Szymborska/Miłosz: niebezpieczne związki

Redakcja
Joanna Salamon, "Plus minus Atlantyda albo ukłony parzyste", Korporacja Ha!art, Kraków 2011.
Joanna Salamon, "Plus minus Atlantyda albo ukłony parzyste", Korporacja Ha!art, Kraków 2011.
Książka Joanny Salamon jest niewiarygodna. Każdy, kto ją po raz pierwszy weźmie do ręki będzie miał prawo tak powiedzieć. Nie ma tu przypisów, jest za to dużo podkreśleń i zaznaczeń, są też jakieś wykresiki przypominające warsztat pracy wróżki. Wszystko wbrew logice i rozumowi.

Joanna Salamon, "Plus minus Atlantyda albo ukłony parzyste", Korporacja Ha!art, Kraków 2011.

O tym, że Czesław Miłosz i Wisława Szymborska spotykali się towarzysko i były to udane spotkania - wiemy skądinąd. Ale że spotykają się oni wciąż, na łamach swoich tekstów - o tym przekonujemy się teraz.

A przecież chodzi o rzeczy delikatne i sprawy zasadnicze: poezję i jej interpretację. O coś, na co dobrze byłoby znaleźć i dokumentację, i dowody. Poparte autorytetami.

SPRAWDZIĆ, JAK TO JEST

Tymczasem książka "Plus minus Atlantyda albo ukłony parzyste" nie jest w żadnym wypadku hołdem złożonym tradycyjnej metodologii interpretacji, która ma swoją długą tradycję. I która rządzi się swoimi jasno określonymi prawami. Salamon, zmarła w 2001 roku poetka, tłumaczka literatury rosyjskiej i serbskiej, historyczka i krytyczka literatury, pracuje z czytanymi przez siebie tekstami nieco pod prąd uniwersyteckim obyczajom. Przymierza Szymborską i Miłosza wbrew regułom chronologii, logiki, czy innego racjonalnego porządku. Wręcz przeciwnie. Jej wnioski niejako rodzą się z chaosu, przez chaos przechodzą i do chaosu wracają, porządkując poetyckie tworzywo w niebywale oryginalny sposób.

"Od dawna usiłuję sprawdzić, jak to jest..." - zastanawia się Joanna Salamon. "Czy poeci piszą do siebie nawzajem listy wierszem z wyrazami podziwu bądź sprzeciwu? Czy wiersze same, samowolnie, cichcem, bez wiedzy ojca bądź matki, poza ich plecami - zaczynają ze sobą korespondować? Choćby dlatego, że są znudzone bezczynnością w dwuwymiarowym czarno na białym świecie? Dawniej nie brałam pod uwagę tej możliwości, ale wiersze (jak ludzie) mają swoje sekrety".

Książka "Plus minus Atlantyda..." jest więc rodzajem odsłaniania tych sekretów i unaoczniania ich dla naszego, innego oglądu interpretacyjnego.

MINUTA PO MINUCIE

Ciekawy jest sposób, w jaki Salamon buduje swoje interpretacje. Autorka często podchodzi do czytanego tekstu powoli, waży kroki, a dla nas - rozpisuje działania na poszczególne punkty.

Można to wszystko prześledzić, przyglądając się na przykład rozdziałowi VI książki zatytułowanemu "Z kręgu Wielkiej liczby (1976)". Salamon, gdy czyta wiersz Wisławy Szymborskiej "Terrorysta, on patrzy", zaczyna od konstatacji, że dotąd wszystko "bardzo dobrze rozumiałam. Po prostu, poetka uczulona na wszystko, co cechuje wiek XX, zwróciła uwagę na rodzące się wówczas zjawisko społecznego terroryzmu". To zrozumienie zmieniło się po... pytaniu zadanym przez czteroletnią wnuczkę swojej mamie. Gdy mama odpowiedziała i - na potwierdzenie - spytała córkę o to, czy rozumie, dziecko odparło "Tak, mamusiu, rozumiem, ale jeśli jest inaczej?".

To stało się punktem wyjścia do nowego odczytania wiersza Szymborskiej i ponownej jego interpretacji. Wszystko Salamon rozpisuje na kilka punktów. Robi też dokładny rozkład czasowy, dopisując konkretne godziny na marginesie wiersza, po czym zaczyna szukać związków z innymi wierszami i... znajduje "Notatnik: Europa" oraz "Notatnik: Bon nad Lemanem", które - jak się okazuje - łączą się nie tylko tematycznie, ale i, by tak rzec, numerologicznie z interpretowanym tekstem Szymborskiej.

Zresztą takich wierszy-braciszków Salamon znajduje więcej, budując całą mapę skojarzeń i powiązań.

BUNT

To pisanie wzajemne to główny temat książki Joanny Salamon. Realizuje go poprzez uruchomienie intuicji, wolnych skojarzeń, emocjonalnych napięć. Czasem rozrysowanych - co widać w fotografiach jej maszynopisów włączonych do książki jako aneks - na tzw. "mapy topograficzne".

"Nie wiem, nie znam żadnych dowodów, że Wisława Szymborska, pisząc swój wiersz ‘Ucieczka', znała ‘Trzy chóry z nienapisanego dramatu Hiroszima'. Ale gdy słyszy się w pamięci te ‘Trzy chóry', gdy zestawia się je ze sobą, to trudno wręcz, czytając ‘Ucieczkę', nie słyszeć ‘Trzech chórów z nienapisanego dramatu Hiroszima" - pisze w jednym z fragmentów. W innym z kolei czytamy: "'Gawęda o miłości ziemi ojczystej' czytana dziś, w październiku 1996 roku, i zestawiona z ‘Rzeką' i innymi wierszami (z ‘Trzech zim' i ‘Ocalenia') oraz ze ‘Zniewolonym umysłem' (jako fragmentami) - brzmi jak polemika z obrazem Wisły, Polski i jej mieszkańców. Być może, jest to polemika niezamierzona, ale niemniej raczej gniewna i gorąca. (Podobne akcenty polemiczne wobec autora ‘Ocalenia' słychać w wierszach poetów poległych w Powstaniu Warszawskim i w wierszach Zbigniewa Herberta)".

"Słyszy się", "raczej", "brzmi jak" - to słowa przypuszczeń. Na nich pracuje Salamon, budując swoją teorię interpretacyjną. Wielu z krytyków uzna to za nadużycie - tak jak odwoływanie się do tarota, kosmosu, porządku przyrody, tajemnic, sekretów. Poezja przecież - będą argumentować - nawet ta metafizyczna, da się racjonalnie rozpisać i rozrysować.

Salamon bez wątpienia jest buntowniczką. Stąd brak w tej książce przypisów. Stąd jej specyficzna metoda opisu. Stąd też luźne podejście do tradycji. I stąd wreszcie nieobecność Salamon w głównym nurcie krytyki literackiej...

MARCIN WILK

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie