Pod Wawelem spokoju nie będzie

Redakcja
Premier Donald Tusk podtrzymał decyzję o przeniesieniu politycznej części obchodów 20. rocznicy wyborów 4 czerwca do Krakowa. Ucieczka przed stoczniowcami nie powiedzie się - zapowiadają związkowcy. Prezydent Lech Kaczyński twierdzi, że 4 czerwca będzie świętował w Gdańsku i Warszawie.

POLITYKA. 4 czerwca premier i związkowcy w Krakowie, a prezydent w Gdańsku

Okazuje się, że premier również w spokojnym Krakowie musi liczyć się z gniewem - niezadowolonych z jego polityki - związkowców. Jeżeli pod Wawelem nie pojawią się stoczniowcy, to przeciwko polityce rządu protestować będą krakowscy hutnicy.
Władysław Kielian, przewodniczący Komisji Robotniczej Hutników, powiedział nam, że miesiąc temu związkowcy wysłali list z pytaniami o przyszłość polskiego hutnictwa (likwidacja przemysłu stoczniowego istotnie zredukuje zamówienia dla hut). Do dzisiaj rząd na niego nie odpowiedział. - Niezależnie od tego, naszym obowiązkiem jest poparcie stoczniowców, którzy podczas demonstracji 29 kwietnia w Warszawie zostali potraktowani przez siły porządkowe w sposób niespotykany w demokratycznym państwie - podkreśla Władysław Kielian.
Na najbliższy wtorek planowana jest "wstępna" demonstracja hutników, która powinna pokazać determinację związkowców i ich siłę. - Kraków też potrafi powiedzieć, co myśli o działaniach rządzących - mówi przewodniczący.
Do protestu szykuje się również "Solidarność 80". Ryszard Majdzik, jej przewodniczący, powiedział nam, że członkowie związku wesprą stoczniowców i hutników w "dialogu" z władzą. - Dla rządzących w Polsce liczy się tylko wynik wyborów i temu podporządkowują wszystkie działania. Szkoda, że nie biorą przykładu z innych krajów wspólnoty, np. z Niemiec, czy Francji, gdzie rząd robi znacznie więcej dla ratowania miejsc pracy - podkreśla.
Nie można wykluczyć, że do Krakowa zawitają również górnicy z nieodległego Śląska, a także pracownicy zbrojeniówki, stojącej dziś przed widmem bezrobocia.
Wojciech Grzeszek, przewodniczący małopolskiej "Solidarności", jest zwolennikiem dialogu. Dlatego przeniesienie obchodów - i konfliktów - do Krakowa uważa za pomysł kuriozalny. Dodaje również, że na 4 czerwca protest przygotowują kolejarze z PKP, gdzie możliwe są duże zwolnienia. - Jeśli związkowcy rozstrzygną, że protest jest konieczny, władze związku muszą się temu podporządkować - twierdzi.
Premier, mimo propozycji stoczniowców, by polityczna część obchodów 4 czerwca odbyła się w gdańskim Dworze Artusa, podtrzymał decyzję o przeniesieniu politycznej części obchodów do Krakowa. Propozycję taką złożył wczoraj rano wiceszef komisji zakładowej Solidarności Stoczni Gdańsk Karol Guzikiewicz.
- Ponieważ większość Polaków jest przeciwna temu, aby przenosić te uroczystości do Krakowa, a nas oskarża się o to, że kompromitujemy Polskę, proponujemy kompromis. Pod pomnikiem Poległych Stoczniowców mogłaby się odbyć otwarta uroczystość patriotyczno-religijna z udziałem prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który - najlepiej by było - aby namówił do udziału w niej Lecha Wałęsę. A w Dworze Artusa, na spokojnie, premier mógłby się spotkać z przywódcami państw - proponował Guzikiewicz.
Według niego planowana już wcześniej (pod pomnikiem Poległych Stoczniowców) manifestacja stoczniowców odbyłaby się, jednak nie - jak przekonywał - "w formie typowej demonstracji z paleniem opon, gwizdami czy wyzwiskami". - Z zaproszonymi przywódcami państw pod pomnikiem mógłby być Lech Kaczyński. A premier Donald Tusk spotkałby się z nimi w Dworze Artusa. Premier nie może być pod pomnikiem, dopóki nie przeprosi za akcję policji wobec demonstrujących przed Pałacem Kultury i Nauki w Warszawie - podkreślił lider gdańskich stoczniowców.
Wczoraj Tusk powtórzył, że decyzja w sprawie przeniesienia politycznej części obchodów już zapadła. - Polska nie może sobie pozwolić na zmienność w komunikatach w tej kwestii - podkreślił premier. Odrzucił tym samym możliwość zorganizowania obchodów w Dworze Artusa.
- To święto ma łączyć, a nie dzielić. Liderzy (państw), których zaprosiłem, byli już w Dworze Artusa i widzieli go. Taka jest moja intencja i tej intencji nie zmienię - jeśli nie możemy zagwarantować jedności, spokoju i radości tego święta, to ja wolę zejść z linii sporu, aby uchronić to miejsce i ten dzień od konfliktów, demonstracji i kłótni - zaznaczył Tusk.
Prezydent Lech Kaczyński zapowiedział tymczasem w Legnicy, że 4 czerwca będzie świętował w Gdańsku. - Chciałbym, żeby to było święto jedności, a nie podziałów, które są normalne w polityce, ale które czasami na chwilę powinny zamierać. Chciałabym uczcić ten dzień w stolicy naszego kraju, w Warszawie, ale także w stolicy Solidarności - Gdańsku, będę tam - powiedział prezydent podczas spotkania z zarządem Regionu Miedziowego NSZZ "Solidarność".
W ocenie szefa Kancelarii Prezydenta Piotra Kownackiego decyzja Tuska o przeniesieniu obchodów do Krakowa to "dowód na odwrócenie się plecami do społeczeństwa, dowód na lekceważenie związków zawodowych". Podkreślił, że jest pewien, iż gdańskie obchody 4 czerwca będą przebiegać godnie i w spokoju. - Stoczniowcy są ludźmi odpowiedzialnymi i na pewno nie zrobią niczego, co mogłoby postawić Polskę w złym świetle - ocenił prezydencki minister.
DOROTA STEC-FUS, PAP
dstec@dziennik.krakow.pl

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie