Tarnów. Przeszczep komórek jest jedynym lekarstwem dla...

Tarnów. Przeszczep komórek jest jedynym lekarstwem dla Patrycji i Mai. Trzeba im pomóc!

Zdjęcie autora materiału
Robert Gąsiorek

Aktualizacja:

Gazeta Krakowska

Agnieszka i Marcin Panek walczą o zdrowi swoich córek. Wierzą, że po przeszczepie dziewczynki nie będą już tak cierpiały

Agnieszka i Marcin Panek walczą o zdrowi swoich córek. Wierzą, że po przeszczepie dziewczynki nie będą już tak cierpiały ©Tomasz Rabjasz

Uporczywe ataki padaczki są prawdziwym koszmarem dla Patrycji i Mai Panek oraz ich rodziców. Dziewczynek ani na moment nie można spuszczać z oczu. Nie wiadomo bowiem, kiedy nastąpi kolejny atak. Szansą na poprawę zdrowia sióstr jest przeszczep komórek macierzystych. Zabieg dla obu dziewczynek kosztuje jednak 100 tys. zł, co przekracza możliwości rodziny.
Agnieszka i Marcin Panek walczą o zdrowi swoich córek. Wierzą, że po przeszczepie dziewczynki nie będą już tak cierpiały

Agnieszka i Marcin Panek walczą o zdrowi swoich córek. Wierzą, że po przeszczepie dziewczynki nie będą już tak cierpiały ©Tomasz Rabjasz

- Jestem zawsze przy dzieciach. Nocami trudno jest mi usnąć, a gdy zaczynają się ataki, łzy od razu cisną mi się do oczu. Nie poddaje się jednak i walczę o lepsze jutro dla córeczek - opowiada drżącym głosem Agnieszka Panek, mama dziewczynek.

Córeczki są dla niej i jej męża Marcina całym światem. 2-letnia Maja i jej o sześć lat starsza siostra Patrycja w każdej chwili mogą liczyć na pomoc rodziców. Ich nieustępliwość w szukaniu dla córek ratunku może w końcu poprawić los dziewczynek, a przede wszystkim uporać się wyniszczającymi atakami padaczki.

Kilka ataków dziennie



Patrycja to pierwsze i z radością wyczekiwane dziecko Agnieszki i Marcina Panków. Szczęście małżonków było tym większe, że córka przyszła na świat dokładnie 26 maja, czyli w Dzień Matki. - To było niesamowite uczucie móc wziąć Patrycję po raz pierwszy na ręce - przyznaje pani Agnieszka.

Sielanka w domu Panków nie trwało niestety długo. W trzecim miesiącu życia Patrycji, rodziców zaczęły niepokoić pewne objawy. - Stała się nieobecna. Przestała reagować na otoczenie. Była osowiała i pojawił się u niej oczopląs - opowiada mama dziewczynki.

Rozpoczęły się wizyty u różnych specjalistów. Padały różne diagnozy. Jedną z nich był nawet guz mózgu. - Wtedy prawie odchodziliśmy od zmysłów - wspomina pani Agnieszka.

Ostatecznie podczas dwutygodniowego pobytu w szpitalu u Patrycji stwierdzono cytomegalię wrodzoną. To wirus, którym została zarażona prawdopodobnie jeszcze w życiu płodowym. - Lekarze mówili wprost, że uszkodzenia w mózgu są już nieodwracalne. Możemy tylko walczyć z objawami. Więc rozpoczęliśmy rehabilitacją, ale w szóstym miesiącu życia pojawiły się ataki padaczki - zaznacza Agnieszka Panek.

Dzięki kuracjom udało się na jakiś czas napady opanować. Jednak dwa lata temu padaczka wróciła ze zdwojoną siłą. Obecnie dziewczynkę męczy kilka razy dziennie. Nie pomagają żadne lekarstwa. - Gdy ataki się zaczynają, w jej oczach widać przerażenie. Później rozpoczynają się drgawki, które miotają jej ciałem na wszystkie strony. Ja mogę tylko ją przytrzymać - mówi ściszonym głosem mama dziewczynki.

Trudna diagnoza



Los nie oszczędził też młodszej siostry Patrycji. Maja urodziła się dwa lata temu. Pierwszego ataku padaczki dostała, gdy miała 11 miesięcy. Do tego doszły problemy z mową oraz poruszaniem się.

- W ostatnich tygodniach ma też kłopoty z odpornością. Co chwilę łapie jakieś infekcje. Ostatnio musieliśmy się zmagać z zapaleniem tchawicy - mówi Agnieszka Panek.

Lekarze nie potrafią wyjaśnić, co jest przyczyną stanu jej zdrowia. Podłoża choroby upatrują jednak gdzie indziej niż u Patrycji. - Specjaliści podejrzewali jakąś chorobę genetyczną, ale jak do tej pory żadne badania niczego nie wykazały - zaznacza mama Patrycji i Mai.

Szansa na lepsze jutro



Rodzice dziewczynek od dłuższego czasu poszukują metod leczenia, które mogą pomóc ich dzieciom. W końcu trafili na informację o przeszczepie komórek macierzystych. Skontaktowali się z Kliniką Żagiel Med w Lublinie, która wykonuje takie zabiegi.

Specjaliści uznali, że po przeszczepie stan zdrowia dziewczynek może znacząco się poprawić. - W szczególności ważne jest to, że opanowane zostaną ataki padaczki - podkreśla pani Agnieszka.

Zabieg dla obu dziewczynek kosztuje jednak 100 tys. zł. Rodziców nie stać na taki wydatek. Nadzieją pozostaje zbiórka pieniędzy na portalu Siepomaga.pl. O ile szybko uda się zgromadzić potrzebną kwotę, przeszczep mógłby odbyć się już na przełomie sierpnia i września.

ZOBACZ KONIECZNIE:



Polub nas na Facebooku i bądź zawsze na bieżąco!


FLESZ: Jak się zachować w czasie burzy?

Źródło: vivi24

Komentarze

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Polecamy

NAUCZYCIEL ROKU | Wielki finał wojewódzki

NAUCZYCIEL ROKU | Wielki finał wojewódzki

Krakowskie restauracje wyróżnione w czerwonym Przewodniku Michelin

Krakowskie restauracje wyróżnione w czerwonym Przewodniku Michelin

SPORTOWIEC MAŁOPOLSKI 2018 | Wybieramy najlepszych i najpopularniejszych sportowców

SPORTOWIEC MAŁOPOLSKI 2018 | Wybieramy najlepszych i najpopularniejszych sportowców

Bezdymna rewolucja - czy Polska wykorzysta tę szansę?

Bezdymna rewolucja - czy Polska wykorzysta tę szansę?