Praca w Krakowie. Kto może liczyć na dobry etat po pandemii, a gdzie będą problemy ze znalezieniem zajęcia? Rynek pracy po lockdownie

Zbigniew Bartuś
Zbigniew Bartuś
Absolwenci, a właściwie już studenci AGH, mają pracę w kieszeni. Popyt na nich jest ogromny i będzie rósł. Fot: Adam Wojnar/Polska Press
Kto w Krakowie może liczyć na dobrą pracę po ustąpieniu pandemii i zniesieniu obostrzeń? Gdzie możemy się spodziewać wzrostu zapotrzebowania na pracowników, gdzie są i będą problemy? Odpowiada MONIKA FEDORCZUK, ekspertka Konfederacji Lewiatan ds. rynku pracy.

FLESZ - Rząd przyspiesza luzowanie obostrzeń

- W Krakowie, podobnie jak innych polskich metropoliach, pandemii nie odczuły białe kołnierzyki. Mówię tu o specjalistach i menedżerach zatrudnionych zwłaszcza w segmencie informatyki, informacji i komunikacji oraz w centrach usług wspólnych. Byli oni w stanie wykonywać pracę zdalnie i okazało się, że potrafią to robić efektywnie, dzięki czemu firmy – mimo pandemii – nadal się rozwijały i po krótkim okresie niepewności znów prowadziły rekrutacje. Widać to właśnie w Krakowie

– mówi Monika Fedorczuk.

Faktycznie, liczba ofert pracy w tych segmentach rynku jest już w stolicy Małopolski większa niż w najlepszym okresie przed wybuchem zarazy. Ekspertka zastrzega jednak, że zaszła tu pewna zmiana: rekrutacje do krakowskich firm (i oddziałów) obejmują coraz częściej ludzi spoza Krakowa. Pracę można przecież wykonywać z Tarnowa lub wsi pod Nowym Sączem, ale też z Radomia i… przysiółka Malagi. Małopolanie aplikujący na niektóre stanowiska pod Wawelem konkurują więc dziś właściwie z całym światem.

- Potrzeby rozwijających się branż są jednak tak duże, że cały czas trwa walka o pracownika. Pracodawcy nie przez przypadek umieścili swoje centra w metropoliach, jak Warszawa, Kraków, Wrocław, Poznań, gdyż mogą liczyć na stały dopływ dobrze wykształconych i przygotowanych młodych ludzi. I odwrotnie: absolwenci mają większe szanse na znalezienie naprawdę dobrej pracy – podkreśla ekspertka Lewiatana.

Jest bardziej niż pewna, że postpandemiczne czasy będą bardzo dobre także dla inżynierów, w tym absolwentów AGH i Politechniki Krakowskiej. Zawirowania, do jakich doszło w globalnej sieci dostaw i kooperacji, skłoniły część europejskich firm do rozwijania (odbudowy lub rozbudowy) fabryk w Europie lub też zlecania produkcji na Starym Kontynencie. Równocześnie Unia Europejska chce się w przyspieszonym tempie automatyzować i robotyzować – dzięki nowym unijnym środkom spróbujemy dogonić najbardziej rozwinięte kraje. Ta wielka zmiana wymaga jednak odpowiedniej liczby pracowników o pożądanych kompetencjach, w tym właśnie – inżynierów.

- Niewątpliwie wzrośnie także zapotrzebowanie na wszelkie zawody medyczne. Mamy tu potężne deficyty w skali całej Europy. Tymczasem traumatyczne doświadczenie pandemii zwiększyło presję społeczeństw na polityków w wielu krajach, także w Polsce, by obszar opieki zdrowotnej zasadniczo wzmocnić, zarówno sprzętowo, jak i kadrowo

– mówi Monika Fedorczuk.

Prognozuje również dynamiczny rozwój sektora usług personalnych związanych z szeroko pojętym dobrostanem człowieka (wellbeing - obok rehabilitacji, beauty i fitness). Coraz więcej ludzi potrzebuje wsparcia specjalistów i doradców (zawodowych, antykryzysowych), rośnie zapotrzebowanie na psychologów – w firmach i na rynku porad indywidualnych.

A co będzie z pracą w branżach najsilniej dotkniętych przez pandemię: turystyce, hotelarstwie, gastronomii? Przed pandemią wytwarzały one 10 proc. PKB Krakowa, a ruch turystyczny w centrum miasta oparty był na przybyszach z zagranicy, w tym turystach biznesowych.

- Szybkość odrodzenia turystyki zależy w głównej mierze od tego, kiedy przestaniemy się bać. My i ci, którzy do nas przyjeżdżali. Przy tym – moim zdaniem – podróże biznesowe nigdy już nie osiągną takiej skali, jak przed covidem. A w każdym razie – nie stanie się to prędko. Z punktu widzenia biznesu, korporacji, jeden z głównych wniosków z pandemii jest taki, że niektóre rzeczy, wymagające dotąd kilkudniowych wypraw, można załatwić zdalnie, co jest nie tylko szybsze, ale i tańsze. Owszem, my jesteśmy tym zdalnym trybem zmęczeni, ale on z nami częściowo zostanie – jak wszystko, co sensowne, racjonalne

– wyjaśnia ekspertka Lewiatana.

Czy z tego powodu ludzie pracujący dotąd w szeroko pojętym sektorze turystycznym będą mieli problem ze znalezieniem pracy? Nie. Wielu z nich już ma inne zajęcie i nie chce wracać do biur turystycznych, hoteli, restauracji itp. Chodzi nie tyle o zarobki, co o bezpieczeństwo i stabilność zatrudnienia, a także brak sezonowości – tak charakterystycznej dla turystyki i branż pokrewnych. W dodatku w warunkach powszechnej pracy i nauki hybrydowej nie można liczyć na powrót rzeszy studentów, stanowiących przed zarazą główne zaplecze rekrutacyjne sektora turystyczno-hotelowo-restauracyjnego. Część z nich pozostała w swoich miejscowościach, część znalazła pracę w innych, dynamicznie rozwijających się sektorach, np. w logistyce (kupujemy w internetowych sklepach rekordowe ilości towarów i ktoś musi nam je dowieźć).

Paradoksalnie więc również przedsiębiorcy z branż okołoturystycznych, mimo znaczącego ograniczenia działalności, mogą mieć problem ze znalezieniem pracowników. Monika Fedorczuk przewiduje, że będą się ratować imigrantami, szczególnie z Ukrainy. Liczba cudzoziemców nawet w pandemii dynamicznie w Polsce rosła i z uwagi na dobra koniunkturę z jednej, a tragiczną demografię z drugiej, trend ten się utrzyma, albo jeszcze wzmocni...

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Z
Zbigniew Rusek

Te "białe kołnierzyki" to zakała naszych czasów. Ludzi zza biurek należy zwalniać z pracy, gdyż z tej "pracy" nie ma pożytku!!! Niestety, biurokracja się pleni, a to jest zaraza, a nawet rak.

Dodaj ogłoszenie