Św. Stanisław Kazimierczyk

Redakcja
Żył w XV wieku na krakowskim Kazimierzu. Mówi się o nim "sławny cudami". Już rok po śmierci Stanisława Sołtysa, zwanego Kazimierczykiem, sporządzono spis 176 cudów. Jutro, 17 października 2010 roku, w Rzymie odbędzie się kanonizacja Stanisława Sołtysa - Kazimierczyka.

Sławny cudami

Pierwszy cud zdarzył się niemal natychmiast po pogrzebie przyszłego świętego. Została wówczas uzdrowiona niejaka Katarzyna, mieszczka z Kazimierza. Kroniki podają, że pewnej nocy miała widzenie. Ujrzała postać Stanisława. Przyszedł do niej i powiedział: "Będziesz zdrowa, nie umrzesz". Poprosił, by zamówiła mszę św. i udała się do jego grobu. Tak też zrobiła. O cudzie uzdrowienia Katarzyny niebawem mówił cały Kazimierz. Do grobu Stanisława Sołtysa ruszyły prawdziwe tłumy.

Jednym z najbardziej spektakularnych cudów przypisanych Kazimierczykowi było uzdrowienie Piotra Komorowskiego, właściciela Suchej Beskidzkiej. Po modlitwie przy trumnie zakonnika, Komorowski zaczął widzieć na oko, które wcześniej mu wypłynęło. Nic dziwnego, że grób Stanisława Sołtysa stał się znanym ośrodkiem kultu.

Beatyfikacji Stanisława dokonał 18 kwietnia 1993 roku podczas uroczystej mszy św. Jan Paweł II. Gdy po beatyfikacji wydarzył się kolejny cud, "niewytłumaczalne z punktu widzenia dzisiejszej medycyny uzdrowienie mężczyzny z ciężkiej, zagrażającej życiu choroby", kanonicy regularni laterańscy z krakowskiego klasztoru Bożego Ciała, gdzie żył i umarł Kazimierczyk, uznali, że trzeba rozpocząć procedurę kanonizacyjną.

Jutro, 17 października 2010 roku, w Rzymie odbędzie się kanonizacja Stanisława Sołtysa - Kazimierczyka.

Kaznodzieja z Kazimierza

Stanisław Sołtys urodził się 27 września 1433 roku na krakowskim Kazimierzu. Jego ojciec Maciej, z zawodu tkacz, cieszył się dużym zaufaniem u mieszczan. Z uwagi na znajomość prawa, przez wiele lat przewodniczył sądom miejskim. Matka Jadwiga należała do bractwa Najświętszego Sakramentu przy kościele parafialnym Bożego Ciała. Właśnie w tej świątyni Stanisław jako młody chłopak praktykował kult Najświętszego Sakramentu i Matki Bożej, tu ukończył szkołę prowadzoną przez kanoników regularnych laterańskich. Następnie Stanisław wstąpił do Akademii Krakowskiej, zwieńczając studia doktoratem z teologii.

Mając 23 lata zdecydował się wstąpić do klasztoru Bożego Ciała. Z początku pracował w klasztornej kuchni i pomagał w opiece nad chorymi. Po roku nowicjatu złożył śluby zakonne, a niebawem został księdzem. W ciągu pierwszych lat kapłaństwa opiekował się skryptorium, gdzie przepisywano ręcznie księgi i nadzorował pracę młodych zakonników. Po pięciu latach zaczął pełnić w parafii Bożego Ciała funkcję kaznodziei i spowiednika. Jego kazań słuchali nie tylko mieszkańcy Kazimierza, ale również wierni z Krakowa. Ponieważ znał obyczaje i codzienne życie swoich parafian, spośród których się wywodził, łatwiej mu było do nich dotrzeć. Nauczał prawd wiary, sumiennie tłumaczył Pismo św., odważnie potępiał wszelkie przejawy grzechu. Podkreślał zbawienną wartość Eucharystii; wiele godzin spędzał w konfesjonale.

Stanisław starał się wspierać w pierwszym rzędzie chorych, biednych i cierpiących. Regularnie ich odwiedzał, dzielił się z nimi pożywieniem. Wszystkich traktował jednakowo, niezależnie od tego, czy ktoś był biedny czy bogaty. Stanisław, zwany później Kazimierczykiem, zmarł 3 maja 1489 roku. Miał 56 lat. Na jego prośbę pochowano go pod posadzką kościoła Bożego Ciała. Chciał, aby "wszyscy go deptali".

Kości wykąpano w... winie

Proboszcz kościoła Bożego Ciała ks. Piotr Walczak podkreśla, że nieprzerwany, trwający ponad 500 lat kult bł. Stanisława jest fenomenem na niespotykaną skalę. Przypomina, że rocznica śmierci Kazimierczyka była kiedyś na Kazimierzu dniem wolnym od pracy. - Mało jest osób tak jak on związanych od narodzin do śmierci ze swoją małą ojczyzną. W czasach zarazy organizowano procesje do grobu świętego zakonnika, a jego relikwie umieszczono w 1784 roku na wieży ratusza miejskiego - mówi ks. Walczak. W ub. roku, 26 października, otwarto trumnę błogosławionego. Kilkuosobowa komisja ostrożnie wyjęła z niej szczątki Stanisława. - To nie była ekshumacja, jak podawały media. To była rekognicja, czyli rozpoznanie kośćca. Otwarliśmy trumnę, by ocenić stan zachowania szczątków, zakonserwować je i pobrać fragmenty potrzebne do relikwiarzy - wyjaśnia ks. prof. Kazimierz Łatak, jeden z członków komisji otwierającej trumnę.

Ekshumacji ciała Stanisława Kzimierczyka dokonano około 1500 roku. W 1620 odbyło się drugie otwarcie jego trumny. Z zachowanego do dziś opisu tego wydarzenia wynika, że wyjęto kości i wykąpano je w... czerwonym mocnym winie (prawdopodobnie węgierskim) po to, aby je odkazić. Już wówczas pobrano pewne cząstki jako relikwie.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie