Myślenice. "Halniak" niedawno doczekał się pośmiertnie awansu na stopień oficerski, a teraz upamiętniono również miejsce jego śmierci

Katarzyna Hołuj
Katarzyna Hołuj
Ppor. Józef Fijałkowski (ps. Halniak) gdyby żył kilka dni temu skończyłby 106 lat. Dane mu jednak było żyć tylko 30 lat, zginął bowiem zdradziecko zamordowany w maju 1944 roku. Teraz w miejscu, gdzie to się stało stanęła symboliczna mogiła.

WIDEO: Krótki wywiad

Zaledwie miesiąc temu Józefa Fijałkowskiego pośmiertnie awansowano do stopnia podporucznika. Akt mianowania na pierwszy stopień oficerski odebrał Jan Fijałkowski, najmłodszy brat "Halniaka". Uroczystość ta odbyła się w ramach IV Myślenickich Spotkań z Historią, z inicjatywny Grupy Rekonstrukcji Historycznej Armii Krajowej "Murawa", która działa w I LO i podtrzymuje tradycje i pamięć żołnierzach „Murawy”. To też szkoła, której „Halniak” był absolwentem, dlatego w holu zawisł jego portret.

Teraz zaś przy ul. Burmistrza Andrzeja Marka odsłonięto i poświęcono symboliczną mogiłę z krzyżem i tabliczką. Wcześniej (od lat 90-tych) śmierć Fijałkowskiego upamiętniał inny krzyż, ale tamten był wbity w innym miejscu, bo niedaleko kładki między jezdniami ul. Słowackiego (na wysokości Kauflandu i Biedronki).

W nowe miejsce przenieśli go dwaj pasjonaci historii: Daniel Salawa ze Świątnik Górnych i Andrzeja Kaczorowski z Jawornika, którzy badając życiorys „Halniaka” ustalili, że miejsce, gdzie został zamordowany Halniak jest położone nieco bardziej na wschód i znajduje się właśnie przy dzisiejszej ul. Burmistrza Andrzeja Marka. Dlatego postanowili tu usypać symboliczną mogiłę do której przytwierdzono przeniesiony krzyż. Dodali również biało-czerwoną tabliczkę informującą komu jest poświęcona mogiła oraz replikę pistoletu maszynowego Sten, jakiego używali partyzanci AK, w tym również „Halniak”.
- Patriotyzm, podobnie jak wiara, bez uczynków jest martwy. To jest właśnie taki uczynek, który według mnie jest obowiązkiem wobec tych co byli, w tym też Józefa Fijałkowskiego, tych co są i ale też wobec tych co będą po nas, czyli dzieci, aby kiedyś pamiętały to nazwisko i może nawet tu zaglądały – mówi Daniel, który jest zawodowym żołnierzem.
Andrzej zaś dodaje: - Liczmy na to, że miejsce to zostanie uszanowane przez wszystkich.
Kiedy poznał Daniela Salawę, postanowił razem z nim uczcić pamięć „Halniaka”. - Sam pochodzę z Zawady i ta postać jest mi bliska. Opowieści o niej słyszałem jeszcze będąc dzieckiem.

Józef Fijałkowski zasłynął jako żołnierz charyzmatyczny i odważny. Jego oddział wsławił się m.in. akcją w Jaworniku, podczas której urządził zasadzkę na kolumnę Niemców zmierzającą w kierunku Sułkowic, które miały być spacyfikowane i zabił trzech wysokich rangą niemieckich żołnierzy. Zasadzka wprawdzie nie powstrzymała Niemców od dokonania pacyfikacji, ale odsunęła ja w czasie. Potem Halniak jeszcze raz zadał straty Niemcom, a stało się to podczas potyczki w strażnicy OSP Zawada, które była jego kryjówką i zarazem miejsce zebrań jego oddziału.
Przy strażnicy stoi do dziś pomnik przypominający żołnierzy AK i ich dowódcę „Halniaka”.
Właśnie on zwrócił uwagę Daniela Salawy, zawodowego żołnierza pochodzącego ze Świątnik Górnych. - Przejeżdżałem tędy nieraz, aż w końcu zatrzymałem się aby sprawdzić co to za pomnik i i komu poświęcony. Zacząłem drążyć temat. Miałem również okazje rozmawiać z bratem Józefa Fijałkowskiego i sąsiadką rodziny Fijałkowskich, która pamięta tragiczne wydarzenia z wiosny 1944 roku, kiedy Niemcy spalili dom z niemal całą rodziną w środku. Ta historia i cały życiorys Halniaka zrobiły na mnie kolosalne wrażenie.

Niemcy zemścili się paląc rodzinny dom Fijałkowskich w Zawadzie, a w nim siedmioro członków rodziny, w tym rodziców Halniaka. Cudem uratował się najmłodszy z braci „Halniaka” Jan. Brat zaopiekował się nim, ale sam wkrótce został zamordowany i to paradoksalnie nie z rąk hitlerowców, dla których był wrogiem nr 1, ale Polaka.
Z historycznych przekazów wynika, że został zamordowany podstępem przez osobę sobie znaną i zaufaną. Ta zaś miała to zrobić na rozkaz Niemców, którzy w zamian za głowę „Halniaka” obiecali uwolnić jej brata. Właśnie dlatego ciało Halniaka odnaleziono okaleczone, bez głowy.
Ciało ekshumowano już po wojnie, jesienią 1945 roku i pochowano na cmentarzy parafialnym w Sieprawiu. Sprawę zbrodni osądzono i skazano na karę śmierci.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Halniak już jedną mogiłe w Myślenicach ma:

https://www.google.pl/maps/@49.8338868,19.9507935,3a,68.8y,320.66h,91.37t/data=!3m6!1e1!3m4!1skgamn3DUwrg9CqQra5_UaA!2e0!7i13312!8i6656

G
Gość

Z przekazów wynika że został zamordowany przez osobę znaną i zaufaną która została po wojnie osądzona więc może coś więcej na temat tej osoby jakie były jej losy i kto to był?Nie wiem ile w tym prawdy ale z opowiadań starszych słyszałem że Halniak wracał z Osieczan i został zabity przez tą osobę ktora zgłosiła sie na Gestapo ale Niemcy podejrzewali kolejny podstęp Halniaka i kazali przynieść głowę.Ile w tym prawdy trudno powiedzieć ale osądzenie sprawcy też nie było takie proste z powodu wolnych i niezależnych wtedy sądów.

Dodaj ogłoszenie