Triumf nietolerancji

Redakcja
Konflikt między lewicowymi frakcjami Parlamentu Europejskiego i przewodniczącym Komisji Europejskiej Jose Barroso nie jest konfliktem o charakterze politycznym - zapewniał w niemieckiej telewizji publicznej szef frakcji Zielonych Daniel Cohn-Bendit. Chodzi wyłącznie o sprawy kompetencyjne, nie tylko Rocco Buttiglione, ale jeszcze kilku innych komisarzy nie spełnia warunków, między innymi jedna z kandydatek partii Zielonych. Cohn-Bendit starał się zmniejszyć wrażenie, jakie wywołała w Europie awantura wokół upartego katolika, który przyznał się do posiadania sumienia, a sumienie to każe mu nazwać homoseksualizm grzechem. Zamiast zachować swoje poglądy dla siebie i udawać politycznie poprawnie kogoś innego, Buttiglione powiedział to, co czuje i to, co myśli. I przegrał. Wczoraj miało się odbyć głosowanie parlamentu za lub przeciw całej komisji. Nie odbyło się, bo Barroso nie miał szans na uzyskanie większości.

Europa i reszta świata

   W walce o usunięcie Buttiglioniego lewica, lewacy i zieloni wytoczyli najcięższe armaty. Dołączyli do nich liberałowie i diabli wiedzą dlaczego eurosceptycy, w tym LPR. Czy LPR jest na nie dla zasady, w myśl której obalenie komisji może mieć jakiś wpływ na osłabienie Unii Europejskiej? Jeśli tak, to bardzo się myli, bo nie dla Buttiglione jest wzmocnieniem lewego skrzydła PE, a więc i UE, której ideały czy lepiej powiedziawszy ideologia - jest lewicowa i ateistyczna i taka ma zapanować w Europie wcześniej czy później.
   Nie wiem jeszcze, jak głosowała Platforma Obywatelska, ale obawiam się, że przeciw komisji Barroso. Stało się to, co się stało. Nadchodzi era laicyzacji Europy, całej Europy, a dowodzi tego przebieg wydarzeń w różnych krajach. Drastycznym przykładem jest Hiszpania, której lewicowy premier Jose Luis Zapatero poczyna sobie jak jakiś lewak z ugrupowania trockistowskiego. Nie dość, że skompromitował się swoimi sympatiami dla reżimu Fidela Castro, to wypowiedział walkę Kościołowi katolickiemu, zapowiadając reformy sprzeczne z nauką Kościoła. Swoją drogą trafił na podatny grunt, bo choć ponad 80 procent Hiszpanów deklaruje swoją przynależność do Kościoła katolickiego, to już prawie nikt nie chodzi do kościoła, a aprobata społeczeństwa dla małżeństw homoseksualnych i przyznania im prawa do adopcji dzieci sięga 60 procent. Nawet lewicowy tygodnik niemiecki "Der Spiegel" nie posiada się ze zdziwienia, pisząc, że nie mamy pojęcia, jaką metamorfozę przeszła Hiszpania w ciągu ostatnich czterdziestu lat od upadku reżimu Franco. To nie jest już Hiszpania katolicka, to jest Hiszpania lewicowa i laicka.
   Zapatero zapowiada odebranie Kościołowi katolickiemu dotacji, w zamian za to obiecuje dotowanie gmin muzułmańskich i innych mniejszości religijnych. Choć Kościół hiszpański protestuje - poddał się już dawno i teraz nie ma szans na utrzymanie swoich przywilejów. Kilkadziesiąt lat nieprzerwanych rządów lewicy w Hiszpanii dokonało ogromnego spustoszenia w duszach tamtejszego społeczeństwa. Być może jest to już proces nieodwracalny.
   Laicyzm stał się modny w Europie. Bronią go nawet niektórzy księża katoliccy w Polsce, wspierając w ten sposób ideologię zmierzającą do zepchnięcia Kościoła katolickiego do podziemia. Nie protestanckiego, bo ten dopasował się do ideologii laickiej i oto na naszych oczach dokonuje się akt jego samounicestwienia. Ale na tym nie koniec. Europejski Kościół katolicki jest na tej samej drodze.
   Lewicowe frakcje Parlamentu Europejskiego i liberałowie dla uzasadnienia swego sprzeciwu przytaczają prawo europejskie, które obowiązuje wszystkich i broni praw wszystkich mniejszości, zarówno religijnych, jak i seksualnych. A Buttiglione swoimi deklaracjami dyskryminuje mniejszość homoseksualną, poza tym śmie twierdzić, że rolą kobiety jest rodzenie dzieci. Co się tyczy homoseksualistów, to Buttiglione mówił o swoim sumieniu, a nie prawie europejskim, które zamierza respektować. Zastanawiam się, dlaczego lewicę tak strasznie zdenerwowało słowo "grzech" - co obchodzi ateistów jakiś grzech, przecież oni nie będą odpowiadać za grzechy na tamtym świecie, tamten świat dla nich nie istnieje.
   Zwyciężyła poprawność polityczna, zakłamanie i hipokryzja współczesnej Europy. Na tym zakłamaniu żerują różni ekstremiści, powołując się na prawa człowieka. Nadburmistrz Berlina Klaus Wowereit ogłosił wszem i wobec, że jest homoseksualistą i że to jest bardzo dobrze dla Berlina. Nikt nie zaprotestował przeciwko tak nachalnej manifestacji skłonności seksualnych człowieka, który uznał, że z tego właśnie powodu został burmistrzem stolicy Niemiec. Co to znaczy? To znaczy, że nie wiemy, w jakiej Europie żyjemy i nie mamy pojęcia, co nas jeszcze czeka. To, co się dzieje w Strasburgu, jest sygnałem, że zwycięża nietolerancja. Nietolerancja wobec tylko jednego wroga, Kościoła katolickiego. Poza tym panuje niczym nie skrępowana tolerancja, bo jak powiedział pewien młody lewak, nie ma jednej prawdy. Prawd jest dużo. Każdy może kierować się taką prawdą, jaka mu odpowiada. Byle tylko nie kolidowała z ideologią politycznej poprawności.
KRYSTYNA GRZYBOWSKA

Najnowsze oferty na Black Friday

Materiały promocyjne partnera

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.