V liga Tarnów/Nowy Sącz

STM
Barciczanka Barcice - Olimpia Pisarzowa 2-3 (0-0)

0-1 Krawczyk (karny) 57, 1-1 W. Tokarczyk 68, 1-2 D. Augustyn 79, 1-3 M. Dudek 87, 2-3 Olbrycht 90. Sędziował Krzysztof Kania (Tarnów). Żółte kartki: Rusin, Miechurski, Hamiga, R. Tokarczyk, W. Tokarczyk - Kamiński, Krawczyk, Babroń, Kurzydło. Widzów 100.

Barciczanka: Olchawa - Klimczak, Hamiga, Olbrycht, R. Tokarczyk - M. Janik (78 P. Janik), Miechurski, G. Gryźlak, Rusin - W. Tokarczyk, D. Tokarczyk (66 T. Tokarczyk).

Olimpia: Oleksy - D. Dudek, Kamiński, Stróżak (65 Schreiner), Krawczyk - Babroń (82 Kurzydło), D. Augustyn (84 Szabla), Pajda, M. Dudek - R. Augustyn, Kociołek.

To ci niespodzianka! Nieobliczalna Olimpia, która w ubiegłym sezonie z trudem zachowała piątoligową egzystencję, wygrała z niezawodzącą zwykle na swym terenie Barciczanką. O takim rozstrzygnięciu w równym stopniu zadecydowały błędy defensorów gospodarzy, co wyjątkowa skuteczność ich rywali.

W pierwszej połowie widzowie goli się nie doczekali, chociaż okazji do ich zdobywania nie brakowało. Po stronie miejscowych nie wykorzystał ich W. Tokarczyk - po jego główkach z najbliższej odległości w 35 min i 42 min szczęśliwie interweniował Oleksy, a w 40 min piłka odbiła się od słupka, zaś u przyjezdnych precyzja zawiodła Kamińskiego w 6 min i Kociołka w 39 min.

Minimalnie chybione uderzenie Rusina z 18 m rozpoczęło drugą część zawodów. Gdy wydawało się, że gol dla barciczan jest kwestią czasu, Klimczak sfaulował w obrębie pola karnego Kociołka, a zarządzona przez sędziego "jedenastkę" pewnie wykorzystał Krawczyk. Wyrównanie padło po dośrodkowaniu Rusina i udanej główce W. Tokarczyka z 2 m. Jedenaście minut później D. Augustyn otrzymał prostopadłe podanie z głębi pola i w sytuacji sam na sam nie dał szans Olchawie. W 87 min do odbitej przez miejscowych obrońców futbolówki doszedł M. Dudek i przymiarką z 14 m w dalszy róg po raz trzeci trafił do siatki Barciczanki. Gol zdobyty przez Olbrychta, który z 1 m pokonał Oleksego, korzystając z zamieszania powstałego na jego przedpolu po rzucie wolnym wykonywanym przez Rusina, zmniejszył tylko rozmiary porażki gospodarzy. (dw)

Kotelnica-Watra Białka Tatrzańska - Helena Nowy Sącz 3-1 (0-1)

0-1 Fritz 43, 1-1 Remiasz 47, 2-1 Remiasz 72, 3-1 Maciaś 90. Sędziował Maciej Pytkowski (Wadowice). Żółte kartki: Strama, A. Rabiański, Maciaś - Olchawa. Widzów 120.

Kotelnica-Watra: Truty - Garcarz, Strama, Kowalczyk - P. Dziubasik (65 Bogaczyk), Kuchta, Janasik (86 Bochnak), A. Rabiański, Handzel - R. Dziubasik (46 Remiasz), Maciaś.

Helena: Miłkowski - Maciaszek, Stafin, M. Chronowski - Olchawa, Leśniak (57 Ł. Chronowski), Ciurka, Łagosz, Gryzło - Olszewski, Fritz (75 Fryzowicz).

Kotelnica-Watra nadal jest niepokonana na swoim boisku. Zwycięstwo nad Heleną nie przyszło jej jednak łatwo.

Już w 1 min po akcji prawą stroną nadbiegający Maciaś próbował na wślizgu wepchnąć futbolówkę do siatki. W odpowiedzi, goście w 5 min wyprowadzili kontrę, Łagosz zdecydował się na strzał z dużego kąta i Truty sparował to uderzenie. W 13 min A. Rabiański po krótkim dryblingu wzdłuż linii "szesnastki" mocno uderzył na bramkę, jednak obok górnego rogu. Kotelnica-Watra nadal atakowała, efektem tych ataków były jednak niecelne strzały albo rzuty rożne. Po jednym z nich A. Rabiański dośrodkował do grającego trenera Stanisława Stramy, jednak ten z 5 m główkował nad bramką. Ta niewykorzystana okazja mogła się srodze zemścić na gospodarzach; Ciurka w sytuacji sam na sam strzelił jednak w środek bramki i Truty bez problemu złapał piłkę. Podobnie było po akcji Stramy i Kowalczyka, gdy strzał tego pierwszego obronił Miłkowski. Gospodarze zaczęli jednak popełniać coraz liczniejsze błędy i w 43 min po klasycznej kontrze Olszewski zagrał do Fritza, a ten posłał piłkę obok wychodzącego bramkarza.
Już pierwsza akcja gospodarzy w drugiej połowie przyniosła im wyrównanie. Olchawa wybijając piłkę trafił w atakującego go Remiasza i futbolówka wpadła do siatki. Miejscowi zaatakowali z jeszcze większą energią, jednak gola zdobyli w dość przypadkowych okolicznościach. W 72 min Handzel dalekim podaniem uruchomił Remiasza, a ten czubkiem buta uderzył obok Miłkowskiego. W ostatnim kwadransie mocno przycisnęli goście, gola strzelił jednak Maciaś, który po wykopie A. Rabiańskiego z "piątki", uprzedził obrońcę oraz bramkarza. (ZK)

Olimpia Wojnicz - Orzeł Dębno 3-1 (2-0)

1-0 Ulas 22, 2-0 Ulas 31, 2-1 Łazarz 50, 3-1 Barwacz 90. Sędziował Piotr Firlit (Gorlice). Żółte kartki: Nosek - M. Pałka, Zydroń. Widzów 50.

Olimpia: Zapała - Morys, Fryś, Pytka, Kusion - Kuboń, Ulas, Krawczyk (69 Duda), Barwacz - Biernacki (89 Nosek), Marciniec (85 Dzierwa).

Orzeł: Urbański - P. Zapart, Bernardy, Zydroń - Hamowski, Łazarz, K. Pałka, M. Pałka, Ł. Zapart - A. Gurgul, Kumorek (68 Siemieniec).

W konfrontacji zespołów z dolnych rejonów tabeli zdecydowanie lepiej zaprezentowali się piłkarze Olimpii, którzy w przeciwieństwie do rywali potrafili stwarzać sobie sytuacje podbramkowe i trzy z nich wykorzystać.

Po wyrównanym kwadransie gry, coraz wyraźnie zaczęli przeważać gospodarze. W 22 min po indywidualnej akcji, z narożnika pola karnego uderzył Barwacz, Urbański co prawda zdołał odbić piłkę, lecz Ulas główką umieścił pikę w pustej bramce. Olimpia starała się jak najszybciej zdobyć następne gole i w kolejnych minutach groźnie na bramkę uderzali kolejno Fryś i Kusion, lecz w obydwu przypadkach bramkarz Orła wybijał piłkę na róg. Wreszcie w 31 min po prostopadłym podaniu Barwacza, prowadzenie podwyższył precyzyjnym uderzeniem z linii pola karnego Ulas. Przed przerwą jeszcze dwukrotnie bliski strzelenia bramki był Barwacz, lecz najpierw jego uderzenie z 30 m było minimalnie niecelne, a następnie po zagraniu Biernackiego, uprzedził go wychodzący z bramki Urbański.

Druga część meczu rozpoczęła się nieoczekiwanie od kontaktowego gola dla gości, którego autorem był Łazarz, trafiając płaskim strzałem tuż przy prawym słupku bramki Zapały. Goście nie poszli jednak za ciosem, a w czym skutecznie przeszkadzała im uważnie grająca defensywa Olimpii. Co więcej, to piłkarze z Wojnicza byli o wiele groźniejsi w akcjach ofensywnych. W 70 min po uderzeniu Ulasa, przyjezdnych od utraty bramki uratowała poprzeczka. Ten sam zawodnik w 85 min miał jeszcze jedna szansę, lecz po podaniu Biernackiego, minimalnie przestrzelił. Dopiero w 90 min wygraną przypieczętował Barwacz, który przejął dalekie podanie Kubonia i przelobował próbującego interweniować bramkarza Orła. (JB)

Nowa Jastrząbka - Łosoś Łososina Dolna 3-1 (1-0)

1-0 Kukuś 11, 1-1 Maurek 50, 2-1 Tomala 77, 3-1 Mateusz Baruch 87. Sędziował (bardzo słabo) Paweł Kukla (Kraków). Żółte kartki: Mateusz Baruch, Barczak, Michał Baruch - Sochacki. Widzów 100.
Nowa Jastrząbka: Cichy - Mateusz Baruch, Juszczyk, A. Baruch, Michał Baruch - Kalisz, Pytel, Mucha, Szatko (58 Marcin Baruch) - Kukuś (55 Tomala), Barczak (82 M. Janus).

Łosoś: Grzegorzek - Cięciwa, M. Krok, Ł. Krok, Szkarłat - Sochacki, Darowski (80 Bomba), Maurek, Święs (80 Pałka) - Nowak, Szczepański.

Po słabym początku sezonu, Nowa Jastrząbka odniosła drugie z rzędu zwycięstwo, dla gości był to natomiast trzeci z rzędu mecz bez punktów.

Podbudowani ubiegłotygodniową wygraną w Nowym Sączu gospodarze, od początku ruszyli do ataku. Przymiarki Pytla (3 min i 5 min) nie dały jeszcze efektu, ale w 11 min było już 1-0. Po dalekim wyrzucie piłki z autu przez Muchę, Mateusz Baruch wycofał piłkę do Kukusia, który umieścił ją w pustej praktycznie bramce. Dwie minuty później, po bardzo podobnej akcji, Kalisz z 15 m uderzył obok słupka. W rewanżu, w 17 min Nowak minął dwóch rywali, nie trafił jednak w bramkę. Kwadrans później zawodnik ten nie wykorzystał podania Ł. Kroka, z 8 m główkując nad poprzeczką. Nie popisał się on również w 42 min, kiedy po zagraniu Sochackiego z rzutu wolnego, z 3 m główkował nad bramką.

Druga połowa rozpoczęła się bardzo dobrze dla przyjezdnych. W 50 min Szczepański przejął bezpańską piłkę, a po jego prostopadłym podaniu, Maurek minął jeszcze obrońcę i wygrał pojedynek sam na sam z Cichym. Kolejne minuty przebiegały pod dyktando Łososia, optyczna przewaga gości nie przyniosła jednak efektu bramkowego. Tymczasem w 77 min po zespołowej akcji Nowej Jastrząbki piłka trafiła do Tomali, a ten wygrał pojedynek sam na sam z Grzegorzkiem. Dziesięć minut później, po wymianie podań między Pytlem, a Muchą, wynik spotkania ustalił Mateusz Baruch. (STM)

Iskra Tarnów - Piast Czchów 0-0

Sędziował: Waldemar Pyznar (Gorlice). Żółte kartki: W. Mruk, R. Cierpich - Sobczyk. Widzów 70.

Iskra: Kasprzyk - M. Gajda (78 Kozioł), W. Mruk, J. Żak, R. Cierpich - D. Mruk, Derlaga, R. Gajda (90+1 Lech), Barwacz, Olesiński (63 Guzy) - Syrowy.

Piast: Koźma - Gigoń, Oliynyk, Kowalczyk, Tułacz - Nakielny (46 Świerczek), Robak, Manelski (46 Sobczyk), Kuraś (74 Święch), Grzyb - Kmiecik (59 Olszewski).

Tarnowianom nie udało się powtórzyć sukcesu z poprzedniego sezonu, kiedy to jeszcze w "okręgówce" dwukrotnie pokonali Piasta, ale wywalczyli pierwszy punkt w piątej lidze.

Oba zespoły przystąpiły do tego spotkania z jednym tylko nominalnym napastnikiem, stąd też sytuacji podbramkowych nie było w nim zbyt wiele. Co prawda w 5 min Koźma obronił główkę Olesińskiego, a trzy minuty później po strzale z dystansu Kurasia interweniować musiał Kasprzyk, na kolejną ciekawszą akcję czekać trzeba było jednak do 28 min. Po wrzutce D. Mruka z prawej strony boiska, piłki główką nie sięgnął wówczas Barwacz. Minutę później Kasprzyk w jednej akcji obronił strzał Grzyba i główkę Kmiecika, a w 33 min po strzale Syrowego z pola karnego skutecznie interweniował Koźma.
W 51 min na strzał z dystansu zdecydował się R. Gajda, było to jednak uderzenie słabe i w środek bramki. Niespełna kwadrans później Kasprzyk bez problemu obronił główkę Grzyba. Kolejne minuty należały do gospodarzy. W 67 min Koźma "na raty" obronił strzał z 30 m Derlagi. Dwie minuty później Barwacz z 25 m uderzył niecelnie, a w 76 min po jego strzale z podobnej odległości, bramkarz Piasta odbił piłkę w bok. W 79 min Syrowy wycofał piłkę do R. Gajdy, po jego uderzeniu z 15 m futbolówka trafiła jednak w jednego z zawodników gości. Minutę później do sporego zamieszania doszło pod bramką Iskry, piłka trafiła jednak ostatecznie w ręce Kasprzyka. W 83 min goście mieli dwie dobre okazje do strzelenia zwycięskiej bramki. Najpierw nikt nie zamknął jednak centry Święcha z prawej strony boiska, a chwilę później po centrze Grzyba i główce Święcha piłka trafiła w słupek. Ponieważ mecz ten był zarazem spotkaniem trzeciej rundy PP na szczeblu TOZPN, po jego zakończeniu sędzia zarządził rzuty karne. Skuteczniej wykonywali je goście (4-3 po siedmiu seriach) i to oni awansowali do ćwierćfinału tych rozgrywek. (STM)

Tuchovia Tuchów - Termalica Bruk-Bet II Nieciecza 6-0 (3-0)

1-0 Czyż 5, 2-0 Kafel 25, 3-0 Gierałt 36, 4-0 Martuś 68, 5-0 Gierałt 71, 6-0 Czyż 89. Sędziował Maciej Koster (Kraków). Czerwona kartka: Marek Madejski (55 min - druga żółta). Żółte kartki: Fijał, Marek Madejski, Kot. Widzów 300.

Tuchovia: Mleczko - Niewola, Sobyra, Różycki, Jamka - Kafel, D. Bielak, Stec, Czyż - Martuś (77 Stachoń), Gierałt (72 Ustjanowski).

Termalica Bruk-Bet II: Pochroń - Kot, Mikoś, Kleinschmidt Marek Madejski - Wałaszek, Fijał, Skowron, Starzyk - Cichos, Sas (32 Michniak).

Mecz "na szczycie" nie przyniósł kibicom zbyt wielu emocji. Wyższość gospodarzy ani przez moment nie podlegała w nim dyskusji.

Gospodarze objęli prowadzenie już w 5 min. Po rzucie wolnym D. Bielaka piłka trafiła w słupek, a ze skuteczną dobitką pospieszył Czyż. W kolejnych minutach okazji do zmiany wyniku nie wykorzystali Starzyk (10 min), Martuś (13 min) oraz Jamka (20 min). W 25 min było jednak 2-0; D. Bielak dośrodkował z rzutu rożnego, a Kafel główką pokonał Pochronia. W 36 min Kafel zagrał do Steca, po jego strzale bramkarz gości odbił wprawdzie piłkę, ale wobec poprawki Gierałta był już bezradny. W 45 min ten ostatni mógł po raz drugi wpisać się na listę strzelców; przelobował wysuniętego z bramki Pochronia, ale piłka odbiła się od wewnętrznej części poprzeczki i wyszła w pole.

W 50 min Mleczko obronił strzał z dystansu Fijała, w 62 min skuteczną interwencją po uderzeniu z 12 m Gierałta popisał się Pochroń. Sześć minut później, Martuś spożytkował dośrodkowanie Steca i główką zdobył czwartą bramkę dla gospodarzy. Na następnego gola kibice czekali zaledwie trzy minuty; Czyż po indywidualnej akcji minął czterech rywali i podał do Gierałta, któremu nie zostało już nic innego, jak skierować piłkę do pustej bramki. W 79 min okazję do zdobycia honorowej bramki miał Wałaszek, Mleczko obronił jednak jego strzał z bliska. W 86 min Czyż najpierw główkował w boczną siatkę, a chwilę później trafił w słupek. W 89 min dopiął jednak swego i po zagraniu D. Bielaka celnie przymierzył z 16 m tuż przy słupku. (STM)

Tymbark - Skalnik/Bogdański Kamionka Wielka 0-1 (0-0)

0-1 Borkowski 65. Sędziował Witold Romanowski (Wadowice). Żółte kartki: Wojtas, Smoter, Musiał - Ziobrowski, Kłębczyk. Widzów 200.

Tymbark: Zawada - Bukowiec, Wojtas, S. Boczoń, Musiał (46 Olejarz) - Majeran, Koza (46 Smoter), T. Sułkowski, A. Sułkowski (60 K. Boczoń) - Urbański, Kurczab.

Skalnik: Cisowski - Nowak, Chełmecki, Fałowski, Kłębczyk (80 Kocemba) - Żarnowski, Hasior (60 Głód), Chochla (65 Homoncik), Włodarczyk - Filip, Borkowski (90 Ziobrowski).

Mecz nie stał na wysokim poziomie i nie obfitował w zbyt wiele sytuacji podbramkowych.

Wyrównana walka toczyła się głównie w środkowej części boiska. W pierwszej połowie dwukrotnie groźnie zaatakował Skalnik/Bogdański. Defensywa gospodarzy z trudem zdołała zażegnać niebezpieczeństwo utraty gola. Dobrze w bramce Tymbarku spisywał się Zawada. W 30 min szansę na uzyskanie prowadzenia miała miejscowa drużyna. W dogodnej sytuacji precyzji zabrakło Urbańskiemu.

Na początku drugiej połowy uwidoczniła się lekka przewaga gospodarzy. Jednak w 65 min to Skalnik/Bogdański wyszedł na prowadzenie. Bramkarz Tymbarku interweniował na 16 m wybijając piłkę głową. Futbolówka trafiła wprost pod nogi Borkowskiego. Zawodnik gości zauważył wysuniętego bramkarza i bez chwili namysłu przelobował go strzałem z 25 m. Goście zadowoleni z prowadzenia skupili się na obronie dostępu do własnej bramki. Gospodarze w drugiej połowie zawiedli swoją postawą. Podopieczni Szymona Burligi z trudem stwarzali zagrożenie pod bramką rywali. Najlepszą okazję miał Urbański, który z 20 m uderzył tuż nad bramką. Szansę na gola miał również Olejarz, jednak w decydującym momencie minął się z piłką. (JABU)

1. Tuchovia 8 19 28-4

2. Grybovia 8 17 14-6

3. Termalica Bruk-Bet II 8 16 27-11

4. Kotelnica-Watra 8 15 21-7

5. Barciczanka 8 14 16-12

6. Skalnik 8 13 9-8

7. Tymbark 8 12 12-10

8. Olimpia P. 8 12 17-21

9. Piast 8 12 6-14

10. Olimpia W. 8 11 16-19

11. Helena 8 10 16-15

12. Nowa J. 8 9 13-17

13. Łosoś 8 8 12-14

14. Orzeł 8 5 10-26

15. Polan 8 4 6-23

16. Iskra 8 1 3-19

(STM)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie