Odtajnię nazwiska agentów

RASZ
Powiedział nam Franciszek Oremus, major w stanie spoczynku, który przekazał naszej redakcji kopie materiałów jakie znalazł i wynotował w archiwach Instytutu Pamięci Narodowej w Krakowie. Chodzi oczywiście o agentów, którzy obserwowali jego rodzinę. Zapowiedział także, że ujawni ich nazwiska. Gra idzie o 19 osób. Jak zapewnia - wiele z nich jest teraz szanowanymi biznesmenami lub działa w strukturach władzy.

   Franciszek Oremus mógł przeglądać 12 tomów akt dotyczących jego osoby jakie udostępnili mu archiwiści IPN, dlatego, że Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu przy IPN w Krakowie uznała go za pokrzywdzonego.
   Prześladowany przez bezpiekę major Franciszek Oremus ps. "Szteyer" był podczas II wojny światowej uczestnikiem ruchu oporu, żołnierzem 12 Pułku Piechoty Armii Krajowej Grupy Operacyjnej Śląsk Cieszyński, w regionie Wadowic zajmował się wywiadem. W lutym 1945 roku został aresztowany przez funkcjonariuszy NKWD, udało mu się zbiec. W PRL był przez 10 lat więźniem politycznym.
   Na udostępnienie akt czekał cztery lata. Są to materiały gromadzone przez tajnych agentów i współpracowników Służby Bezpieczeństwa. Donosy dotyczą lat 1956 - 1977.
   - Jako członek podziemia AK, po wojnie byłem, po zwolnieniu z więzienia, pod stałym nadzorem tych służb. Szpiegowali nawet mojego syna w szkole i żonę - _mówi Franciszek Oremus.
   Po wyjściu z więzienia mógł pracować tylko, w jak to się wówczas mówiło, "prywatnej inicjatywie". Prowadził więc w Izdebniku warsztat ślusarski, a następnie został starszym cechu w Kalwarii Zebrzydowskiej.
   Jego inwigilacją zajmowały się najpierw UB, a potem SB. Funkcjonariusze umieścili agenta nawet w jego najbliższym otoczeniu - Sam go do pracy przyjmowałem mówi major i śmieje się.
   Agenci pisali m. in., że szkodzi ustrojowi, gdyż kultywuje dawne burżuazyjne tradycje, np. wmurowuje tablice pamiątkowe poświęcone działaczom podziemia.
   Najbardziej zaintrygował go raport dotyczący pogrzebu działacza ruchu ludowego Józefa Putka, w Choczni w 1974 roku.
   
- Że też się komuś chciało mnie śledzić jeszcze w latach siedemdziesiątych. Panie ile to forsy kosztowało. Ale przyznam, że wiedzieli wszystko, nawet to gdzie pojadę, pewnie telefon był na podsłuchu, a nawet to, że niektórzy obywatele na tym pogrzebie są Polakami narodowości żydowskiej, o czym nawet ja nie wiedziałem, chociaż ich znałem. Można rzec, że interesowało ich dosłownie wszystko - opowiada.
   Franciszek Oremus złożył wniosek do krakowskiego IPN o podanie nazwisk 19 osób. Części z nich to pseudonimy: Frączek, Chrząszcz, Sowa, Wołga, Julek, Odważny, Bronka, Stefan, i Leon, reszta to inicjały m. in. TW, TP, KJ, JG. Ponadto chce otrzymać kopie akt zebranych przez agentów na jego temat.
   
- Niektórzy zostali zwerbowani przez SB inni pewnie zgłosili się sami. Wiele z tych osób cieszyło się wówczas powszechnym szacunkiem, a wielu z nich jeszcze dziś zajmuje eksponowane stanowiska -_ mówi.
   Obecnie Franciszek Oremus jest prezesem Zarządu Głównego Stowarzyszenia Żołnierzy Armii Krajowej i Więźniów Politycznych w Krakowie. Mówi, że jest przygotowany na to, że agentami mogą okazać się jego koledzy albo bliscy, ale prawda musi zostać ujawniona.
(RASZ)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie