Śmiałe jak... karpie

PSZ
Kilkaset dzieci przybyło wczoraj z rodzicami lub dziadkami do Centrum Sztuki i Techniki Japońskiej "Manggha", by wziąć udział w Kodomo-No Hi - Japońskim Dniu Dziecka, obchodzonym zawsze 5 maja, a w Krakowie zorganizowanym już po raz dziewiąty.

Dzień Dziecka po japońsku

   - Symbolem tego święta jest karp. W Japonii rodzice wraz z dziećmi wieszają je na bambusowych masztach, których wysokość sięga czasami nawet 20 metrów, a liczba karpii uzależniona jest od liczby dzieci w danym domu - _tłumaczyła Katarzyna Nowak z "Mangghi". - Ta długoletnia tradycja wywodzi się z wierzeń, według których karpie, po przepłynięciu pod prąd trudnego odcinka rwącej rzeki, zmieniają się w smoki - silne zwierzęta obdarzone nadzwyczajną dobrocią i wiarą. Dlatego rodzice, wieszając na masztach karpie, życzą swoim dzieciom pomyślności, pragnąc jednocześnie, by ich pociechy były tak dobre i śmiałe jak karpie. Gdy przybyłe do "Mangghi" dzieci poznały już historię japońskiego święta, przyszedł czas na obejrzenie pokazu karate kyokushinkai, a po nim rozpoczęły się konkursy i zabawy.
   Można było obejrzeć kilkadziesiąt miniaturowych drzewek bonsai, a następnie wziąć udział w konkursie plastycznym na najpiękniejsze drzewko
. - Fajne są te drzewka. Takie malutkie, a niektóre mają nawet 200 lat - dziwił się 8-letni Patryk. - Ale najbardziej podobał mi się pokaz karate, bo mogłem zobaczyć, jak bronić się, kiedy ktoś by mnie szarpał za kurtkę albo koszulkę. W tym samym czasie najmłodsi grali w piłkę i tworzyli piękne rysunki kredą na asfalcie, a trochę starsi prezentowali swoje zdolności na konkursie plastycznym "Panorama japońska". Rysować można było wszystko, co kojarzy się z tym krajem. Najchętniej wybieranymi motywami były: kwitnące wiśnie, przepiękne pejzaże z kwiatami, górami i charakterystycznymi japońskimi domkami, Japonki w barwnych kimonach, wulkany, a nawet potężni zawodnicy sumo. Nie mogło też zabraknąć zabawy w tworzenie origami oraz konkursu wiedzy o Japonii, polegającego na rozwiązywaniu krzyżówek, a poprzedzonego pokazem slajdów. By zasłużyć na nagrodę należało, na przykład, wiedzieć, co w miseczce podawane jest w Japonii do obiadu, co leży na podłodze w japońskim domu albo jak nazywa się japoński wojownik. Jednak największa kolejka ustawiła się w holu głównym, gdzie dwie panie malowały dzieciom na rękach lub buziach japońskie znaki. - Te znaczki na moim policzku znaczą "czarodziejka" - _pochwaliła się 11-letnia Kasia. Na japońskie napisy na skórze zdecydowało się też paru odważnych dorosłych.
(PSZ)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie