Podzielić się szczęściem

BAJ
- To nie do końca prezenty od nas. W zaproszeniach na ślub poprosiliśmy naszych gości, by zamiast kwiatów, przynieśli zabawki i słodycze, którymi chcemy obdarować dzieci. Bardzo się cieszymy, że odpowiedzieli na naszą prośbę i to im należy się wdzięczność - mówił skromnie Konrad Konik do dzieci z oświęcimskiego Domu Dziecka, którym wraz z poślubioną tydzień temu żoną Teresą przywiózł wczoraj góry prezentów.

Nowożeńcy Teresa i Konrad Konikowie obdarowali wychowanków oświęcimskiego Domu Dziecka

   W oświęcimskim Domu Dziecka im. Kornela Makuszyńskiego przebywa obecnie 45 wychowanków. Większości z nich wczoraj nie było, bo w wolne dni powyjeżdżali. Kilkanaścioro dzieci z radością, ale też nieśmiałością patrzyło, jak państwo młodzi rozpakowują piękne, kolorowe torby i wyjmują na stoliki stosy pluszaków, czekolad, bombonier. Śliczna pani młoda chodziła z wielką torbą i każdego częstowała czekoladowymi cukierkami, a pan młody rozdzielał lizaki.
   - Przyszłoby wam do głowy, żeby komuś zrobić taką przyjemność? - dopytywała wychowanków Bożena Bryg, dyrektor Domu Dziecka. - Może, gdy wy będziecie kiedyś wychodzić za mąż lub się żenić, też się z kimś podzielicie? No, Paulina i Marcin, wy jesteście sympatiami... Też tak kiedyś zrobicie?
   Nastolatkowie zawstydzili się, ale pokiwali głowami. Na pytanie, który prezent by wybrał, Marcin odpowiedział, że wszystkie. Ale zaraz przytaknął panu młodemu, że po to, żeby rozdawać je potem dziewczynom...
   Młodszym dzieciom oczy zaświeciły się do stosów czekolad. - Ty zaraz idziesz do dentysty! - żartowała z jedną z dziewczynek wychowawczyni.
   Na kolanach pani dyrektor siedział rozpromieniony, najmłodszy z wychowanków 6,5-letni Arek. Na prośbę nowożeńców dzieci opowiadały, co robią w wolnym czasie.
   Gdy dyrektor Bryg dowiedziała się, że pan młody jest oficerem straży pożarnej, bardzo żałowała, że nie ma w Domu Piotrka, który marzy o tym, by zostać strażakiem. - On skończy niedługo 18 lat, ma już od Ochotniczej Straży Pożarnej w Oświęcimiu swój pager i jest wzywany do akcji - opowiadała z dumą dyrektor Domu Dziecka. Konrad Konik obiecał, że kiedyś przyjedzie specjalnie do Piotrka.
   - Od dawna nosiłem w sobie taki pomysł, by w dniu ślubu podzielić się swoim szczęściem z innymi - powiedział nam Konrad Konik. - Jako wolontariusz chodziłem kiedyś do szpitala w Prokocimiu i wiem, jak wielka była radość, gdy przynosiliśmy coś chorym dzieciom.
   - We mnie myśli i potrzeba dzielenia się z innymi były od zawsze. Wyniosłam to z domu rodzinnego - dodała Teresa Konik. - Chciałabym także, aby to była zachęta dla innych. To nie kosztuje wiele wysiłku, a daje dużo szczęścia. Może w ten sposób uruchomimy "łańcuszek dobra". Kwiaty szybko by zwiędły i nic by z nich nie zostało.
   Dyrektor Bożena Bryg mówi, że od około roku obserwuje taki piękny zwyczaj. - Z całego powiatu, a nawet spoza, przyjeżdżają do nas nowożeńcy, by obdarować dzieci prezentami - mówi. - W przeciągu roku mieliśmy tu już przynajmniej 10 takich par. Jedna była nawet z Trzebini. To bardzo miłe, że w tym dniu, kiedy mogliby myśleć tylko o sobie i swoim szczęściu, chcą pomyśleć także o innych.
(BAJ)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie