Pleśń historii

Redakcja
Andrzej Dąbrowski z Wrocławia jest jednym z tych kolekcjonerów, którzy od początku przyjeżdżają do Krakowa na spotkania kolekcjonerskie. - Lubię Kraków - patynka historii zawsze mnie urzekała. To miasto skansen, tu czuć pleśń historii - mówi pan Andrzej. - Chyba nigdzie nie ocalało tyle inteligencji, która nawet jeśli niczego nie kupi z powodów finansowych, to przyjdzie przynajmniej pooglądać. Są tacy, którzy przychodzą tu od 25 lat, teraz przyprowadzają także swoje dzieci. To jest ta ciągłość historyczna, kultywacja tradycji. Bo przedmioty mogą mówić, trzeba tylko do tego posiadać wiedzę.

Krakowianka wzięła lupę i przyglądała się uważnie medalikowi; - Pod lupą wygląda na 100 złotych - stwierdziła

 Po raz 25. na krakowskim Rynku Głównym spotkali się kolekcjonerzy z całego kraju. - Są tacy, którzy nie opuścili żadnych spotkań kolekcjonerskich - mówi Ryszard Kucharski, prezes Krakowskiego Klubu Kolekcjonerów. W tym roku na płycie Rynku swoje kramy rozłożyło prawie 120 kolekcjonerów. - To jest już odrębna tradycja. We wszystkich miastach historycznych istnieją takie giełdy. Do nas przyjeżdża wielu turystów z kraju i Europy - w ciągu roku dzwonią i pytają, kiedy będą targi, bo chcieliby właśnie wtedy przyjechać do Krakowa - mówi Ryszard Kucharski.
 Wśród najciekawszych przedmiotów, które Andrzej Dąbrowski przywiózł do Krakowa była m.in. obrączka wykonana z meteorytu, która należała do żołnierza 4. Pułku Strzelców, którzy w 1814 roku, po wojnach napoleońskich, wracali do kraju. Dlatego też na pierścieniu wyryto napis "Powrót do Ojczyzny".
 Targowanie się z krakowianami nie należy do rzeczy łatwych. Jedna z oglądających biżuterię pań upatrzyła sobie mały, złocony medalik z amorkiem, otoczony granacikami. - Ile to kosztuje? - 250 złotych. - Dam 150. - Myślę, że krakowskim targiem dojdziemy do zgody... - sugerował kolekcjoner. Tymczasem krakowianka wzięła lupę i przyglądała się uważnie medalikowi. - Pod lupą wygląda na 100...
 Na targach, jak zawsze, pojawiło się wielu miłośników broni: kupić można było rozmaite części umundurowania, np. kaski ORMO. - Przyjdź do mnie, mam dwie ładne szable - opowiadali o swoich zdobyczach kolekcjonerzy militariów. Można było kupić coś zarówno za parę tysięcy złotych, jak i za złotówkę. Dla początkującego zbieracza był duży wybór monet polskich, np. z okresu międzywojnia, jak i zagranicznych. Złotówkę należało zapłacić, by kupić buteleczkę z grubego, kolorowego szkła. Było wiele pamiątek z czasów wojny: kenkarty, kalendarz z 1940 roku, wydawnictwa niemieckie, m.in. "Mein Kampf".
 Kolekcjonerzy zajmują się nie tylko zbieraniem różnych przedmiotów i nie tylko w ten sposób biorą czynny udział w ratowaniu i ochronie zabytków. Krakowscy pasjonaci powołali do życia historyczny oddział 13. Pułku Piechoty "Krakowskie Dzieci", który w latach I wojny światowej zasłużył się wyzwoleniem Krakowa spod okupacji austriackiej. Formacja ta została właśnie zgłoszona do Europejskiej Unii Oddziałów Mundurowych w Wiedniu. Od lat kolekcjonerzy opiekują się grobami legionistów na cmentarzu Rakowickim - w przyszłym roku planują także uporządkowanie grobów lotników z czasów I wojny światowej.

(WT)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie