Uniwersytet Jagielloński obraził się na miasto?

Piotr Tymczak
Piotr Tymczak
Spór dotyczy oddania w ręce UJ trzech ulic, m.in. ul. Gołębiej
Spór dotyczy oddania w ręce UJ trzech ulic, m.in. ul. Gołębiej Andrzej Banaś
Udostępnij:
Rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego zrezygnował z uczestnictwa w komisjach przyznających medal Cracoviae Merenti oraz Nagród Miasta Krakowa. To odpowiedź na sposób, w jaki władze miasta potraktowały uczelnię w debacie na temat oddania jej trzech ulic w centrum.

„Sądzimy, że tą decyzją wychodzimy naprzeciw głoszonym postulatom, że »dość ekspansji Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie«” - napisał m.in. rektor UJ prof. Wojciech Nowak w piśmie do prezydenta Krakowa Jacka Majchrowskiego. Pod oświadczeniem podpisał się też prorektor UJ prof. Jacek Popiel, który też zrezygnował z Komisji Nagród Miasta Krakowa.

Decyzja władz UJ spowodowana jest środową debatą zakończoną głosowaniem, w której radni miasta sprzeciwili się projektowi prezydenta, aby trzy ulice w ścisłym centrum Krakowa: Jagiellońską (odcinek od ul. św. Anny do ul. Karola Olszewskiego), Gołębią (od Plant do ul. Wiślnej) i Olszewskiego oddać UJ w dzierżawę. To oznaczałoby, że drogi zmienią status - z publicznych na wewnętrzne. Radni nie chcieli się na to zgodzić. Nie przekonały ich zapewnienia, że UJ nie postawi tam szlabanów ani powoływanie się na to, iż w ramach porozumienia z prezydentem Krakowa wspomniane ulice są traktowane jako teren kampusu UJ i chodzi o pełne usankcjonowanie tego faktu. Radni obawiali się, że prawdziwym powodem jest to, by trzy ulice zamieniły się w parking uczelni. Już teraz mogą tam wjeżdżać jedynie auta z identyfikatorem wydanym przez UJ.

W piśmie do prezydenta rektorzy uczelni wyrazili zdziwienie, że podczas dyskusji radnych padały stwierdzenia o „ekspansji UJ” oraz im podobne i nie spotkały się z odpowiednią reakcją władz miasta.

- Wszystko zostało zawarte w oświadczeniu. Nie będziemy więcej komentować - usłyszeliśmy od Adriana Ochalika, rzecznika UJ.

Prezydent Krakowa, który jest profesorem UJ, ma nadzieję, że rektorzy zmienią zdanie. - Prezydent nie chce się odnosić do przytoczonych cytatów, ponieważ nie ma żadnego wpływu na opinie i wypowiedzi poszczególnych członków Rady Miasta Krakowa - wyjaśnia Monika Chylaszek, rzeczniczka prezydenta Majchrowskiego.

Na zmianę decyzji władz UJ liczą także krakowscy radni. Podkreślają, że trzeba się zastanowić, co zrobić, aby pod budynki uczelni mogli podjeżdżać autami rektorzy, delegacje z całego świata, ale też, by nie zamieniły się one w parking. - Nie trzeba od razu oddawać ulic. Można przecież wyznaczyć darmowe miejsca parkingowe dla pracowników uczelni. Nie będzie ich 70, ale wystarczy - komentuje radny Wojciech Wojtowicz. Przegłosowanie przez radnych jego poprawki sprawiło, że trzy ulice nadal są drogami publicznymi.

WIDEO: Co Ty wiesz o Krakowie - odcinek 22

Autor: Gazeta Krakowska, Dziennik Polski, Nasze Miasto

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 8

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

a
agent tomek
na co oni liczyli, że miasto im podaruje jedne z najdroższych działek z Polsce? Przecież to się kwalifikuje z automatu pod zarzut złego rozporządzania mieniem!! to skoro są tacy autonomiczni, to może powinno im się przywalić dodatkowe opłaty za korzystanie z infrastruktury miejskiej? przecież jakoś do tych swoich ulic muszą dojeżdżać...
ż
żak szirak
no nie mam pojęcia, po co im to było. chodzę tamtędy od lat, rektorzy jak zastawiali limuzynami ulicę, tak zastawiają - jak Boga kocham, nie rozumiem, co jeszcze chcieli zyskać. Swoją drogą, jak sobie przypomniałem z dawnych lat, gdzie UJ ma swoje placówki (podpowiem, są rozsiane po całym mieście), to dziękuję, że apetyt rektorów został zahamowany w zarodku, bo niedługo nie mielbyśmy połowy Krakowa.
Ł
Łyjła
Nie rozumiem o co chodzi rektorowi UJ.

Przecież w rzeczywistości UJ ma wydzieloną ulicę ,bo stoi zakaz ruchu nie dotyczący pojazdów oznaczonych identyfikatorem UJ, które to blankiety ,jak mniemam ,wydaje komu chce rektor.
Wprawdzie ,jak czytam na forum, jest to zrobione bezprawnie ,ale nie takie bezprawia są w Krakowie tolerowane od lat pomimo wielu afer .

Po co ,zatem , te całe ceregiele z wyłączeniem dróg z kategorii dróg publicznych ?

Niech rektor wyjaśni . Przecież wszystkie jego postulaty ,mające przekonać radnych do wydzielenia ulic dla UJ , są realizowane w obecnym stanie rzeczy .

Czy może chodzi o to ,żeby po wydzieleniu dróg z kategorii publicznych strażnicy i policjanci nie mogli karać posiadaczy identyfikatorów UJ łamiących przepisy o ruchu drogowym ?

Czyżby rektor chciał sam ustanawiać prawo na tych drogach nie bacząc na normy konstytucyjne ,śladem jednego z absolwentów UJ zajmującego najwyższe stanowisko w państwie?
T
TJ
cd. :

Dowód : na tabliczkach pod znakiem B-1 umieszczono napis "nie dotyczy : z zezwoleniem ZIKiT vel "zezwoleniem zarządu dróg" .
To oznacza ,że Prezydent Krakowa zezwala ,lub upoważnia do zezwalania indywidualnym osobom lub podmiotom na niestosowanie się do znaku drogowego zakazu ruchu B-1 pod warunkiem posiadania zezwolenia wydanego przez organ zarządzający ruchem. Tymczasem żaden przepis prawa nie daje organowi zarządzającemu ruchem na drogach , w tym wypadku Prezydentowi Krakowa , prawa do wydawania indywidualnym osobom lub podmiotom zezwoleń ,zgody, na niestosowanie się do znaków drogowych .

W tym miejscu podkreślenia wymaga ,że odstępstwa (wyjątki) od obowiązku stosowania się do znaków drogowych mogą być stosowane , przy czym zasada równości obywateli wobec prawa jest zachowana ,gdy wyjątek dotyczy osób charakteryzujących się jednakową sytuacją ,czyli charakteryzujących się wspólną cechą istotną. W przypadku konieczności uwzględnienia wyjątków w organizacji ruchu ,organ zarządzający ruchem na drogach jest natomiast obowiązany kierować sie wyłącznie przesłankami określonymi w przepisach prawa ,które w żadnym wypadku nie przewidują wydawania zezwoleń w omawianym zakresie .
Z powyższego wynika ,że Prezydent Krakowa ,lub osoba przez niego upoważniona wprowadzając istniejącą organizację ruchu ,naruszył art.7. i art. 32. Konstytucji RP przez to ,że nie mając do tego prawnego umocowania wydawał zezwolenia na niestosowanie się do znaku drogowego zakazu ruchu B-1 ,przez co wniosek o wszczęcie postępowania przez organ nadzoru jest w pełni uzasadniony.

Czytającym ten tekst należy się wyjaśnienie.
W omawianym przypadku wskazane normy konstytucyjne będą zachowane ,gdy organ zarządzający ruchem na drogach ,wprowadzając wyjątki od obowiązku stosowania się do zakazu ruchu ,wprowadzi je dla osób znajdujących się w jednakowej sytuacji czyli charakteryzujących się wspólną cechą istotną .
To oznacza ,że w rozpatrywanym przypadku np. wszyscy studenci , mieszkańcy ,taksówkarze ,dostawcy towaru czy przewoźnicy mogą nie stosować się do zakazu a nie tylko ci ,którym urzędnik na to zezwolił wydając jakiś identyfikator.
Wówczas na znakach zakazu ruchu B-1 na tabliczce pod znakiem zamiast napisu "nie dotyczy z zewzoleniem ZIKiT" powinien znaleźć się przykładowo napis : nie dotyczy studentów ,mieszkańców,taksówkarzy,dostawców towaru,,przewoźników ".
W przypadku UJ ,opisywanym w DP ,kierujący pojazdami z identyfikatorem wydanym przez UJ ,nie korzystają z żadnych przywilejów i popełniają wykroczenie z art.92.par.1. Kodeksu Wykroczeń
Podpis mieszkaniec Krakowa
T
TJ
Wojewoda Małopolski
za pośrednictwem Dziennika Polskiego
Na podstawie art.10. ust.2 ,Ustawy z dnia 20 czerwca 1997 r. Prawo o ruchu drogowym, wzywam do podjęcia czynności w związku z przypadkami naruszania prawa i działania bez podstawy prawnej przez organ zarządzający ruchem na drogach Krakowa.
Uzasadnienie
I. Na podstawie art.10.ust.6, wyżej powołanej ustawy ,organem zarządzającym ruchem na drogach Krakowa jest prezydent miasta. W rzeczywistości zadania ,jakie ustawa nakłada na prezydenta miasta ,Prezydent Krakowa przekazał ponoć zarządowi dróg (ZIKiT) ,co w mojej ocenie nie znajduje prawnego umocowania. Żaden przepis w/powołanej ustawy o ruchu drogowym nie zezwala prezydentowi miasta na przekazywanie nadanych mu przez ustawę kompetencji innemu podmiotowi .Jest to zgodne z przyjętą i ugruntowaną w orzecznictwie TK zasadą ,że przepis wyznaczający kompetencję organu władzy publicznej może podlegać wyłącznie literalnej, ścisłej wykładni .
W tym wypadku ,przekazując zadania z zakresu zarządzania ruchem ZIKiT ,Prezydent Krakowa naruszył konstytucyjną zasadę legalizmu określoną w art. 7. Konstytucji RP. Według art. 7 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa. Z konstytucyjnej zasady praworządności wypływa dla organów administracji publicznej obowiązek przestrzegania przepisów o właściwości. Konstytucyjny obowiązek przestrzegania przepisów o właściwości oznacza, że organy administracji publicznej mogą podejmować działania prawne tylko w zakresie przyznanej kompetencji. Z konstytucyjnej zasady praworządności wynika bezwzględny obowiązek przestrzegania przepisów regulujących kompetencje a następstwem tego jest dopuszczalność przekazania kompetencji na zewnątrz, jak i wewnątrz tylko jeżeli tak stanowi przepis prawa (zobacz wyrok NSA I OSK 948/09 ).
W świetle powyższego zachodzi obawa ,że czynności ZIKiT w zakresie zarządzania ruchem na drogach są dokonywane bez podstawy prawnej ,czyli mogą być z mocy prawa nieważne od samego początku. To z kolei oznacza ,że z uwagi na ważny interes publiczny uprawniony organ nadzoru powinien wszcząć z urzędu postępowanie w tej sprawie.

II. W kolejnym przypadku naruszenie prawa przez Prezydenta Krakowa , polega na działaniu w sposób sprzeczny łącznie z zasadą legalizmu , wyrażoną w art. 7 .Konstytucji RP oraz zasadą równości obywateli wobec prawa ,wyrażoną w art.32. Konstytucji RP przez to ,że wykonując ustawowe zadania z zakresu zarządzania ruchem na drogach Krakowa , zezwolił na niestosowanie się do znaku zakazu ruchu B-1 kierującym pojazdami oznaczonymi identyfikatorami wydanymi przez UJ( na tabliczce pod znakiem zakazu ruchu B-1 widnieje napis :nie dotyczy z identyfikatorem UJ) . To z kolei oznacza ,że w rzeczywistości to UJ ,wydając identyfikatory decyduje ,kto nie musi się stosować do zakazu ruchu B-1 ,do czego ten podmiot nie ma żadnego prawnego umocowania.
Dowód : vide fotografia zamieszczona w Dzienniku Polskim z dnia 29.09.2017r. tytuł artykułu : Uniwersytet Jagielloński obraził się na miasto?
Ponadto w świetle obowiązujących przepisów Prezydent Krakowa ,działając jako organ zarządzający ruchem na drogach , nie posiada żadnej podstawy prawnej do zezwalania indywidualnym osobom lub podmiotom na niestosownie się do znaku zakazu ruchu B-1.To z kolei w sposób oczywisty sprawia ,że nie może takich kompetencji udzielić innemu podmiotowi ,w tym wypadku UJ.
III. Kolejny dowód sprzecznego z prawem działania Prezydenta Krakowa ,w roli organu zarządzającego ruchem na drogach publicznych Krakowa, to organizacja ruchu wprowadzona w ścisłym centrum Krakowa w konsekwencji ,której Prezydent Krakowa lub osoba przez niego upoważniona , wydaje niektórym kierującym pojazdami zezwolenia na niestosowanie się do zakazu ruchu B-1 w ścisłym centrum Krakowa w obszarze w którym ruch drogowy podlega istotnym ograniczeniom (tzw. strefa B) lub wyłączeniu (strefa A) .
Dowód : na tabliczkach pod znakiem B-1 umieszczono napis "nie dotyczy
T
TJ
Władze UJ zawsze domagały się przywilejów jeżeli chodzi o ruch pojazdów .Ile zezwoleń na wjazd do centrum otrzymywali pracownicy UJ ,szczególnie ci ważni ? Setki .

Tymczasem w otoczeniu budynków UJ toczy się normalne życie i biznes wymagający logistyki .Dostawy towarów ,goście ,klienci i wszyscy sobie jakoś radzą w obliczu ograniczeń w ruchu ,które zostały wprowadzone 30 lat temu w celu ochrony zabytkowej substancji Krakowa.

Z tego wynika ,że tylko pracownicy UJ nie potrafią sobie poradzić z organizacją logistyki i szukają najwygodniejszych rozwiązań .Oddać im ulice i kropka .

Otóż dobrze by było ,żeby rektor i jego zastępca zdali sobie w końcu sprawę ,że dopóki dojna zmiana nie zdemoluje Polski , obowiązuje Konstytucja RP ,z której wynika ,że wszyscy są wobec prawa równi i powinni być traktowani jednakowo przez władze publiczną .
Stąd też odstępstwa od tej zasady powinny mieć charakter wyjątkowy. Uważam ,że możliwość pozbawienia drogi gminnej statusu drogi publicznej ,który to status wynika wprost z przepisu prawa , i to jeszcze przez najniższy szczebel samorządu , uważam za sprzeczny z konstytucją .Powinno się wykluczyć takie uprawnienia dla radnych ,bo w wielu przypadkach udowodnili swoją nieodpowiedzialność.

Aby zezwolić pracownikom UJ na wjazd i parkowanie na drodze publicznej ,co ma miejsce obecnie i to od wielu lat, nie potrzeba pozbawiać drogi statusu drogi publicznej i wprowadzenia tam wówczas dowolnych zasad organizacji ruchu i parkowania .
Ponadto nie wiem czy rektor ze świtą zdają sobie z tego sprawę ,że pomimo pozbawienia drogi statusu publicznej i tak pozostaje ona drogą gminną i gmina nią zarządza i w żadnym wypadku nie może powierzyć zarządzania UJ .To oznacza ,że UJ nie będzie mógł wydawać wg widzi mi się rektora zezwoleń na parkowanie w tym miejscu .To z kolei oznacza ,że gdy na takiej drodze będzie zakaz ruchu nie dotyczący pracowników UJ i rektor będzie wydawał identyfikatory potwierdzające ,że pojazd należy do pracownika , będą one miały takie samo znaczenie jak każdy inny dokument potwierdzający ,że to pojazd pracownika (np. umowa o pracę + dowód rej. ) bo w świetle prawa zakaz ruchu nie może nie dotyczyć pracowników z identyfikatorem tylko pracowników w ogóle .
Toteż obecne oznakowanie ,które dopuszcza tam jedynie ruch pojazdów z identyfikatorem (vide zdjęcie ) jest w sposób oczywisty sprzeczne z prawem i tolerowane przez niekompetentnych urzędników miejskich tak jak wiele innych nieprawidłowości w zarządzaniu ruchem m.in. sprzeczne z prawem oznakowanie kilku tysięcy miejsc parkingowych .Natomiast jak widać rektor uzurpuje sobie wyłączną władzę na tych ulicach, poprzez wydawanie identyfikatorów co jest w sposób oczywisty sprzeczne z prawem .

Z tego wszystkiego wynika po prostu nieudolność organizacyjna UJ .Niech kanclerz z rektorem przejdą się między sklepami, restauracjami, siedzibami firm i instytucji i zapytją jak to robią ,że funkcjonują przy obecnych ograniczeniach w ruchu drogowym.

Ponadto jestem przekonany , i widziałem wielokrotnie tego przykłady za granicą , że goście UJ nie dość ,że zrozumieją zakaz używania pojazdu w zabytkowej części miasta to zapewniam ,że odniosą się do tego z uznaniem . Przykład gości jest ,zatem głupkowaty .UJ ma takie same potrzeby jak inne podmioty ,których tysiące zlokalizowanych jest w ścisłym centrum miasta i sobie radzą.

Trzeba widzieć więcej niż tylko czubek swego nosa.
- żenua
Nie ma już autorytetów, wszystko ulega koszmarnej "pauperyzacji". Jest za to mentalność tzw. nowobogackiego buractwa. Najbardziej zadziwił i wywołał u mnie zdumienie jeden pewien profesorek na FE w Krynicy który to mniej więcej stwierdził że przywiązanie do samochodu wynika z polskiej tożsamości. Dlatego takie oburzenie funkcjonariuszy z UJ to nic nowego. Ale na takich "elytach" to my daleko nie zajdziemy. Współczuje i żal mi młodzieży.
g
gosc
Jestem w szoku rektor i prorektor jak dzieci !! Po takim zachowaniu profesorów jeszcze bardziej upewniłem się ze UJ-towi nie oddawać żadnej ulicy. Nie zasługują.
Studentom współczuje tak małostkowych wykładowców, żal.
Przejdź na stronę główną Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie