Pod ciężarem śnieżynki

Redakcja
WiesŁaw Ziobro

   Już myśleli, że jest po strachu; że po okresie ciężkich wyrzeczeń, rozpaczliwego poszukiwania wyjścia z trudnej sytuacji, będzie można odcinać pierwsze kupony. Niestety, w serca załogi znowu wkrada się niepewność... Nie wiadomo, jak będzie wyglądał krajobraz po trwającej cztery lata bitwie o prawa do znaku towarowego między leżajskim Hortino, polską spółką pracowniczą, a płońskim Horteksem, potężnym holdingiem, w którym głównym udziałowcem jest Bank of America.
   Kiedy rzecz rozgrywała się już w ostatniej instancji, od której nie ma odwołania, załoga wciąż żyła złudzeniami. Do tego stopnia, iż przypuszczała, że Naczelny Sąd Administracyjny, rozpatrując sprawę, weźmie pod uwagę ważne, ale pozaprawne argumenty.
   - Część ludzi wierzyła, że polski sąd nie pozwoli skrzywdzić polskiej firmy, która w pocie czoła broniła swojej pozycji na rynku - wzdycha Dorota Mączyńska, przewodnicząca NSZZ Pracowników ZPOW Hortino. - Nadzieja ta była cieniutka jak nitka, ale była.
   Szybko jednak zniknęła.
   Naczelny Sąd Administracyjny utrzymał w mocy orzeczenie Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego z września 2004 r., który uznał za słuszną decyzję Urzędu Patentowego RP, niezależnego organu państwowego, o unieważnieniu rejestracji znaku towarowego Hortino. Znak ten w czerwcu 2001 r. zatwierdził Urząd Patentowy, lecz nieco później Hortex złożył skargę i w maju 2003 r. UP unieważnił swoją pierwszą decyzję. Wtedy sprawa wkroczyła do sądów.

Wstrzymany oddech

   Pięć lat temu zarząd holdingu Hortex SA, grupującego 10 przetwórni owocowo-warzywnych, obwieścił, że jedna z nich, zakład w Leżajsku, produkujący mrożonki, soki i lody, została przeznaczona do likwidacji. W 15-tysięcznym miasteczku z 18-procentowym bezrobociem taka wiadomość powala z nóg.
   Powaliła zwłaszcza 830 pracowników zakładu, obawiających się, że wkrótce znajdą się na bruku. Przeraziło się też prawie 1000 okolicznych plantatorów, z którymi Hortex co roku zawierał umowy. W końcu, po długich i żmudnych negocjacjach, ustalono jednak, iż holding sprzeda pracownikom i plantatorom przetwórnię w Leżajsku za 17 mln zł, zgadzając się jednocześnie na rozłożenie należności na raty.
   - Nigdy tutaj nie mieliśmy wielkich zarobków, dlatego gdy przyszło szukać pieniędzy na udziały, by możliwy stał się wykup zakładu z rąk Horteksu, większość z nas poszła do banku po pożyczkę - _opowiada Dorota Mączyńska. - _Wzięłam stamtąd 1,5 tys. zł na podstawowy udział. Bank był ostrożny, wymagał, żeby żyrantami naszymi były osoby zatrudnione poza Hortino.
   Ostatnią ratę zapłaty za zakład leżajska spółka uiściła we wrześniu ubiegłego roku.
   - Ryzyko było wielkie. Z dobiegających zewsząd opinii wynikało, że nie poradzimy sobie, że zakład wkrótce padnie, a ludzie stracą i pracę, i pieniądze - _wspomina Stanisław Cholewiak, prezes zarządu Hortino. - _Bo jak to? Skromna polska spółka pracowniczo-plantatorska, odcięta od bogatego i wpływowego kapitału zagranicznego, miałaby przetrwać na rynku? Jednak postanowiliśmy zaryzykować. To był ogromny wysiłek, by kupić i utrzymać zakład. Wielka determinacja ze strony pracowników i plantatorów, a także lokalnych samorządów. Tylko dzięki temu, mimo sceptycznych przewidywań, również ze strony konkurencji, stanęliśmy na nogach. Obecnie jesteśmy drugim co do wielkości producentem wyrobów mrożonych w Polsce.
   Prezes Cholewiak jest zdania, że gdyby nie czteroletnie boje o znak towarowy, kosztowne i wyczerpujące, Hortino mogłoby mieć jeszcze mocniejszą pozycję na rynku.

Handel i... sylaby

   W zestawionym przez dziennik "Rzeczpospolita" rankingu najdroższych polskich marek Hortex zajmuje 27. pozycję, a wartość tej marki, kojarzonej z konkretnym znakiem słowno-graficznym, szacowana jest na ponad 167 mln zł. W tej sytuacji spór o tę markę między Hortino a Horteksem musiał być zażarty.
   Według Horteksu nazwa Hortino brzmi prawie jak Hortex, a umieszczana na znaku firmowym spółki z Podkarpacia śnieżynka, choć pozbawiona trzech ramion, zanadto przypomina tę sześcioramienną, pod którą występuje holding. Płońsk zażądał od Leżajska zmiany znaku towarowego.
   Tomasz Kurpisz, prezes Horteksu SA, podkreślał wówczas, że holding proponował dobrowolne i ugodowe wycofanie się Hortino z niedozwolonych praktyk, lecz te propozycje zostały odrzucone.
   Przez lata sprawa toczyła się przed sądami w Rzeszowie, Krakowie i Bielsku-Białej. Dwa pierwsze oddaliły pozew Horteksu, ale bielski, w styczniu tego roku, zakazał Hortino sprzedaży i reklamy mrożonek oznaczonych dotychczasowym znakiem. Kiedy Hortex dowiedział się, że sprawę samej nazwy Hortino będzie - z przyczyn formalnych - rozstrzygał sąd rzeszowski, zrezygnował z żądania zakazu używania tego oznaczenia słownego.
   - Dla nas sprawa od początku wydawała się jasna i niepodlegająca dyskusji - _tłumaczy prezes Cholewiak. - _Wszak Urząd Patentowy RP, mimo zgłaszanych uprzednio przez Hortex zastrzeżeń, wydał jednoznaczną decyzję, bez jakichkolwiek warunków, na mocy której legalnie mogliśmy posługiwać się przedstawionym do rejestracji znakiem - w kraju i za granicą. Kiedy ten sam urząd dwa lata później zmienił decyzję, przestaliśmy rozumieć, o co chodzi. Tym bardziej, że byliśmy przekonani, iż obydwa znaki towarowe zasadniczo różnią się między sobą pod względem graficznym, fonetycznym, jak i znaczeniowym. Różnią je stylistyka i kolorystyka. Czy tylko z powodu przedrostka "hort" nabywcy wyrobów mieliby popełniać pomyłki w sklepach?
   Sprawdzali to w ciągu lat biegli sądowi. Sąd zatrudnił psychologów i językoznawców. Trudzili się oni, ustalając jakie znaczenie przy ocenie podobieństwa słownych znaków towarowych ma podobieństwo pierwszych liter i sylab, a jakie zakończenie słów. I czy odbiorca większą uwagę zwraca na początkowe, czy może na końcowe fragmenty słowa...

Bardzo mocny znak

   Sądy przychylały się do argumentacji Urzędu Patentowego RP. Tej, w oparciu o którą UP unieważnił znak Hortino. Argumentacja jest taka: "(…)Oznaczenie Hortex poprzez intensywne używanie w obrocie funkcjonuje w świadomości nabywców od bardzo wielu lat i jako znak towarowy, i jako nazwa firmy. Z tych też ostatnich względów znak Hortex jest tzw. znakiem mocnym. Zarówno w dotychczasowym orzecznictwie, jak i w literaturze przedmiotu, a także w orzecznictwie NSA, ugruntowane jest stanowisko, że im bardziej znany jest znak, tym niebezpieczeństwo mylenia znaków jest większe. (…) Po drugie, obie firmy są konkurencyjne, ich zakresy działania pokrywają się, a jednorodzajowe towary, do oznaczania których przeznaczone zostały porównywane znaki, są tzw. towarami masowymi codziennego użytku, powszechnie nabywanymi, a więc ryzyko pomyłek w tej sytuacji jest duże (…)".
   Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie orzekł, że rejestracja znaku Hortino nastąpiła z naruszeniem przepisów ustawy o znakach towarowych z 31 stycznia 1985 r. i - co istotne - "jego zgłoszenie do rejestracji nastąpiło w złej wierze". _NSA był podobnego zdania.
   
- Wyroków sądowych nie komentujemy, ale powiem tylko, iż ostatni zarzut jest odwracaniem kota ogonem - uważa prezes Cholewiak. - _Jak mogliśmy działać w złej wierze? Dlaczego ten sam znak był dobry przez trzy lata i nagle dobry przestał być? Co o tym zadecydowało?
   Przewodniczący "Solidarności" z Hortino twierdzi, że tak naprawdę dziś chyba najmniej pretensji ma Leżajsk do Horteksu. - W końcu jest to biznes, bezwzględna walka na rynku, sentymentów nie ma. Najgorsze jest to, że Sejm, Senat, urzędy i instytucje państwowe, utrzymywane za pieniądze podatników, ustanawiają kiepskie prawo, które nie ma nic wspólnego z praworządnością.
   W Leżajsku łatwo można wyczuć, że największy żal mają tutaj do Urzędu Patentowego, który zmienił pierwszą swoją decyzję.
   - To nas naraziło na ogromne perturbacje. Znak swój zarejestrowaliśmy w Polsce i 10 innych krajach - _podkreśla prezes Cholewiak. - _Dlaczego w tej samej sprawie ten sam państwowy urząd wydaje dwie różne decyzje, mimo że w tym czasie nie zachodzą żadne inne przesłanki? I dlaczego tylko my mamy ponosić odpowiedzialność za tę zmianę? W ten sposób można wykończyć niejedną firmę. Są to praktyki bardzo niebezpieczne dla krajowego biznesu.

Urząd pod sąd?

   Wkrótce po unieważnieniu rejestracji znaku towarowego Hortino UP RP znalazł się, za sprawą działaczy związkowych z Leżajska, pod silnym ostrzałem. W obronie pracowniczej spółki stanęli niektórzy związani z Podkarpaciem parlamentarzyści. Poseł LPR Zygmunt Wrzodak w lipcu 2003 r. złożył do warszawskiej prokuratury doniesienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, w którym informuje, że funkcjonariusze Urzędu Patentowego RP mogli zostać skorumpowani. Prokuratura odmówiła wszczęcia dochodzenia, zawiadamiając, że brak jest podstaw do powzięcia podejrzenia popełnienia takiego przestępstwa.
   W Leżajsku od pewnego czasu przebąkuje się, że teraz Hortino będzie się procesować z Urzędem Patentowym. Prezes Cholewiak nie potwierdza tej pogłoski, ale dość enigmatycznie mówi, że jeśli straty z tytułu przegranego procesu będą znaczące, to firma zastanowi się, jak je sobie zrekompensować.
   Pytany w ubiegłym roku przez reportera "Dziennika" Romuald Karyś, rzecznik prasowy UP RP, stwierdził, że sprawa dotycząca znaku towarowego Hortino została rozpatrzona bez jakichkolwiek uchybień. Zarówno wtedy, gdy Urząd Patentowy znak ten rejestrował, jak i wtedy, gdy rejestrację unieważniał. Rzecznik zwrócił uwagę, że po pierwszej decyzji UP Hortex miał prawo wystąpić z wnioskiem o unieważnienie rejestracji znaku konkurenta.
   Dlaczego za drugim razem ta decyzja była zupełnie inna? Dlatego - wyjaśniał Romuald Karyś - ponieważ w pierwszym przypadku opinię wydawał jeden ekspert, a w drugim 3-osobowe kolegium. Wszyscy jednak, mając te same kwalifikacje i uprawnienia, działali jak niezawiśli sędziowie. Orzekali na podstawie własnych ocen, które mogą być subiektywne, ale najistotniejsze, by były zgodne z obowiązującym ustawodawstwem.
   - _Ta subiektywność ocen drogo nas kosztuje - _snuje dziś gorzką refleksję prezes Hortino.

Było o nas głośno

   Holding Hortex jest zdania, iż sprawiedliwość zatriumfowała. - Nie zgadzam się z zarzutem, jakoby Hortex chciał wygrać z Hortino nie na rynku, lecz w salach sądowych - oznajmia Maciej Gajewski, rzecznik prasowy Hortex Holding SA. - Do pójścia do sądu zmusiło nas nieuczciwe postępowanie spółki z Leżajska, której sprzedaliśmy zakład na dogodnych warunkach, ale bez możliwości korzystania z nazwy i logo Horteksu oraz z tzw. własności intelektualnej. Spółka zmieniła nazwę na Hortino i wbrew umowie zaczęła wykorzystywać renomę Horteksu poprzez wprowadzenie na rynek mrożonek w opakowaniach łudząco podobnych do opakowań od lat stosowanych przez Hortex. Gdy zaczęliśmy dochodzić swoich praw, leżajska firma mobilizowała przeciwko nam lokalne środowiska, przedstawiając się jako biedna i gnębiona. Hortex chce wygrywać na rynku, w bezpośrednim starciu, w uczciwej konkurencji.
   Prezes leżajskiej spółki uważa, że mimo przegranej w NSA nie powinno nastąpić trzęsienie ziemi. Prawie 80 proc. przychodów firmy miało do tej pory luźny związek ze znakiem towarowym, gdyż towar trafiał do masowej sprzedaży, w wielkich kartonach, cysternach i kontenerach, na których ów znak ledwie był zauważalny. Tylko jedna piąta wyrobów, specjalnie opakowanych, szła do detalistów. Już trwają przygotowania do opracowania na potrzeby Hortino dwóch nowych znaków towarowych.
   W Leżajsku dostrzegają też dobre strony konfliktu z Horteksem. - O sprawie Hortino pisało mnóstwo gazet w całej Polsce, mówiono o niej w radiu i telewizji. Był to z pewnością jakiś rodzaj promocji - _przyznaje prezes Cholewiak. - Obserwowaliśmy też, że znaczna część opinii publicznej, mając na uwadze interes polskich firm, była po naszej stronie. Nie obrażam się na obcy kapitał, od ponad 30 lat z nim współpracuję i nadal gotów jestem to robić._
   Cała rzecz jednak się jeszcze nie kończy. Wprawdzie Sąd Okręgowy w Bielsku-Białej z powodu niewystarczającego udokumentowania oddalił roszczenia finansowe Horteksu względem Hortino w wysokości 507 tys. zł (chodziło o korzyści uzyskane bezpodstawnie przez spółkę z Leżajska), ale holding rozważa możliwość apelacji od tego wyroku. Zastanawia się też, czy nie dochodzić wobec Hortino roszczeń za pozostały, 3,5-letni okres. Nikt na razie nie wie, o jaką kwotę w tym przypadku mogłoby chodzić.
   W Leżajsku można w związku z tym wyczuć nowe obawy. Ludzie pytają: co dalej? Czują, że sporna śnieżynka, jeden z symboli zakładu, o którą toczył się bój, znowu ich przytłacza.

IKE + czy ZUS? Niedługo trzeba zdecydować

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie