Psychicznie chorzy pacjentami drugiej kategorii?

Redakcja
Narodowy Fundusz Zdrowia, wprowadzając nowe zasady finansowania, uderza w chorych psychicznie - alarmują psychiatrzy z Małopolski.

ZDROWIE. Szpitale w Krakowie i Andrychowie otrzymały lepsze wyceny

Pod listem otwartym do prezesa NFZ podpisali się psychiatrzy, psychologowie, kierownicy przychodni publicznych i niepublicznych, dyrektorzy szpitali, przedstawiciele organizacji pozarządowych z całego województwa oraz ludzie "dobrej woli".

Autorzy listu twierdzą, że obniżenie wartości punktu rozliczeniowego - wyceny świadczeń (w stosunku do roku ubiegłego) - dla ambulatoryjnej opieki psychiatrycznej o 98 groszy jest działaniem bez precedensu. Podkreślają, że w innych rodzajach specjalistycznej opieki ambulatoryjnej wartość punktu obniżono tylko o 10 groszy. Dodają, że narzucony czas trwania tak niekorzystnej umowy wynosi aż 6 miesięcy, czyli o trzy miesiące dłużej niż pozostałych specjalistów.

- Czy chorzy psychicznie, którzy mają największe trudności w dochodzeniu swoich praw, to pacjenci drugiej kategorii?! - pytają autorzy listu. I odpowiadają: - Nie można szukać oszczędności kosztem leczenia jednej tylko grupy ubezpieczonych, i to grupy, która powinna być przedmiotem szczególnej ochrony Państwa! Przytaczają art. 69 Konstytucji Polski, który mówi: "Obywatele polscy korzystający w pełni praw publicznych mają prawo dostępu do służby publicznej na jednakowych zasadach". Autorzy listu wyliczyli też, że wśród wszystkich województw Małopolska zajmuje przedostatnie miejsce w procentowym finansowaniu psychiatrycznej opieki ambulatoryjnej: Małopolski oddział funduszu przeznaczył na ten cel zaledwie 2,8 proc., zamiast 4,2 proc. O konieczności nakładów na takim poziomie środowiska psychiatryczne przekonują od ponad dwóch lat.

Drastyczne zmniejszenie wycen ma skutkować wydłużeniem kolejek do psychiatrów. - Będzie to dotyczyło nie tylko pierwszych wizyt, ale także zmniejszenia częstotliwość porad kontrolnych, warunkujących powodzenie całej terapii - podkreśla dr Małgorzata Winkiel-Skóra, kierowniczka NZOZ "Psyche" przy ul. Rusznikarskiej w Krakowie.

W ocenie lekarzy przyczyną tak drastycznego zmniejszenia wycen jest błędne przekonanie decydentów funduszu, że psychiatria jest mniej kapitałochłonna niż inne dziedziny medyczne, bo do leczenia nie wymaga drogiej aparatury, sal operacyjnych...

- Szefowie funduszu zapominają, że jesteśmy zobowiązani do zatrudniania tzw. superwizjerów psychologów, których godzina pracy kosztuje od 120 do 140 zł. Za jeden test komputerowy płacimy 5 tys. zł, tyle samo za programy komputerowe - wylicza dr Małgorzata Winkiel-Skóra.

Przypomina też wyniki badań międzynarodowych, z których wynika, że wczesne wyleczenie depresji czy nerwicy zmniejsza ilość zawałów serca i udarów mózgu, których leczenie jest bardzo drogie.

Obcięcie funduszy sprawi, że psychiatrzy i psycholodzy mniej zarobią. Efekt? Już dziś odchodzą do placówek komercyjnych lub tych publicznych, gdzie zarobią więcej.

Halina Zelech, prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Pracowników i Sympatyków Środowiskowych Domów Samopomocy, która także podpisała się pod listem, podkreśla, że specjaliści z powiatów sąsiadujących z województwem śląskim, już przechodzą do tamtejszych poradni. Tam zarobią znacznie więcej, gdyż wycena leczenia psychiatrycznego jest tam wyższa niż w Małopolsce.
- Sytuacja jest bardzo poważna. Wkrótce przychodnie z tych terenów staną przed groźbą braku specjalistów - prezes w rozmowie z "Dziennikiem Polskim" nie kryje niepokoju. Przypomina, że osoby cierpiące na dolegliwości psychiczne niechętnie chodzą do lekarza. Gdy zaś dowiadują się o bardzo długim czasie oczekiwania, często odstępują od leczenia.

Narodowy Fundusz Zdrowia nie widzi powodu do niepokoju. Uważa wręcz, że zmiana wycen poprawi sytuację pacjentów. Jak przekonuje biuro prasowe małopolskiego oddziału NFZ, w ubiegłym roku wycena świadczeń psychiatrycznych, była bardzo wysoka i przewyższała nawet ceny komercyjne. W efekcie lekarze zarabiali sporo za poradę, ale pacjenci musieli czekać na wizytę dość długo.

Teraz wyceny świadczeń zostały zróżnicowane. W rezultacie NFZ, płacąc za świadczenie mniej, wykupił ich więcej niż w roku ubiegłym i - w ocenie kierownictwa funduszu - dostępność do leczenia powinna się poprawić. Na przykład w poradniach zdrowia psychicznego liczba świadczeń powinna wzrosnąć o 2 proc., natomiast w poradni leczenia nerwic o 9 proc.

Okazuje się jednak, że tzw. placówki strategiczne, czyli np. Szpital im. Babińskiego w Krakowie czy Szpital Psychiatryczny w Andrychowie, otrzymały lepsze wyceny za ambulatoryjną opiekę psychiatryczną niż przychodnie w terenie. A to - zdaniem protestujących - oznacza nierówne traktowanie podmiotów w systemie ochrony zdrowia, co jest sprzeczne z prawem. Pozostaje pytanie, czy placówki strategiczne (świadczące kompleksową opiekę psychiatryczną), które w tym roku otrzymały więcej pieniędzy niż inni, ale i tak mniej niż w roku ubiegłym, zabezpieczą leczenie pacjentów z Małopolski? Czy np. chory z Oświęcimia, czy Chrzanowa przyjedzie do Krakowa po poradę i terapię?

DOROTA STEC-FUS

dstec@dziennik.krakow.pl

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie