reklama

Partnerstwo uprzywilejowane

RedakcjaZaktualizowano 
Jak to zawsze w Unii Europejskiej było, tworzą się grupy państw, które łączą wspólne interesy. A to w sprawie Iraku, a to - jak teraz - w sprawie przestrzegania paktu stabilizacyjnego. Polska zaangażowała się w obu tych akcjach pokazując, że nie zamierza stać na uboczu najważniejszych wydarzeń w Europie i na świecie.

Krystyna Grzybowska - Europa i reszta świata

   Z pewnym niepokojem obserwujemy próbę stworzenia nowej trójki: brytyjsko-francusko-niemieckiej. Czy przekształci się ona w europejski dyrektoriat, jak obawia się premier Włoch Silvio Berlusconi? Nie sądzę, ponieważ Wielka Brytania przede wszystkim dba o własne interesy narodowe, a one są w wielu przypadkach inne niż niemieckie i francuskie.
   Obok szczytu berlińskiego "wielkiej trójki" media zajmuje inny problem. Zbliża się termin rozpoczęcia negocjacji akcesyjnych Turcji i Europa zaczyna nerwowo wycofywać się ze swych obietnic. Przebywająca niedawno z wizytą w Ankarze przewodnicząca niemieckiej partii chadeckiej CDU Angela Merkel poinformowała tamtejsze władze, że członkostwo Turcji w UE jest niemożliwe. W zamian za to proponuje się Ankarze uprzywilejowane partnerstwo.
   Premier Turcji Recep Tayyip Erdogan, zirytowany oświadczeniem Angeli Merkel, wyraził nadzieję, że przynajmniej lewicowy rząd niemiecki nie cofnie obietnic i będzie wspierał europejskie aspiracje Ankary. Oburzona jest również trzymilionowa mniejszość turecka w Niemczech. Tymczasem analitycy zastanawiają się, jakie skutki dla Europy może przynieść przystąpienie Turcji do UE, państwa liczącego 70 milionów mieszkańców. Na Unię padł blady strach na myśl, że do Europy Zachodniej przeprowadzi się 15 mln Turków, którzy wkrótce rozmnożą się i całkowicie sparaliżują proces integracji w nowym społeczeństwie.
   Erdogan sprytnie wykorzystał laicką histerię przywódców Francji, którzy nie zgadzają się na wpisanie wartości chrześcijańskich do preambuły konstytucji europejskiej. Europa - powiedział turecki premier Angeli Merkel - nie jest przecież wspólnotą chrześcijańską, możemy do niej należeć, bo reprezentujemy wspólne wartości polityczne.
   Zaprzątnięty problemami 5 mln muzułmanów z krajów Maghrebu rząd francuski nabrał wody w usta i nie wtrąca się do debaty na temat akcesji Turcji. Problem nie jest jednak błahy. Politycy tureccy mają świadomość, że integracja z UE nie nastąpi szybko, ale domagają się określenia przez Unię daty przystąpienia. Europa za wszelką cenę chce tego uniknąć.
   Europejska lewica entuzjastycznie wspierająca - dla własnych celów politycznych - integrację Turcji z UE postawiła Europę przed dramatycznym pytaniem. Co zrobić, żeby Turcji do Unii nie przyjąć, a jednocześnie nie popsuć z nią stosunków. Teraz ta sama lewica zaczyna tyłem wycofywać się z pozycji ambasadora Turcji. Świadczy o tym artykuł zamieszczony na łamach lewicowego tygodnika niemieckiego "Der Spiegel"; wystarczy zacytować jego tytuł: "Obsesja Europa".
   Wybitny historyk niemiecki Hans Ulrich Wehler na łamach prawicowego z kolei tygodnika "Focus" pisze, że Europa musi wreszcie okazać odwagę i określić granicę swego obszaru. Jeśli tego nie zrobi, akcesji do Unii zażądają dziesiątki innych państw. W ten sposób do Unii mogą przystąpić takie państwa jak Białoruś albo Maroko. Zbliżają się wybory do Parlamentu Europejskiego. Można się spodziewać, że temat turecki będzie jednym z głównych tematów walki wyborcze. I tutaj lewica musi się zdecydować, czy będzie akcesję Turcji wspierać czy też nie. Wspieranie może kosztować ją wiele wyborczych głosów. Obywatele Europy coraz bardziej boją się muzułmanów. Po 11 września 2001 r., wojnie w Afganistanie i Iraku lęk ten stał się silniejszy. Bliski Wschód jest postrzegany jako ognisko terroru i chaosu. Niepokój budzą też totalitarne reżimy w Iranie i Syrii. Zaś Turcja jest tylko w niewielkiej części Europą, większa jej część jest usytuowana w Azji. Dla islamskiego rządu tego kraju przystąpienie do Unii jest sprawą honoru. I to jest również wysoce niepokojące.

Zima 30-lecia w Polsce, zasypie nas śnieg

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3