Mydlenie słowami

Redakcja
Staram się jak mogę z polityką nie wkraczać do mojej twórczości artystycznej. Z ręką na sercu nie przypominam sobie strony (wiersza, piosenki czy programu ), gdzie z zamierzeniem oddałbym jedną usługę stricte polityce. To prawda, przyznaję sobie prawo do wyrażania opinii co do spraw obywatelskich, narodowych.

Leszek Długosz: Z BRACKIEJ

Co do wartości bliższych mi, co do kryteriów etycznych. To oczywistość, której nie odmawiam nikomu. Także żadnemu twórcy, jakiegokolwiek autoramentu. Ale wyznaję również, nie umiem się powstrzymać, kiedy dociera do mnie nachalna manipulacja uprawiana już "na poziomie” tworzywa. Czyli przy pomocy materii słowa. Kiedy słowo wykorzystywane jest do rozmaitych sztuczek, forteli, do mydlenia trzeźwego obrazu. Służy do fałszowania rzeczywistości. Każdego dnia każdy mógłby wskazać dość przykładów.

Dwa aż mnie świerzbią. Sędzia Tuleya! W następstwie wydanego wyroku na nie mniej niż on sławetnego doktora G. ów strażnik praworządności – z orłem na piersi – zdumiewający dał przykład zastosowania słowa! "Winny”… najpierw ogłasza. A więc winny, taki wyrok dociera do nas. Nie wątpimy, że słuszny (jako że przez sędziego Tuleyę ferowany), ale oto konsternacja! Równocześnie sędzia ów zgłasza tyleż oskarżeń wobec dostarczyciela dowodów (czyli CBA ). Jakże więc niezawisły sędzia mógł tego rodzaju argumenty uwzględnić? Proszę Sędziego Tulei? Jak mógł dopuścić Pan do skazującego wyroku, będąc tak głęboko przekonany o "stalinowskich metodach”, o tych udrękach nocnych przesłuchań, o zastraszeniach? "O przystawianiu pistoletów” – jak się wnet uzupełniająco rozległo z potężnej wspierającej tuby medialnej. Coś się po prostu kupy nie trzyma? Nie mówiąc, żeby było wyrazem praworządności. Sąd skazuje udręczonego lekarza ledwie za to, że – niewystarczająco opierał się przyjmowaniu dowodów wdzięczności? I to po wykonaniu zabiegów! Po prostu skandal! Szykanowanie tak szlachetnego człowieka?

Nie mogę też nie parsknąć śmiechem, przysłuchując się rozmaitym wykrętasom, w innej też sławnej ostatnio sprawie. Dotyczy ona patrona nagrody dla młodych, ufundowanej przez Wisławę Szymborską i przy tej okazji "wywleczonych” donosów. Słanych, przez proponowanego patrona, towarzysza Włodka. Sorry, przykro nam, ale przez małżonka, wówczas też towarzyszki Wisławy Sz. Fundatorki. Zaangażowanej też, w owych latach pięćdziesiątych, płomiennie i twórczo. Ach, lessons, passons, doprawdy już odpuśćmy. Doprawdy i tu całkiem podobnie: nie wiem, czy śmiać się, czy płakać? Jak np. indagowana w tej kwestii red. Bikont (z ,,Gazety Wyborczej”) przedstawiana w telewizorze – jako przyjaciółka, dokumentalistka, słowem osoba bliska Noblistce, na widok owego sążnistego donosu, waha się… O trzeba było widzieć pracę mięśni twarzy, wyraz oczu.

To wahanie przedłuża, przedłuża się... I znajdują się jednak słowa! Słowa zakrywające zmieszanie i całą tę rzeczywistość. Tak, red. Bikont wie – jak dać rzeczy odpowiednie słowo. Noooo… to jest znak czasu. Powiada. I przechodzi do innej kwestii. Tyle? Zdumiewające! Dla pani Redaktor, ten oto konkretny sążnisty donos, nie jest dowodem jakości tego oto człowieka, ale to po prostu i zaledwie ogólnikowy "znak czasu”! Oto sztuczka! Szanowna Pani Redaktor, powiem, że człeka aż skręca, by jednak coś tu wtrącić. Pani zdumiewająca odporność i ekwilibrystyka jest też znakiem! Bo i ta cała mydlarnia, dla której Pani pracuje, doprawdy jest też znakiem czasu.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie