MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Prawnicy pomagają uzyskać należne odszkodowanie, ale trzeba uważać

Zbigniew Bartuś
Zbigniew Bartuś
Ubezpieczyciele zaniżają odszkodowania powypadkowe
Ubezpieczyciele zaniżają odszkodowania powypadkowe Grzegorz Olkowski / Polska Press
Ubezpieczenia. Coraz więcej poszkodowanych Polaków uważa wypłacone im przez ubezpieczycieli odszkodowania za zaniżone. Kancelarie pomagające w takich sytuacjach rozwijają się błyskawicznie.

1,7 tys. zł za złamaną w trzech miejscach prawą rękę - takie odszkodowanie zaproponowała 45-letniemu panu Markowi, przedsiębiorcy z Wieliczki, wielka firma ubezpieczeniowa. 73-letnia pani Maria, która poślizgnęła się na plamie w markecie i złamała nogę, dostała równie „hojną” ofertę: 2,3 tys. zł.

PRZECZYTAJ KOMENTARZ AUTORA: Eldorado dla speców od odszkodowań

- Firmy ubezpieczeniowe często zaniżają odszkodowania albo bezzasadnie odmawiają ich wypłaty. Poszkodowanych, którzy próbują się buntować, odsyłają na drogę sądową, wiedząc, że jest to w Polsce skuteczny sposób na zniechęcenie do starań o należne odszkodowanie - mówi Rafał Latos, prawnik z krakowskiej kancelarii Effect.

Najczęstszy trik: dzwoni pani z ubezpieczalni i proponuje, że - w zamian za zrzeczenie się dalszych roszczeń - zapłacą za 6 proc. uszczerbku na zdrowiu, a przy odmowie tylko 2 proc. Ludzie, przerażeni wizją kilkuletniej sprawy sądowej, często się godzą. I tracą.

Zdaniem Rafała Latosa, ubezpieczyciele żerują na niewiedzy. Np. wielu seniorów sądzi, że decyzja ubezpieczyciela, zwłaszcza dużego i państwowego, jest niepodważalna. A to nieprawda.

Ekspert podaje przykład z ostatnich dni: potężna firma wypłaciła małopolskiemu górnikowi po wypadku 12 tys. zł, ale wyrokiem sądu musiała dopłacić 58 tys. zł. Z kolei dwie krakowianki, które odniosły obrażenia po potrąceniu na przejściu dla pieszych, otrzymały 30 tys. i 35 tys. zł. Pierwotna oferta ubezpieczyciela opiewała na 2,5 i 2,2 tys. zł.

Poszkodowani Polacy są coraz bardziej świadomi tych różnic, dlatego rynek usług odszkodowawczych gwałtownie się w naszym kraju rozwija. -- Ostrożne szacunki mówią, że zajmuje się tym już ponad 3 tys. firm - mówi Marcin Jaworski z biura państwowego Rzecznika Finansowego (RF).

Niektórzy poszkodowani dostają tuż po wypadku trzy, cztery propozycje pomocy w uzyskaniu „godziwego odszkodowania”. Oferta jest szeroka: od konsultacji i sporządzenia pism po prowadzenie sprawy za prowizję (od 10 do 30 proc. sumy odszkodowania).

Połowa tych firm wyspecjalizowała się w skupowaniu roszczeń. Kupują nawet wtedy, gdy ktoś już dostał od ubezpieczyciela pieniądze, ale według ekspertów - za małe. Firma odszkodowawcza „dopłaca” mu parę tysięcy, a potem stara się od ubezpieczyciela odzyskać tę kwotę z nawiązką. I biznes kwitnie.

Rośnie też zainteresowanie bezpłatną pomocą ekspertów Rzecznika Finansowego. W zeszłym roku udzielili oni ponad 23,6 tys. porad - mejlowo i telefonicznie. Podjęli też ponad 17 tys. interwencji. 2,5 tys. razy pomagali załatwić spory polubownie.

Niektórzy ubezpieczyciele zaniżają odszkodowania nie tylko za uszczerbek na zdrowiu, ale i za szkody materialne powstałe np. podczas stłuczek. Z obserwacji Rzecznika Finansowego (RF), Polskiej Izby Motoryzacji i Związku Rzemiosła Polskiego wynika, że niewiele pomogło tu podniesienie stawek OC (w zeszłym roku średnio o 55 proc.). Towarzystwa zaniżają rekompensaty np. za wynajem auta zastępczego lub holowanie. Wyliczenia kosztów na podstawie kosztorysu są też nadal mniej korzystne od rozliczeń bezgotówkowych (gdy ubezpieczyciel rozlicza się bezpośrednio z warsztatem). Zaniżane są głównie koszty robocizny, ale zdarzyło się, że ubezpieczyciel wycenił zderzak na… 12 zł.

Z doświadczeń Rafała Latosa z krakowskiej kancelarii Effect wynika, że w takich sytuacjach warto samemu poszukać prawnika, posiłkując się choćby opiniami w internecie. Trzeba mieć ograniczone zaufanie do wszelkiej maści agentów, którzy dotarli do nas w niewiadomy sposób. - A już nachodzenie w domu lub szpitalu winno wzbudzić niepokój - radzi Latos. Podkreśla, że istotne jest doświadczenie i wykształcenie prawnika oraz prowizja, jakiej żąda: nie powinna przekraczać 20 proc.

Marcin Jaworski z biura państwowego Rzecznika Finansowego (RF) mówi, że działalność firm odszkodowawczych nie jest w Polsce regulowana, więc nie można się rzecznikowi poskarżyć w razie nieprawidłowości. A te się zdarzają. Problemem jest np. przetrzymywanie przez kancelarię odszkodowawczą całej kwoty uzyskanej od ubezpieczyciela. Ubezpieczyciel musi wypłacić odszkodowanie w ciągu 30 dni, a firma odszkodowawcza takiego obowiązku nie ma. Zdarza się więc, że pokrzywdzony otrzymuje należną część (po potrąceniu prowizji) po wielu miesiącach, a w skrajnych sytuacjach - wcale.

- Klient może zawrzeć w umowie z kancelarią klauzulę, zgodnie z którą ubezpieczyciel nie będzie przelewał na konto kancelarii całej kwoty odszkodowania (co jest dzisiaj nagminne), tylko ustaloną prowizję, a główna część należności trafi od razu na konto poszkodowanego - radzi Marcin Jaworski.

Zauważa, że jeśli kancelaria nie zgodzi się na taki zapis, albo żądana przez nią prowizja wyda nam się zbyt wysoka, zawsze warto rozejrzeć się za innymi ofertami. - Konkurencja jest w tej branży niezwykle ostra, często do jednego poszkodowanego trafia kilka propozycji. Przeanalizujmy je, negocjujmy. W żadnym razie nie działajmy pod presją czasu, bo decyzja podjęta zbyt pospiesznie może nas sporo kosztować - radzi ekspert.

Dotyczy to zwłaszcza szkód na zdrowiu, gdzie odszkodowania są przeważnie wielokrotnie wyższe niż w przypadku szkód materialnych powstałych w wyniku banalnych stłuczek.

Rzecznik Finansowy zachęca do korzystania z bezpłatnej pomocy swoich ekspertów, można to zrobić mejlowo lub telefonicznie. Eksperci przedstawiają poszkodowanemu aktualny stan prawny i pomagają wybrać najlepsze rozwiązania; większość Polaków nie wie na przykład, że mogą jednocześnie skorzystać z odszkodowania z polisy od następstw nieszczęśliwych wypadków (NWW) i OC sprawcy (jeśli uda się go ustalić).

____________________
Według Polskiej Izby Ubezpieczeń łączne składki z ubezpieczeń OC, jakie wpłynęły do firm ubezpieczeniowych w Polsce w 2016 r., to ponad 11,6 mld zł (wzrost o 39,1 proc.), a odszkodowania i świadczenia wypłacone z OC - 8 mld zł (wzrost o 14,3 proc.)

- Wzrost składki w 2016 r. zapobiegł zwiększeniu się straty z ubezpieczenia OC. Na dziś rynek OC pozostaje nierentowny, ze stratą 1 mld zł - wyjaśnia Jan Grzegorz Prądzyński, prezes PIU.

WIDEO: Dlaczego za kółkiem puszczają nam nerwy?

Autor: Dzień Dobry TVN, x-news

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na dziennikpolski24.pl Dziennik Polski