Nie dla wszystkich małopolskich zabytków dotacje z Warszawy

Monika Jagiełło
Specjaliści podkreślają, że zabytek takiej klasy jak ołtarz mariacki wymaga stałego monitoringu
Specjaliści podkreślają, że zabytek takiej klasy jak ołtarz mariacki wymaga stałego monitoringu Fot. Adama Wojnar
Zabytki. Czy w tym roku Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego nie wyłoży pieniędzy na prace konserwatorskie przy bezcennym ołtarzu Wita Stwosza w kościele Mariackim? Parafia już odwołała się od decyzji resortowej komisji ekspertów.

Na kompleksowe prace badawcze i konserwatorskie krakowskiego ołtarza potrzeba niemal 1,6 mln zł. O milionową dotację parafia ubiegała się w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Większość z pozostałej kwoty miałoby pokryć dofinansowanie ze Społecznego Komitetu Odnowy Zabytków Krakowa i środki własne. Jednak komisja ekspercka oceniła wniosek parafii na 62 pkt. na 100 możliwych. To za mało, żeby otrzymać dotację.

– Odwołaliśmy się od tej oceny. To dofinansowanie jest dla nas kluczowe. Mamy nadzieję, że ostateczne wyniki okażą się przychylne i będziemy mogli rozpocząć prace tak, jak zakładaliśmy – opowiada proboszcz Dariusz Raś.

Podobnie mówi dr Jarosław Adamowicz, który zajmuje się pracami konserwatorskimi przy ołtarzu. Przygotowywał też z parafią wniosek o dotację. Podkreśla, że stan ołtarza nie jest tragiczny, ale przy zabytku tej klasy nie można wykonywać tylko prac interwencyjnych. Tymczasem ostatnią gruntowną konserwację ołtarz Stwosza przeszedł po wojnie, gdy powrócił do Krakowa z Norymbergi, dokąd wywieźli go Niemcy.

– Jeśli przyjrzymy się bliżej ołtarzowi, w szczególności zwieńczeniu, to zobaczymy, że jego stan daleki jest od zadowalającego. Nie możemy odkładać w nieskończoność prac, zakładając, że skoro przetrwał 500 lat, to nic mu nie grozi – tłumaczy Adamowicz. Koordynowane przez niego laserowe skanowanie 3D mariackiego ołtarza w 2013 r. potwierdziły, że wymaga on specjalistycznych zabiegów konserwatorskich i monitoringu. Adamowicz zaznacza też, ze prace te nie oznaczałyby zasłonięcia ołtarza na czas remontu.

W tym roku o dotację ubiegało się trzysta podmiotów. Milion złotych to najwyższa dotacja, jaką otrzymali od ministerstwa wnioskodawcy. Wsparcie w takiej wysokości trafiło do dwóch innych obiektów w Małopolsce: XIII-wiecznego opactwa św. Wojciecha zakonu benedyktynek w Staniątkach i ruin zamku Tenczyn (XIV w).

Stan obu obiektów jest alarmujący od dawna. W opactwie powiedziano nam, że siostry wnioskowały o kwotę 2,8 mln zł. To znaczy, że staniątecki klasztor musi na nowo oszacować koszty i możliwości remontowe, by z uzyskanego miliona wykonać najważniejsze prace, a tych jest wiele.

– Zaryzykuję stwierdzenie, że bez wysokich dotacji obu obiektom grozi zagłada. Nikt nie podważa jednak, że ołtarz mariacki to absolutnie wyjątkowy zabytek tego typu w Europie. Należy mu się stały program dotacji, a to oznacza spore pieniądze – podsumowuje dr hab. Marek Walczak z Instytutu Historii Sztuki UJ, specjalista od architektury gotyckiej.

Podobnego zdania jest Jan Janczykowski, wojewódzki konserwator zabytków. – Sytuację zmieniłoby zagwarantowanie bezcennym zabytkom ruchomym, jak ołtarz Stwosza stałego dofinansowania – mówi. Jednak prace nad Listą Skarbów Dziedzictwa, która mogłaby to zagwarantować, utknęły w martwym punkcie.

Ministerstwo nie udzieliło nam jeszcze odpowiedzi w sprawie swoich decyzji. Efekty odwołania się parafii od oceny MKiDN poznamy na przełomie marca i kwietnia. SKOZK dotacje przyzna w marcu.

KOMENTARZ. Kultura to więcej niż dobro lokalne
Niedawno zarzucano Krakowowi, że pochłania 34 razy więcej funduszy na ochronę zabytku, niż otrzymują tego typu obiekty w kraju. „Protest” był chybiony: miasto dostaje na ten cel 3 proc. z państwowego budżetu.

Prawdą jest jednak, że „piękno Krakowa ma swoją cenę”. Nie ulega wątpliwości, że dotacja na ratunek malowniczych ruin zamku Tenczyn jest palącym problemem. Mogłabym wyobrazić sobie również radość z dofinansowania w opactwie w Staniątkach, gdyby nie fakt, że to zaledwie ułamek realnej kwoty potrzebnej do uratowania zabytku.

Walące się sklepienia wygrały jednak w starciu z ołtarzem, czyli zabytkiem, który się nie rozpada na kawałki. Czas jednak przestać patrzeć na finansowanie kultury i dziedzictwa w kategorii tylko regionalnych interesów. W wypadku najcenniejszych zabytków oszczędności skończą się przynajmniej odstraszającą szpetotą. A spłoszy ona turystów z całego świata, dla których kościół Mariacki to jeden z najczęściej odwiedzanych zabytków w Polsce. „Kołdra” dotacji zawsze jest jednak za krótka. W tej sytuacji ołtarz to nasz, krakowski obowiązek.

Monika Jagiełło
monika.jagiello@dziennik.krakow.pl

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

j
ja

jak to po co skanowanie 3d. Pan konserwator dzięki niemu wie że ołtarz jest w złym stanie. Bo bez tego nie widzi. A ile to kosztowało razem z opracowaniem takich wstrząsających wniosków? :)

b
behemot

"Należy mu się stały program dotacji" - ależ taki stały program posiada. Nazywa się Narodowy Fundusz Rewaloryzacji Zabytków Krakowa. Czyżby już zapomniano, że to właśnie w celu rewaloryzacji takich obiektów jak kościół mariacki wraz z wyposażeniem powołano ten fundusz?

S
Skaner

Należy mu się stały program troski, ..., raczej!
Wszystko okapuje od złota, ... , na co te pieniądze ?
Źle powiedziane (wróć), ... , po co (to całe) laserowe skanowanie ?

Dodaj ogłoszenie