O sztuce szkła

Redakcja
Wynaleziono je prawdopodobnie w Egipcie, gdzie pełniło rolę klejnotów; dziś klejnotami są witraże

Witraże

Soczysta, głęboka zieleń, cytrynowa żółć, obok szafir i krwawa czerwień, także fiolet, biel i błękit nieba. Barwne szkło oprawione w ołowiane ramki. Motywy roślinne, ptaki i zwierzęta, kompozycje figuralne, a nade wszystko treść bogata i przemyślana. Już w 955 roku biskup Adalberto z Reims zapisuje w swej kronice, że "okna w kościele zawierały różne opowiadania".

Witraże

 Przez wieki zachwycały i... uczyły oraz kierowały myśli wiernych ku Bogu, były bowiem sztuką kościelną. Okna z kolorowych szybek, w formie, którą znamy dzisiaj, powstały w średniowiecznej Francji, a szczyt rozwoju sztuki witrażowej przypada na XIII i XIV wiek. Piękno witrażu zostało ponownie odkryte w drugiej połowie ubiegłego wieku, kiedy odtworzono przepis na wytwarzanie średniowiecznego szkła; szczególnie pokochała witraż secesja. Wielu znanych polskich i zagranicznych artystów zajmowało się tą sztuką, projektując witraże nie tylko do kościołów, ale także do prywatnych domów i gmachów użyteczności publicznej. - To zainteresowanie trwa do dziś - mówi Jacek Białoskórski, krakowski artysta plastyk, zawodowo zajmujący się projektowaniem i wykonywaniem witraży - a ostatnie dwadzieścia lat to prawdziwa fascynacja witrażem. Witraż jest postrzegany jako niezależna dziedzina sztuki, dawno przestano go również uważać za sztukę wyłącznie kościelną. Nie znaczy to oczywiście, że współcześnie budowanych kościołów nie ozdabia się witrażami. Mam dużo zamówień na witraże sakralne, ale obok tego, niemal równolegle, mnóstwo zamówień od osób prywatnych, banków, hoteli, restauracji itd.

Średniowieczne szkło

 wytapiane i barwione nieco prymitywną metodą rękodzielniczą, było nierówne, chropowate i pełne skaz oraz pęcherzyków powietrza wewnątrz tafli. Te usterki dawały jednak wspaniałe efekty - światło przenikające przez szybki ożywiało je w niezwykły sposób, zdając się iskrzyć, drgać i mienić. Dla podkreślenia szczegółów i światłocienia szkło, a stosuje się to i obecnie, malowano i wypalano w piecu. - Dzisiaj - kontynuuje Jacek Białoskórski - możemy wybierać pośród szerokiej oferty rodzajów szkła barwnego i bezbarwnego. Niezwykle inspirujące jest samo obserwowanie olbrzymiej różnorodności tego materiału - w jednolitym kolorze lub paru kolorach splecionych ze sobą, czyli z tzw. smugami, szkła marmurkowe, szkła o różnych strukturach powierzchni, przejrzystości, szkła opalizujące, w nitki i stłuczki, "mrożone", piaskowane, falowane, powlekane, z pęcherzykami, gomółki, kaboszony itd. Generalnie, szkło używane w witrażach dzieli się na dwa zasadnicze typy: szkło antyczne, czyli szkło dmuchane wyrabiane ręcznie oraz znacznie tańsze szkło wytwarzane maszynowo. Wśród tych dwóch typów wyróżnia się szereg podgrup szkła do specjalnych celów.

Uroboros, Wissmach, Spectrum

 i Kokomo to huty szkła, z których najchętniej barwne tafle Jacek Białoskórski zamienia na witraże. - Praca ta niewiele się przez wieki zmieniła - mówi. - Do XV stulecia przy cięciu szkła posługiwano się cienkim, rozżarzonym w ogniu prętem, później wymyślono odpowiednie narzędzia. I choć dziś mamy oczywiście szereg udogodnień, specjalistycznych materiałów, odpowiednich narzędzi, szlifierki, maszynę do cięcia szkła itp., to praca ze szkłem jest w dużej mierze pracą wykonywaną ręcznie.
 Najpierw powstają szkice projektowe, później kolorowy projekt w skali 1:1 i kalka z naniesionymi numerami występujących w witrażu szkieł. Ważną rolę w wyglądzie witraża odgrywa bowiem zrównoważenie barw, należy zastanowić się nad fakturą, grą światła przechodzących przez szkło promieni słonecznych. Dawne, wypracowane przed wiekami rygory kolorystyczne mówiły np., że witraże osadzone w oknach północnych powinny być jaśniejsze i w zimnych kolorach, te od południa w barwach intensywnych i mocno kontrastujących. W projekcie uwzględnia się fakt, że listwy spajające, ołowiane lub cynowe, są integralną częścią witraża i jako takie muszą być wykorzystywane. Każdy projekt poprzedza "wizja lokalna" i rozmowy z klientem na temat jego oczekiwań. Niektórzy chcą, aby witraż był po prostu piękny, inni mają swoje wzory i pomysły.

Z Krakowa do Rzymu

 a ściślej, z krakowskiego Zakładu Witraży Spółdzielni Pracy "Renowacja" (słynna pracownia witraży założona w początku XX wieku, jej właścicielem był Stanisław Gabriel Żeleński, brat Boya) poprzez studio witrażowe w Rzymie (Włosi, jak również Francuzi i Niemcy szeroko wykorzystują barwne szkło we współczesnej architekturze) do własnej pracowni - tak w skrócie można określić prawie 20 lat pracy Jacka Białoskórskiego. - Realizuję witraże we wszelkich znanych technologiach i o różnym, czasem bardzo skomplikowanym założeniu projektowym. Nie jest to sztuka zarezerwowana wyłącznie dla osób zamożnych; wśród moich klientów są również ludzie o relatywnie niskim statusie materialnym, ale co najważniejsze, o wysokiej wrażliwości na piękno.

W Polsce, ale też w Japonii

 (jeszcze nie zrealizowany, olbrzymi witraż - 136 m kw.) można oglądać prace Białoskórskiego. Oglądać rzecz jasna jedynie te w publicznych gmachach i kościołach, te w domach prywatnych i rezydencjach cieszą oczy tylko nielicznych. W Krakowie m.in. w Banku Przemysłowo-Handlowym w Rynku Głównym (świetlik) oraz w BPH przy ul. Pijarskiej (witraż malowany), przy ul. Augustiańskiej w Banku Rozwoju Eksportu (świetlik "Wir", w ub. roku nagrodzony Oskarem Budowlanym), w hotelach "Polonia" i "Kazimierz", restauracjach (np. "U Wen-tzla"), w Collegium Medicum UJ przy ul. Grzegórzeckiej itd. Witraże urzekają, a krakowianie od lat zżyci z tą sztuką (w Krakowie tylko w domach świeckich, bez kościołów, muzeów i klasztorów, znajduje się ponad 200 witraży z okresu Młodej Polski) szczególnie mocno odczuwają ich piękno i potrafią je docenić, powierzając realizację swych marzeń licznym pracowniom witrażowym. Starym oknom z kolorowymi szybkami przywraca się dawną świetność; witraże nowoczesne, o śmiałych barwach pasują do współczesnej architektury, te inspirowane przeszłością mogą być wykończeniem wnętrza stylowego.

Dużą popularnością

 cieszą się niewielkie elementy witrażowe - w lampach, w oknach, przeszklonych drzwiach pokojów, w drzwiczkach kredensów czy kuchennych szafek. Nie sposób nie wspomnieć o lampach Tiffany’ego, ale z jego nazwiskiem łączy się również wynalezienie nowej techniki witrażowej, wykorzystującej łączenie szkieł za pomocą folii miedzianej. Technikę tę oraz stworzone przez siebie szkło opalizujące Tiffany stosował w swoich słynnych witrażowych abażurach. - Lampy Tiffany’ego - mówi Jacek Białoskórski - do dziś cieszą się popularnością, a wynaleziona przez niego technika pozwoliła odejść, przynajmniej w niektórych realizacjach, od klasycznego ołowiu.
 Łączenie ołowiem małych szybek okiennych, ustąpiło miejsca większym taflom szkła, łączonych drewnianymi listwami, a stało się to w drugiej połowie XVIII wieku; to nasze dzisiejsze okna, coraz częściej oprawiane w plastik. Robiony ręcznie, oryginalny i niepowtarzalny, kolorowy witraż, wykonany przez dobrego - jakich nie brak w naszym mieście - vitreatora (tak określano w średniowiecznych, archiwalnych zapiskach witrażystów), zawsze będzie elementem piękna i równocześnie nawiązaniem do minionej przeszłości.

Dorota Dejmek

 Na zdjęciach witraże Jacka Białoskórskiego

Sanepid wlepia kary, sądy je umarzają

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie