Nie chcemy mordercy i pedofila

Redakcja
Trynkiewicz zabił w latach 80. czterech chłopców. W 1989 r. został skazany na karę śmierci. Potem karę zmieniono na 25 lat więzienia FOT. ARCHIWUM
Trynkiewicz zabił w latach 80. czterech chłopców. W 1989 r. został skazany na karę śmierci. Potem karę zmieniono na 25 lat więzienia FOT. ARCHIWUM
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
Kilka sklepów, pub, biblioteka, ciucholand, stadion, nieopodal żłobek, szkoła i targowisko. Ulica Dąbrowskiego w Rudzie Śląskiej-Wirku. Od tygodnia ludzie bronią swojej dzielnicy jak nigdy dotąd. Bronią przed "szatanem z Piotrkowa" Mariuszem Trynkiewiczem, który 11 lutego ma wyjść na wolność.

Trynkiewicz zabił w latach 80. czterech chłopców. W 1989 r. został skazany na karę śmierci. Potem karę zmieniono na 25 lat więzienia FOT. ARCHIWUM

SPOŁECZEŃSTWO. Z okna będzie miał widok na naszych chłopców. Nie wiadomo, czy i kiedy zaatakuje - mówią mieszkańcy dzielnicy Wirek w Rudzie Śląskiej. To właśnie tam po opuszczeniu więzienia może zamieszkać Mariusz Trynkiewicz

Blady strach padł na mieszkańców dzielnicy w ubiegły piątek. To właśnie wtedy w mediach pojawiła się informacja, że pedofil i morderca, który kończy 25-letnią karę więzienia (na mocy amnestii z 1989 r.) zamieszka w kamienicy przy ul. Dąbrowskiego 11. Kobiety są przerażone. Mężczyźni na własną rękę zamierzają wymierzyć mu sprawiedliwość. Starsi mieszkańcy drżą o swoje wnuczęta. Nastolatki już teraz boją się wracać po feriach do szkoły. - Syn przyjechał z internatu z Wielkopolskiego, bo boi się o nas. Pewnie, że nie powie: "W domu: matka, siostry, nastoletni brat, a za moment zamieszka tu morderca". Ale ja to wiem. Musimy się teraz trzymać razem - mówi pani Iwona, która wraz z kilkorgiem dzieci mieszka na ostatnim piętrze kamienicy przy ul. Dąbrowskiego 11 w Wirku.

Kobieta, podobnie jak niektórzy mieszkańcy, woli zachować anonimowość. Boi się. Bo też i o strachu rudzianie od tygodnia mówią najczęściej.

- Strach i obrzydzenie - podkreśla Alicja Lempart, barmanka z pobliskiego pubu U Łososia. - Ten człowiek prosto z okna miałby piękne widoki na boisko, gdzie trenują młodzi chłopcy. Latem biegają tam bez koszulek. Nie, nie. Po prostu nawet nie chcę o tym wszystkim myśleć - dodaje, kręcąc głową.

Niektórzy są już zmęczeni. Niepewnością, szumem medialnym. - Patrole, dziennikarze, nawet jakieś helikoptery tu latały. Nie w taki sposób chcielibyśmy stać się najsłynniejszą kamienicą w Polsce - macha bezradnie ręką Jan Michalski.

W odległości 250 metrów usytuowano żłobek, w pobliżu znajduje się gimnazjum, a za oknem stadion GKS Wawel Wirek. Tu mieszka bardzo dużo małych i nastoletnich dzieci. Mieszkańcy się boją. - Tego, co będzie - przyznaje Rafał Orestes-Janowski, który mieszka w pobliżu kamienicy przy ul. Dąbrowskiego 11 w Wirku.

Trynkiewicz - to nazwisko niemalże na każdym kroku słychać w całej dzielnicy. Emocje są skrajne. Od agresji po paraliżujący strach, bezradność, niedowierzanie czy mobilizację do działania. Bo mieszkańcy za wszelką cenę chcą sprawić, by "szatan z Piotrkowa" już nigdy nikogo nie skrzywdził.

Strach, zmęczenie i pytania

Kamienica, w której miałby zamieszkać Trynkiewicz, jest oddalona od głównej drogi. Wieczorami wygląda jak z horroru. W dzień nie odbiega niczym od innych tego typu budynków socjalnych. Tyle że w żadnej nie ma takiego popłochu i strachu jak tu. - Żałuję, że w październiku zeszłego roku zgodziłam się na to mieszkanie - mówi pani Iwona, która mieszka na ostatnim piętrze kamienicy z dwiema córkami i 4-letnią wnuczką Olimpią. Jest też 15-letni syn. - Wie pani, on mi już powiedział, że nie ruszy się do szkoły, jak ten morderca tu zamieszka. Wszyscy się boimy - dodaje kobieta.

Rodzina na okrągło ogląda telewizję. Czeka na nowe informacje. Wszyscy chcieliby, aby te podane przed tygodniem okazały się wyłącznie plotkami.

Na klatce schodowej spotykamy Jana Michalskiego z kolegą. Są zmęczeni. Zamieszaniem wokół ich kamienicy, nieudolnością wymiaru sprawiedliwości i tym, że w ciągu tygodnia człowiek człowiekowi stał się wilkiem. - Przeprowadziłem się do tej kamienicy półtora roku temu. Wiecie, o co mnie przez to wszystko posądzono? - pyta z wściekłością w głosie drugi z mężczyzn. - Że to niby ja jestem tym kuzynem, kochankiem, przyjacielem czy cholera wie kim, u którego ma zamieszkać ten psychopata. A dajcie wy mi już wszyscy spokój! - krzyczy rozgoryczony.
Spokoju na Wirku może jednak nie być długo, bo dopiero 11 lutego dowiemy się, czy Trynkiewicz rzeczywiście wyjdzie na wolność oraz jakie będą jego dalsze losy. O tym dużo mówi się w pubie U Łososia, który znajduje się obok kamienicy przy ul. Dąbrowskiego 11.

- Tutaj nie brakuje miejsc dla małych dzieci. Place zabaw, boisko, żłobek czy przedszkole. Jest strach, że ten potwór kogoś zaatakuje - przyznaje Alicja Lempart, młoda barmanka. - Najbardziej boimy się my, kobiety. O siebie, o dzieci. W tej kamienicy schodzi się na dół po węgiel, by napalić w piecu. I co, taka samotna matka będzie ciągle prosiła o pomoc sąsiadów, bo to strach samej chodzić?

- Wirek na to nie pozwoli! - dodaje stojąca obok kobieta. Aż trzęsie się ze złości. - Jeżeli to wszystko prawda, to nawet dorosły będzie się obawiał, by wyjść z mieszkania po zmroku - dodaje.

W internecie i w rozmowach z mieszkańcami huczy już od plotek o "ustawkach" i zasadzkach na Trynkiewicza. Zasadzają się na niego pseudokibice Ruchu Chorzów i Górnika Zabrze. Na ulicy Dąbrowskiego są jednak i tacy, którzy do sprawy podchodzą ze spokojem.

- Ludzie są spanikowani. Wpadli w jakiś dziwny i szaleńczy obłęd. Oczywiście, że w każdej plotce jest ziarnko prawdy. Bo możliwość, że Mariusz Trynkiewicz tu lub w zupełnie innym mieście w Polsce zamieszka, jest zawsze, ale ja osobiście w to nie wierzę - twierdzi Rafał Orestes-Janowski, który w sprawie Trynkiewicza oraz podobnych przestępców w ramach inicjatywy społecznej wysłał apel do rządu i premiera.

Nasi chłopcy trenują na stadionie

Trynkiewicz był w przeszłości nauczycielem wychowania fizycznego. Podczas służby wojskowej porwał i wykorzystał seksualnie chłopca ze szkoły podstawowej. Później byli kolejni. Zgwałcił i zabił czterech nastolatków. Świadomość, że tuż za oknami kamienicy przy ul. Dąbrowskiego 11 znajduje się stadion GKS Wawel Wirek, budzi więc ogromny strach wśród mieszkańców miasta. Trenują na nim młodzi piłkarze z całej Rudy Śląskiej. Mają po kilkanaście lat. Z boiska korzystają także uczniowie wielu okolicznych szkół.

- Cały czas mamy na oku naszych chłopców, ale wiadomo, że taki stadion nie może być zamykany - mówi Dariusz Niemaszyk, prezes GKS, który z dystansem i niedowierzaniem podchodzi do całej sprawy. - Najmłodsze roczniki, jakie trenujemy, to 2003- -2005, ale ja się nie obawiam zagrożenia ze strony Trynkiewicza. Z pewnych źródeł wiem, że ta informacja to nic pewnego - dodaje Jarosław Zajdel, trener klubu, nie chcąc zdradzać szczegółów.

Krystyna Cebularz mieszka przy ul. Górnośląskiej w Bykowinie. To dzielnica granicząca z Wirkiem. Tutaj także mieszkańcy żyją w niepewności. Kobieta, podobnie jak inni seniorzy, obawia się o wnuczęta. - Dziwię się, dlaczego i po co ten człowiek wybrał właśnie Rudę Śląską - przyznaje pani Krystyna. - Ludzie, z tej bezradności, naprawdę mogą się dopuścić samosądu. No bo jak inaczej mamy się bronić?
Inna z pań, Danuta Młodawska z Wirka, zwraca uwagę, że w kamienicy mieszka sporo młodych rodzin. - My tu po prostu mamy nadzieję, że to wszystko plotki - przyznaje bezradnie kobieta.

Ale mieszkańcy już zastanawiają się, czy na przykład nie stworzyć straży sąsiedzkiej, by pilnować placów zabaw oraz kamienicy. Jest w ich głosach spore zmęczenie. Chcieliby usłyszeć jasną deklarację, gdzie tak naprawdę zamieszka Trynkiewicz.

- Nawet nam tu helikoptery latają nad głowami, a my nie wiemy, co się dzieje - załamuje ręce Jan Michalski, mieszkaniec kamienicy.

11 lutego dowiemy się więcej

Choć informacja o tym, że Trynkiewicz zamieszka w Rudzie Śląskiej, poszła w eter, to nie wiadomo, jakie dokładnie będą dalsze losy mordercy. Zdaniem karnisty profesora Kazimierza Zgryzka nie powinno dojść do wypuszczenia na wolność "szatana z Piotrkowa".

- Biegli psychiatrzy mają przeprowadzić badanie, czy Trynkiewicz stanowi zagrożenie dla porządku prawnego. Z tego, co mi wiadomo, w poniedziałek wpłynął wniosek w tej sprawie, więc jeżeli biegli zdążą, to sąd także - mówi prof. Zgryzek, odwołując się do ustawy o postępowaniu wobec osób z zaburzeniami psychicznymi, stwarzających zagrożenie życia, zdrowia lub wolności seksualnej innych osób.

Informacji o przyszłym miejscu zamieszkania Trynkiewicza nie potwierdzają policja, władze miasta ani jego obrońca. - Nie zamierzam udzielać żadnych informacji w tej kwestii przed rozpoczęciem rozprawy - ucina Marcin Lewandowski.

Joanna Oreł

Czy wyjdzie? 10 lutego Sąd Okręgowy w Rzeszowie ma wydać decyzję co do dalszych losów Trynkiewicza. Biegli - seksuolog oraz dwóch psychiatrów - mieli do 31 stycznia sporządzić opinię. Trynkiewicz może trafić np. do Regionalnego Ośrodka Psychiatrii Sądowej w Gostyninie. Kierowani są do niego najgroźniejsi przestępcy.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie