Msza w sanktuarium św. Jana Pawła II na Białych Morzach w 40. rocznicę zamachu na jego życie

PDZ
Mija 40. rocznica zamachu na Jana Pawła II. Z tej okazji w sanktuarium św. Jana Pawła II na Białych Morzach odprawiona została msza święta w podziękowaniu za dar życia i pontyfikat papieża Polaka Adam Wojnar
Mija 40. rocznica zamachu na Jana Pawła II. Z tej okazji w sanktuarium św. Jana Pawła II na Białych Morzach odprawiona została msza święta w podziękowaniu za dar życia i pontyfikat papieża Polaka. To właśnie w murach tej świątyni przechowywana jest papieska sutanna z zamachu. Mszy św. przewodniczył metropolita krakowski abp Marek Jędraszewski.

Ten dzień utkwił w pamięci wielu milionom ludzi. O godzinie 17.19 na placu świętego Piotra papież został postrzelony. Zamachowiec - Ali Agca - oddał najprawdopodobniej pięć strzałów. Dwie kule trafiły Ojca Świętego. Po pierwszym szoku, jaki przeżyli zgromadzeni wierni, rozległy się krzyki i szloch. Ludzie nie opuszczali placu, aż do wieczora, kiedy ogłoszono, że Ojciec Święty został ranny i poddany operacji w Klinice Gemelli. Pierwsza kula trafiła w brzuch i przeszyła na wylot. Druga - w rękę oraz zraniła dwudziestoletnią mieszkankę Jamajki Rose Hall. Dziesięć dni później lekarze oświadczyli, że życiu Ojca Świętego nie zagraża niebezpieczeństwo.

- Dzisiaj dziękujemy Panu Bogu za męczeńską krew Jana Pawła II, za cudowną opiekę Matki Bożej Fatimskiej, która ocaliła życie swego wiernego Sługi, za jego heroiczne świadectwo aż do końca swych dni o Chrystusie - mówił podczas mszy świętej w podziękowaniu za dar życia i pontyfikat papieża Polaka abp Marek Jędraszewski.

Jednym z niemych świadków wydarzenia sprzed 40 lat jest sutanna, którą papież miał na sobie w czasie zamachu. Można ją zobaczyć w sanktuarium św. Jana Pawła II na krakowskich Białych Morzach, gdzie spoczywa w szklanej gablocie.

EURO 2020 - Polacy jadą do domu

Wideo

Materiał oryginalny: Msza w sanktuarium św. Jana Pawła II na Białych Morzach w 40. rocznicę zamachu na jego życie - Gazeta Krakowska

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

K
Kot Kaczora

Ciągle zapominamy, że dokładnie w tym czasie, gdy pojawił się Papież Jan Paweł II, Sowieci szykowali się do jądrowego ataku znienacka na Zachód. Wskutek tego ataku -- nawet dla Rosjan udanego -- Polska i Czechy miały obrócić się w radioaktywną pustynię (no, ale coś za coś, przy okazji problem polski rozwiązany). Ten plan sowiecki skutecznie udaremnił wielki "zdrajca" i polski patriota Kukliński -- i to dzięki niemu (a moim zdaniem Panu Bogu) Polsce i innym krajom w końcu udało się opuścić "Russkij Mir". -------------------------

Wykitował Breżniew (który bał się tego planowanego Blitzkriegu i ciągle zwlekał), a po nim w krótkim czasie wykitowali jego następcy. Potem na północy Rosji odbyła się wielka tajna narada wszystkich najwyższych wojskowych, którzy szczęśliwie zginęli wskutek wielkiego wybuchu amunicji (początkowo Amerykanie myśleli, że to test jakiejś nowej broni). A potem pojawił się gołąbek Gorbaczow, który zaczął mówić o rozmowach pokojowych z Amerykanami ...

I jak tu nie myśleć o Opatrzności? Z jednej strony Jan Paweł II dał Polakom nową nadzieję, która na razie duchowo ostatecznie pogrzebała komunę w Polsce (i nie tylko). Z drugiej strony "jakieś fatum" niweczyło wszystkie sowieckie plany ostatecznego pokonania Zachodu drogą militarną (bo tylko tak -- gospodarczo nie dałoby się nigdy).

Nie wiem, jak wy, ale ja -- widząc koniec komunizmu w Polsce i w sąsiednich krajach w roku 1989 -- poszedłem do najbliższego kościoła podziękować Prawdziwemu Sprawcy tych wszystkich zmian.

Reszta -- Solidarność, Wałęsa, Kuroń, Mazowiecki, trwająca walka o to, czyja ostatecznie będzie Polska -- to tylko drobne detale.

G
Gość

Dlaczego katabasy, nawet ci na trybunach, nie mają namordników i nie zachowują odległości, a świeccy uczestnicy mszy mają i są rozdzieleni? Kowid nie dotyka klechów, bo mają konsekrowane pen... to znaczy ręce, czy jak?

Dodaj ogłoszenie