Podwodna łamigłówka

Redakcja
Korespondencja "Dziennika" ze Sztokholmu Akcja ratunkowa na Morzu Barentsa, gdzie zatonął "Kursk", przesłoniła drugą spektakularną operację odbywającą się na Morzu Bałtyckim. Ekipa amerykańskich i niemieckich nurków zamierza dotrzeć do wraku promu "Estonia", który zatonął 28 września 1994 r. w drodze z Tallina do Sztokholmu.

Amerykańscy i niemieccy nurkowie chcą zbadać wrak "Estonii"

Amerykańscy i niemieccy nurkowie chcą zbadać wrak "Estonii"

Korespondencja "Dziennika" ze Sztokholmu

 Akcja ratunkowa na Morzu Barentsa, gdzie zatonął "Kursk", przesłoniła drugą spektakularną operację odbywającą się na Morzu Bałtyckim. Ekipa amerykańskich i niemieckich nurków zamierza dotrzeć do wraku promu "Estonia", który zatonął 28 września 1994 r. w drodze z Tallina do Sztokholmu.
 Rządy Szwecji, Finlandii i Estonii zakazały nurkowania do wraku, lecz leży on na wodach eksterytorialnych.
 Statek "One Eagle" znajduje się na miejscu już od kilku dni, jednak zła pogoda przeszkodziła w rozpoczęciu akcji. We wtorek nurkom udało się jednak zejść do wraku i zdalnie sterowaną kamerą ROV sfilmować część kadłuba "Estonii".
 Celem ekspedycji jest udowodnienie hipotezy, że prom nie zatonął wskutek złej konstrukcji furty dziobowej, jak wyjaśniło śledztwo, lecz z powodu eksplozji bomby. Inicjatorem akcji jest niemiecka telewizja, która zamierza nakręcić film o katastrofie. Akcję popiera również niemiecka stocznia Meyer Papenburg, która zbudowała prom i jest obwiniana o wadliwe wykonanie niektórych elementów.
 Kierownik ekspedycji - 72-letni amerykański milioner Gregg Bemis, pomimo ostrzeżeń marynarek wojennych i straży przybrzeżnych Szwecji i Finlandii, że będą przeszkadzać w akcji - zamierza dotrzeć do wraku. Bemis uzyskał nieoczekiwanie poparcie ze strony rodzin osób, które zginęły w katastrofie. Aż 73 procent popiera akcję, 23 proc. jest przeciwnych, a 4 proc. nie ma zdania w tej sprawie.
 Akcja Bemisa jest już drugą od zatonięcia promu. Pierwsza była zorganizowana w lecie 1995 r. przez Piotra Barasińskiego. Stracił on w katastrofie żonę Caritę, która pracowała na promie. Wtedy akcja, prowadzona przez wynajętą ekipę nurków niemieckich, zatrzymana została przez szwedzki lodołamacz. Śrubami turbiny statek wzburzał wodę do tego stopnia, że nurkowanie było niemożliwe.
 "Estonia" leży na głębokości 80-90 metrów. Nurkowie, których jest dziewięciu, będą schodzić do wraku w grupach po trzech i filmować szkody. Celem jest dokładne zbadanie dna i prawej burty, na którą prom się gwałtownie przechylił i zatonął. Nurkowie chcą sprawdzić, czy nie ma w burcie dziury, a jeżeli tak to, w którą stronę wygięte są blachy. - Jeżeli na zewnątrz, to znaczy, że powstała na skutek eksplozji. Dziura znajduje się, według naszych analiz, w burcie, na której leży statek i tylko to tłumaczy tak szybkie zatonięcie jednostki - mówi Bemis.
 Zbadane zostaną mocowania furty dziobowej, aby ustalić, czy urwała się ona na skutek zmęczenia materiału lub zbyt słabej konstrukcji, czy wyrwana została przez eksplozję ładunku wybuchowego.
 Nurkowie sprawdzą też tylne rampy wjazdowe. Zbadają, czy są one otwarte czy zamknięte. Spróbują także dotrzeć do mostka kapitańskiego i znaleźć dziennik pokładowy oraz sprawdzić ustawienie instrumentów.
 Głównym celem ekspedycji jest zrobienie filmu dokumentalnego, który zamierza nakręcić niemiecka producentka telewizyjna Jutta Rabe. Przedsięwzięciem zainteresowana jest również niemiecka stocznia, która według niepotwierdzonych informacji częściowo finansuje ekspedycję. Stocznia przekazała ekipie dokładne rysunki promu i śluzy oraz udzieliła fachowej pomocy w kwestiach dotyczących konstrukcji promu.
 W katastrofie zginęło 852 osób z 17 krajów, głównie ze Szwecji. Tylko 137 osób zostało uratowanych. 15 grudnia 1994 r. rząd Szwecji postanowił, że wrak nie zostanie wydobyty. W lutym 1995 r. Szwecja, Finlandia i Estonia podpisały umowę o zakazie nurkowania do wraku. Zadecydowały również, że będą strzec miejsca katastrofy, uznając wrak jako masowy grób.
 Bemis nie łamie jednak prawa, ponieważ wrak znajduje się na wodach eksterytorialnych, a Stany Zjednoczone nie podpisały umowy o zakazie nurkowania.

ZBIGNIEW KUCZYŃSKI

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie