reklama

Urzekły ich studnie Splugi

RedakcjaZaktualizowano 
Grotołazi ze Speleoklubu Tatrzańskiego eksplorowali słynną jaskinię Spluga Della Preta we Włoszech. Zeszli 895 metrów w głąb, do tzw. "nowego dna".

Wejście jest niepozorne: zwykła dziura. Wewnątrz za to otwierają się olbrzymie studnie. Są też meandry tak ciasne, że trzeba się przez nie czołgać. I tak prawie 1000 metrów w głąb.
W wyprawie uczestniczyli: Jaga Trojan (kierownik, Speleoklub Tatrzański), Marcin Kwiatkowski (ST, TOPR, Stowarzyszenie Sportów Ekstremalnych Karakorum), Mirosław Zieliński (ST, TOPR), Bogdan Zięba (TOPR), Wojciech Łukaszczyk (ST) oraz dwóch speleologów włoskich, bowiem grotołazi spod Giewontu pojechali do Włoch na zaproszenie kolegów z Gruppo Speleologia Padovano.
O wyjątkowości Splugi stanowią studnie. Niektóre są tak szerokie, że człowiek, zjeżdżając na linie, nie ma kontaktu ze ścianą. Tak sobie dynda na linie i zjeżdża w otchłań. Pierwszy zjazd liczył aż 130 metrów. Zjeżdżając w ciemność, grotołazi widzieli oddalające się światło wejścia. Pod nimi głębia, a przed nimi - 26 godzin akcji. - Tę jaskinię porównałbym do Śnieżnej Studni. Ale w przeciwieństwie do tatrzańskich jaskiń Splugi nie znaliśmy; nie wiedzieliśmy, co nas czeka - mówi Marcin Kwiatkowski.
Spluga Della Preta znajduje się w Alpach Weneckich w rejonie Vento. - Jest tam ok. 8 tysięcy jaskiń - mówi Mirosław Zieliński. Spluga jest jednak najbardziej znana. Sławę przyniósł jej film "Głębia" ("L'Abisso") w reżyserii Alessandro Anderloniego z udziałem włoskich speleologów, z którymi później współpracę nawiązali grotołazi z ST. Osławiona filmem Spluga nie jest jednak często odwiedzana. - Jest trudna. Aby eksplorować tę jaskinię, naprawdę trzeba mieć odpowiednie kwalifikacje - wyjaśnia Mirosław Zieliński.
Jaga Trojan wraz z Mirkiem Zielińskim osiągnęli głębokość 770 metrów, natomiast Marcin Kwiatkowski, Bogdan Zięba i Wojciech Łukaszczyk zeszli na 895 metrów, na tzw. nowe dno. W czasie akcji wypoczywali tylko raz, na kilkugodzinnym biwaku.
Jednak chyba najbardziej męczący był powrót do góry. Grotołazi musieli "małpować" 895 metrów po linach, wynosząc ciężkie wory. - Bałem się, że nie będę miał siły wyjść - mówi Mirosław Zieliński. Grotołazi opowiadają, że podobno pewnych speleologów z Anglii, którym zabrakło sił na pokonanie w górę ostatniego odcinka, wyciągał bus. Podpięto do niego liny... - Śmialiśmy się, że do lin zaprzęgniemy krowy, które pasły się na górze - mówi Mirek Zieliński. Oprócz swoich rzeczy, każdy wynosił wór ze śmieciami, które niestety niektóre ekipy zostawiają w jaskini. Polacy wraz z towarzyszącymi im Włochami-przewodnikami postanowili trochę po tamtych wyprawach posprzątać. Wszystko, mimo zmęczenia, poszło sprawnie.
Dla grotołazów z Polski była to najwięk sza do tej pory osiągnięta głębokość.
Po akcji mogli odpocząć u Włochów, w maleńkiej miejscowości Bosco Chiesanuova, liczącej zaledwie 1000 mieszkańców. - Włosi byli bardzo gościnni, przyjęli nas u siebie w domu, częstowali przepyszną kawą - mówi Mirosław Zieliński.
Jesienią speleolodzy z Italii przyjadą na kilka dni w Tatry.
Wyprawę zorganizował Spele oklub Tatrzański z pomocą TOPR.
(AGN)
Jaga Trojan:
- Wejście do tej jaskini było czymś niesamowitym, bo po raz kolejny spełniłam swoje marzenie. Dla mnie cenniejszą od przejścia sportowego do dna, ważna jest świadomość tego, że byłam w tej dziurze, którą sobie wymarzyłam, że mogłam poczuć jej zapach, że mogłam obcować z jej potęgą i pięknem w towarzystwie ludzi, których mogę nazwać przyjaciółmi. Bardzo się bałam tego, czy wszystko się sprawnie poukłada, czy damy radę, ale gościnność, z jaką się spotkaliśmy na miejscu, zarówno u Giovanniego Batisty Sauro, jak i od chłopaków Mauro Castelanniego i Johnego Zapero), udowodniła mi po raz kolejny, że tak naprawdę może nas dzielić wszystko: język, granice państw, wyznanie, ale zawsze łączy nas to, co dla nas wszystkich jest najpiękniejsze - jaskinie. Podczas pobytu powstały kolejne wspólne plany, być może uda się je zrealizować już w przyszłym roku. W chwili obecnej wracamy do odstawionej trochę na bok działalności w Tatrach, ale jeszcze tej jesieni czekają nas kolejne trzy wyjazdy, tym razem już w bliższe rejony: na Ukrainę, Węgry i jeszcze raz na czeskie Morawy.

FLESZ: Elektryczne samoloty nadlatują.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3