Obrazy świata

Redakcja
Czy rozpoczął się już proces poszukiwania wspólnej wizji świata? Czy jest to już faktem, czy jeszcze intencją? Wśród wielu wydarzeń związanych z obchodami jubileuszu 600-lecia odnowienia Akademii Krakowskiej szczególne miejsce zajmuje międzynarodowa konferencja "Wizje świata stworzone przez naukowców i artystów". Dziś odbywa się w auli Collegium Novum, jutro w auli Collegium Maius. Konferencja ma charakter interdyscyplinarny, poświęcona jest integracji osiągnięć współczesnych nauk przyrodniczych, humanistycznych oraz twórczości artystycznej.

MARIAN NOWY

MARIAN NOWY

Czy rozpoczął się już proces poszukiwania wspólnej wizji świata? Czy jest to już faktem, czy jeszcze intencją?

Wśród wielu wydarzeń związanych z obchodami jubileuszu 600-lecia odnowienia Akademii Krakowskiej szczególne miejsce zajmuje międzynarodowa konferencja "Wizje świata stworzone przez naukowców i artystów". Dziś odbywa się w auli Collegium Novum, jutro w auli Collegium Maius. Konferencja ma charakter interdyscyplinarny, poświęcona jest integracji osiągnięć współczesnych nauk przyrodniczych, humanistycznych oraz twórczości artystycznej.
Pierwotna idea uniwersytetu od momentu jego pojawienia się około 1080 r. w Bolonii obejmowała wszystkie dziedziny cywilizacji i kultury. Miało to swoje odbicie w nazwach wydziałów średniowiecznej uczelni: prawa, teologii, medycyny i sztuk wyzwolonych. W miarę rozwoju badań naukowych, różnicowania twórczości artystycznej, doszło do coraz większej specjalizacji i izolacji poszczególnych dziedzin kultury. Powstały co najmniej trzy odmienne wizje świata stworzone przez naukowców - przedstawicieli nauk przyrodniczych i ścisłych, humanistycznych oraz artystów z różnych dziedzin sztuki.
 W ciągu ostatnich dziesiątków lat nasilił się proces specjalizacji, pogłębiły się bariery pojęciowe, językowe i metodyczne, które utrudniają niezbędną wymianę myśli i rozwój kultury. Dlatego właśnie odbywa się obecna debata nad doświadczeniami twórców nauki i sztuki oraz szansami nowej integracji wspólnoty uniwersyteckiej.
 Uczestnicy konferencji poszukują odpowiedzi na pytania: Czy istnienie rozmaitych obrazów świata, często nie przystających do siebie, oznacza klęskę naszej kultury na początku nowego milenium? Jakie są wewnętrzne bariery w różnych dziedzinach nauki i sztuki, utrudniające uzyskanie spójnej wizji otaczającego nas świata? Czy rzeczywiście rozpoczął się proces poszukiwania wspólnej wizji? Czy rozum, piękno, celowość i inne pojęcia ogólne mogą służyć zjednoczeniu poglądów różnych dziedzin kultury i cywilizacji? W jakim zakresie fizyka i kosmologia uczestniczą w stworzeniu zintegrowanego obrazu rzeczywistości? W jakim zakresie biologia może wyjaśnić obecną kondycję i przyszłość ludzkości? Wiele jest pytań, na które przyjdzie odpowiedzieć.
 Wśród 16 zaproszonych wykładowców tylko pięciu jest z Polski (Ryszard Gryglewski, Michał Heller, Piotr Sztompka, Aleksander Wolszczan i Krzysztof Zanussi), pozostali przyjechali z: USA, Chile, Francji, Wielkiej Brytanii, Niemiec, Austrii i Szwecji.

\\\*

 Czy istnienie rozmaitych niespójnych obrazów świata rzeczywiście oznacza klęskę naszej kultury na początku nowego milenium?
 - To nie jest klęska, ale raczej problem do rozwiązania - _odpowiada prof. Aleksander Koj, jeden z organizatorów tego spotkania. - Istnieje groźba dezintegracji różnych dziedzin nauki czy kultury i powinniśmy temu zapobiegać. Dotychczasowy rozwój jest postępem, a nie dreptaniem w miejscu czy cofaniem się.
 Nie zmienia to faktu, że obrazy świata ukazywane przez przedstawicieli poszczególnych nauk bardzo się różnią. Przyrodnicy mają inne poglądy w postrzeganiu świata i jego rozwoju, ewolucji, niż humaniści czy artyści. Zresztą w przypadku artystów trudno mówić o jednym poglądzie.
 I mimo iż jesteśmy wyznawcami pluralizmu, to chyba każdy z nas marzy o jednym, uporządkowanym obrazie świata, obrazie, który wytłumaczyłby mu ten świat.
 
