnieniem.

Po raz pierwszy pracowaliście razem w 2014 roku, gdy został pan trenerem trzecioligowych rezerw Wisły Kraków?
Tak, pracowaliśmy wspólnie przez jakiś czas, potem ja odszedłem, a on został w Wiśle na dłużej. Byliśmy też przed rokiem razem w Wieczystej, ja krócej, on został tam przez całą rundę jesienną. Jest jeszcze kilka innych rzeczy w funkcjonowaniu Hutnika, o których powiedziałem, że muszą się zmienić i wydaje mi się, że klub w tym kierunku też będzie szedł. Postaram się, byśmy wspólnie osiągnęli wyższy poziom profesjonalizmu.

Dojdą jeszcze inni asystenci? Bo w trakcie rundy wiosennej przejął pan sztab po poprzednim trenerze Bartłomieju Bobli…
Tak, ale jestem zadowolony z tych osób, które mam w sztabie. Wprawdzie trener bramkarzy Rafał Skórski nie jest w stanie pomagać nam na sto procent, ale jest dla nas wsparciem i chcę go jeszcze bardziej wykorzystać w najbliższej rundzie, sądzę, że to nam wystarczy w 2. lidze.

Jaki jest obecnie status Patryka Kielisia i Krystiana Lelka, o których od dawna mówi się, że odejdą, a jednak byli dziś na treningu?
Byli, ale prawdopodobnie po raz ostatni, bo formalnie nic nie jest z nimi załatwione, a oni mają kontrakty tylko do 30 czerwca i ich odejścia są przesądzone. Dobrze dla nich samych, że się dzisiaj zjawili, natomiast nam zależy, by - skoro zdecydowali się odejść - możliwie szybko się to dokonało, bo chcemy tworzyć nową drużynę, a przeciąganie tej sytuacji nie pomaga ani nam, ani im. Odchodzi też Miłosz Drąg, którego już dzisiaj nie było, będzie grał w wyższej lidze. Wiadomo, że nie ma już też Jakuba Marcinkowskiego i Krzysztofa Świątka. I to nie są ostatnie odejścia, bo prawdopodobnie to samo czeka Sławka Chmiela, któremu też kończy się kontrakt.

Co z pozostałymi piłkarzami, którym również za kilkanaście dni wygasają umowy?
Chcemy, by zostali Marcin Wróbel i Dominik Zawadzki, ale na razie nie mają potwierdzonych nowych kontraktów z Hutnikiem.

A Igors Tarasovs? Jego też dziś nie było na pierwszych zajęciach...
Daliśmy sobie czas do jego powrotu z Łotwy, ma pojawić się w czwartek razem z Denissem Rakelsem i wtedy zobaczymy, jakie jest jego nastawienie.

Wiadomo, że w Hutniku transferami od lat zajmuje się jeden z prezesów Leszek Janiczak. Pan zyskał w klubie wpływ na pozyskiwanie nowych zawodników?
Nie wyobrażam sobie, by było inaczej. Nie trafi do Hutnika nikt, kto nie uzyska mojej akceptacji. Mamy nowego człowieka, Kamila Tybora, który obejmuje dział skautingu. On funkcjonuje poza klubem (mieszka we Francji – przyp.), ale wspiera nas analizami, trochę na poziomie teoretycznym, natomiast tak wyselekcjonowanych zawodników ja i tak muszę zobaczyć. Jest dużo pracy, bo nie mamy skautów, którzy jeżdżą i oglądają zawodników, baza dopiero się tworzy, właśnie Kamil jest za to odpowiedzialny. To okienko transferowe będzie trudne. Sam też podpowiadam nazwiska zawodników, bo z racji mojego doświadczenia na tym i wyższym poziomie mam dobre rozeznanie. Zwłaszcza, że najlepiej wiem, jakich piłkarzy i o jakim profilu potrzebuję do drużyny. Mam na liście około trzydzieści nazwisk, z kilkoma graczami toczą się konkretne rozmowy i liczę, że wkrótce do nas trafią.

Jeszcze przed końcem czerwca?
Liczę, że już w tym tygodniu ktoś się pojawi, ale dajemy sobie dwa tygodnie na to, żeby mieć przynajmniej grupę jedenastu piłkarzy do rywalizacji. Nie liczę na to, że będę miał dwie jedenastki na wyrównanym poziomie, ale piętnastu, szesnastu ludzi musimy mieć.

Fakt, że Wiktor Kaczorowski dostał wolną rękę oznacza, że Dorian Frątczak zostaje?
Dorian zostaje, z bramkarzy jest też Damian Hoyo-Kowalski. Natomiast Kaczorowski ma ważny kontrakt i jeśli nie znajdzie klubu, to niewykluczone, że nadal będzie grał w Hutniku.

Na pierwszym treningu po urlopach widziałem wielu juniorów. Którzy z nich są najbliżej pierwszej drużyny?
Za wcześnie o tym mówić. To są chłopcy, którzy dostają szansę, bo jest taka sytuacja, jak ją opisałem i to jest dla nich dobry moment, bym mógł ich zobaczyć i bardziej rzetelnie ocenić. Wybrałem grupę zawodników, która moim zdaniem jest najbliżej kadry. To, czy nastąpią rotacje, zależy od tego, jak będą się prezentować. Nie ukrywam, że młodzieżą z klubu możemy, póki co, tylko uzupełnić kadrę. Ciężko będzie nadrobić stratę Marcinkowskiego czy Lelka, a więc wychowanków Hutnika, którzy przecież też potrzebowali kilku lat, by się rozwinąć. Nowi juniorzy są dopiero na wstępnym etapie.

Celem dla Hutnika znów ma być awans do 1. ligi, ale po reformie rozgrywek przez PZPN trzeba też będzie przez cały sezon oglądać się za plecy, bo z dwoma dodatkowymi miejscami w barażach spadek będzie groził nie czterem, ale aż sześciu drużynom.
To nie jest normalne, że jedna trzecia drużyn jest zagrożona spadkiem i będzie walczyć jak o życie. Ale skoro taka jest decyzja, to trzeba się do niej dostosować. Ta liga była brutalna, a teraz będzie jeszcze mocniejsza, bo spadkowicze na pewno się powzmacniają, to nie są drużyny anonimowe. Tym bardziej musimy zewrzeć szyki i nie myśleć mega optymistycznie, lecz skupić się na budowaniu zespołu, bo z trzonu zostanie zaledwie kilku zawodników. Skupiam się na tym, by stworzyć drużynę, która będzie w stanie rywalizować z każdym, a o tym, jakie będziemy mieć cele, zdecyduje początek rozgrywek.

Jednym z rywali Hutnika będzie Wieczysta, a więc zespół, w którym pracował pan przed niespełna rokiem. Chciałbym wrócić do tego czasu, bo przechodził pan tam z wielkimi nadziejami, a został zwolniony raptem po ośmiu meczach. To musiało być dla pana dużym szokiem.
Szokiem może nie, bo pracując w takim miejscu, z takim właścicielem można się spodziewać wszystkiego, natomiast podpisałem umowę na rok i miałem wprowadzić Wieczystą do 2. ligi na koniec sezonu. Takie były założenia, nikt mi nie powiedział, że mam to zrobić w ciągu dwóch miesięcy. Wiem, że oczekiwania były większe, punktowo było gorzej niż zakładaliśmy, też byłem tym zawiedziony, natomiast to była kwestia czasu, kiedy ten zespół będzie wygrywał mecz za meczem. Mieliśmy duży potencjał piłkarski i do tego byliśmy przygotowani, więc ja byłem raczej spokojny o to, co się wydarzy z zespołem. No ale nie dano mi tego skończyć i temat jest dla mnie zamknięty.

Miał pan dwa wejścia do tego klubu, lecz za pierwszym razem sam się pan wycofał w chwili, gdy sponsor Wieczystej Wojciech Kwiecień negocjował z Garbarnią kwotę odstępnego. Dziś uważa pan, że dobrze się stało?
Patrząc z perspektywy czasu sądzę, że bardzo dobrze się stało, iż wtedy nie wykonałem tego kroku. Rzeczywiście sam się wycofałem, bo wytworzyła się taka sytuacja, że uznałem, iż tak będzie najkorzystniej dla wszystkich. Tym bardziej byłem później zaskoczony tym, co się stało. Klub, który czekał na mnie tyle czasu, tak łatwo podjął decyzję o rozstaniu. Dla mnie to było w tym wszystkim najmniej logiczne.

Zaskoczeń było więcej, bo pana następcą został Sławomir Peszko, który do dziś prowadzi zespół i możecie zagrać przeciw sobie w 2. lidze. Będąc w Wieczystej, postrzegał go pan jako osobę, która może się podjąć takiego zadania?
Ciężko mi się odnieść do tego pytania, bo nie znam warsztatu Sławka, nie wiem, jak on pracuje, nie wiem, jak to wygląda od strony merytorycznej. Wiadomo, że teraz ten zespół mocno się zmieni, tam są poważne transfery, większość składu będzie prawdopodobnie wymieniona. Dużo będzie zależało od tego, jak Sławek zacznie w 2. lidze, jak to sobie zorganizuje i czy da radę. Bo tak naprawdę on wtedy wszedł do zespołu, który już był zbudowany i przygotowany. Teraz to już jego rola i to trochę inna praca. Będziemy z Wieczystą rywalizować, to będzie zespół, który będzie się bił o awans i będzie miał absolutnie do tego potencjał, ale w futbolu bywają niespodzianki, więc postaramy się łatwo skóry nie sprzedać.

A jaka była rola Sławomira Peszki w czasie, gdy pan wchodził do Wieczystej?
Sławek pracował chyba głównie jako skaut, obserwował zawodników i oceniał, analizował. Natomiast miał bardzo dobry kontakt z właścicielem i to było istotne, bo mało jest ludzi tak blisko właściciela, jak Sławek. A co przesądziło o tym, że został trenerem, to nie mam pojęcia.

Wieczysta rezygnuje po sezonie z wielu zawodników, wśród nich są gracze, którzy przechodzili z Hutnika, jak Dawid Linca i Mateusz Gamrot. Przed laty odgrywali na Suchych Stawach ważne role. Czy teraz znów mogli by się tu przydać?
Uważam, że dla zawodników, którzy przez ostatnie lata grali na poziomie drużyny rezerw, trenując trzy razy w tygodniu, przeskok do 2. ligi byłby zbyt trudny. Dlatego nie rozpatruję tych zawodników w kontekście wzmocnienia składu. Owszem, jest kilku chłopaków w Wieczystej, których bym chętnie ściągnął do Hutnika, ale wydaje mi się, że bariera finansowa będzie nie do przeskoczenia.

      

Sportowy24.pl w Małopolsce

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Ślubowanie olimpijczyków - wywiad Przemysław Zamojski

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Maciej Musiał, trener Hutnika Kraków: Drużynę na 2. ligę musimy zbudować od nowa. A w meczu z Wieczystą tanio skóry nie sprzedamy - Gazeta Krakowska

Wróć na dziennikpolski24.pl Dziennik Polski