- Dla humanisty wielość wizji jest oczywista, ale z punktu widzenia prawdy - trudna do przyjęcia. Nie może być wielu obrazów, które są prawdziwe. Prawda jest jedna - tłumaczy prof. Koj. - Doskonałość nie zawsze polega na różnorodności. Nie twierdzę, że obraz przyrodników jest słuszny, może być wręcz zawężony... Mamy jednak obawy, czy wielość obrazów będzie sprzyjać postępowi ludzkiej myśli._
 Gdyby te obrazy uzupełniały się, to byłoby bardzo dobrze, ale bywa też, że stoją w jawnej sprzeczności. Na przykład model kreacjonistyczny i model ewolucyjny wszechświata lub próby wyjaśniania zachowań człowieka przez socjobiologię i psychologię.
 Zanim jednak zaczniemy zastanawiać się, który obraz jest prawdziwy, wypada stworzyć wspólny język, dzięki któremu będziemy mogli te obrazy porównywać. Bardzo często o tym samym zjawisku naukowcy mówią różnym językiem, jakby z góry zakładając, że nie ma możliwości porozumienia. Czy w tak podzielonych i wyspecjalizowanych naukach może powstać wspólny język?
 Może, odpowiada prof. Koj, ale do tego potrzebny jest pewien wysiłek. Tymczasem każdy dąży do tego, żeby uzyskać jak największy stopień specjalizacji w swojej dziedzinie, żeby wiedzieć bardzo dużo o bardzo wąskim wycinku rzeczywistości. Czego brakuje współczesnej nauce, to ludzi typu Galileusza lub Leonarda da Vinci, osób mających szerokie horyzonty, nie myślących wyłącznie o swoich dziedzinach.

\\\*

 Czy można stworzyć takich badaczy, współczesnych Galileuszy?
 Uniwersytet Jagielloński ma aspiracje kształcenia ogólnego, nie tylko specjalistycznego. Na przykład fakt, że medycyna powróciła do Uniwersytetu, sprzyja integracji różnych dziedzin. Jednym z referentów na obecnej konferencji jest prof. Ryszard Gryglewski, który będzie mówił o problemach związanych z leczeniem człowieka, podkreślając, że nie są to tylko czysto medyczne zagadnienia - także psychologiczne.
 - Istnieje pewna sprzeczność w paradygmacie kształcenia - _mówi prof. Koj. - Chcemy, żeby młodzi ludzie nauczyli się jak najwięcej w dziedzinie, którą my reprezentujemy. Tak więc każdy uważa, że jego przedmiot jest najważniejszy na danym kierunku. Stwarza to pewne niebezpieczeństwo trudne do uniknięcia, ale cały czas trzeba pamiętać, iż intencją kształcenia uniwersyteckiego jest właśnie szerokość poglądów. _
 To prawda, w Stanach Zjednoczonych i w krajach Europy Zachodniej studenci obierają przedmioty bardzo często odległe od ich kierunku studiów i mogą w ten sposób uzupełniać obraz świata w zależności od swoich predyspozycji.
 Ten sposób myślenia powoli przechodzi do nas. W Uniwersytecie, na przykład, studenci biotechnologii mogą wybierać, jako przedmioty nadobowiązkowe, psychologię, historię sztuki czy etykę.

\\\*

 Czy rozpoczął się już proces poszukiwania wspólnej wizji świata? Czy jest to już faktem, czy jeszcze intencją?
 - Sądzę, że jeszcze intencją, bo jak do tej pory nauka zmierza raczej w kierunku pogłębiającej się specjalizacji. Dlatego tak ważne są głosy, by tej sytuacji zapobiec, zanim komputery obejmą władzę nad ludzkością.
 Ale czy to jest możliwe, aby tacy "wąscy" specjaliści rozumieli się wzajemnie, widzieli coś poza własnym ogródkiem? Tak, ale potrzebują pomocy ze strony osób, które będą syntetycznie przedstawiać dotychczasowy dorobek nauki, i ze strony... mediów, które będą przekazywać informację od uczonych do społeczeństwa, w którym są przecież także naukowcy, tyle że z innych dziedzin. Popularyzowanie wiedzy - zdaniem profesora Koja - jest zaniedbaną u nas działalnością. Popularyzatorzy nauki uchodzą za swoistych hobbystów.
 - Informacja adresowana do społeczeństwa przeznaczona jest dla niespecjalistów, czyli wszystkich ludzi, którzy się tym interesują, a na tym nie znają. Dla mnie bardzo ciekawe są zagadnienia kosmologiczne, mimo iż się nie znam na fizyce i astronomii - _zwierza się profesor. - Na obecnej konferencji wykłady przedstawią znakomici uczeni: Aleksander Wolszczan, polski kandydat do Nobla, odkrywca systemów planetarnych pozasłonecznych, sir Martin Rees, "astronom królewski" z Cambridge oraz Michał Heller z Papieskiej Akademii Teologicznej i Obserwatorium Watykańskiego. Mówić będą m.in. o aspektach kosmologicznych istnienia człowieka. _

\\\*

 Nie byłoby zapewne tych problemów, gdyby udało się stworzyć uniwersalny język nauki. Ale to bardzo trudne. Język taki będzie zapewne kształtował się w miarę rozwoju cywilizacji i wraz z nim ulegał przekształceniom.
 A skoro mowa o przyszłości. Czy biologia zdolna jest wyjaśnić obecną i przyszłą kondycję ludzkości?
 - Myślę, że nie. A to dlatego, że człowiek jest czymś więcej niż tworem biologicznym. Pojawiają się nowe jakości i bez względu na to, czy wierzymy w duszę czy nie, nie wszystko da się biologią wyjaśnić - _uważa profesor. _
 Jaka nauka może wyjaśnić fenomen człowieka...? Okazuje się, że żadna, tylko całość nauk. Ani antropologia, ani historia sama w sobie nie wystarczą, potrzebne jest spojrzenie całościowe: zarówno przyrodnika, biologa, jak i humanisty, socjologa i filozofa.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie