Walka o władzę

Redakcja
Krzysztof Janik zmaga się z Józefem Oleksym. Zdzisław Podkański i Waldemar Pawlak - najdelikatniej określając - nie przepadają za Jarosławem Kalinowskim. Zyta Gilowska i Jan Rokita nie pałają do siebie nadmierną sympatią.

Janik zmaga się z Oleksym, Pawlak z Kalinowskim, a Gilowska z Rokitą

Krzysztof Janik zmaga się z Józefem Oleksym. Zdzisław Podkański i Waldemar Pawlak - najdelikatniej określając - nie przepadają za Jarosławem Kalinowskim. Zyta Gilowska i Jan Rokita nie pałają do siebie nadmierną sympatią.

   Nie ma partii, w której nie dochodziłoby do ostrej rywalizacji o przywództwo albo na szczeblu ogólnokrajowym, albo na regionalnym.
   W SLD najpierw królował Aleksander Kwaśniewski, a reszta była tłem. Gdy został prezydentem, przez kilka lat nie było wyraźnego lidera. Aż przyszedł czas Leszka Millera. Rządził Sojuszem twardą ręką, choć tajemnicą poliszynela jest, że nie podobało się to przede wszystkim Józefowi Oleksemu i Aleksandrowi Kwaśniewskiemu.
   Kanclerska władza Millera w SLD trwała do chwili, gdy notowania partii i rządu, któremu przewodził od jesieni 2001 do 2 maja 2004 r., zaczęły gwałtownie spadać. W SLD zaczął się bunt antymillerowski.
   "Twarzą" buntowników był najpierw Wiesław Kaczmarek, który był przez Millera odsądzany od czci i wiary. Szybko jednak Kaczmarek znalazł następców, co skończyło się utworzeniem SdPl, w którym jednak Kaczmarek się nie znalazł.
   W SLD rozgorzała walka o stanowisko przewodniczącego partii. Józefa Oleksego popierała większość "betonu" partyjnego. Krzysztof Janik głównego orędownika miał w prezydencie Kwaśniewskim. Gdy w grudniu 2004 r. zwyciężył Oleksy, prezydent - wbrew zapowiedziom - nie przybył na kongres SLD i nie złożył mu gratulacji. Janik natomiast zapowiedział budowanie "platformy wewnątrzpartyjnej". W praktyce polegało to na "podgryzaniu" Oleksego.
   Działania ekipy skupionej wokół Janika były na tyle skuteczne, że w ubiegłą sobotę Oleksy ogłosił, iż rezygnuje z kierowania partią. Innym członkom ścisłego kierownictwa nie pozostało nic innego, tylko powtórzyć to, co zrobił Oleksy. W ślad za byłym premierem poszli zatem m.in.: Krzysztof Janik, Marek Dyduch (sekretarz partii), Jerzy Szmajdziński i Katarzyna Piekarska.
   29 maja odbędzie się konwencja Sojuszu, na której dojdzie do wyboru nowych władz. Istnieje spore prawdopodobieństwo, że na czele "odrodzonego" Sojuszu staną ludzie, którzy będą chcieli zapisać nową kartę w jego dziejach, czyli... Janik, Dyduch lub Oleksy. Na razie między nimi toczy się walka podjazdowa.

PSL - ostra walka o przywództwo

   W PSL od dawna toczy się ostra rywalizacja o przywództwo w partii. Zaczęło się dobrych kilka lat temu, gdy Waldemara Pawlaka ze stanowiska prezesa Stronnictwa "wygryzł" Jarosław Kalinowski.
   Ludowcy w prywatnych rozmowach bez ogródek przyznają, że Pawlak długo czekał na zemstę i udało mu się. Ponownie został liderem. Ponowna prezesura Pawlaka była możliwa, ponieważ Janusz Wojciechowski, który zastąpił Kalinowskiego na fotelu prezesa, po kilku miesiącach stracił stołek.
   Politycy PSL nie kryją, że od początku prezesowania Wojciechowski był zwalczany przez grupę osób skupionych wokół Kalinowskiego.
   Kalinowski też nie miał lekko. Przez kilka lat raz po raz musiał stawiać czoło atakom grupy partyjnych kolegów, na czele których stał Zdzisław Podkański, były poseł z Lubelszczyzny, obecnie eurodeputowany.
   W Małopolsce o kierowanie PSL-em walczyli Bogdan Pęk i Wiesław Woda. Najpierw górą był ten pierwszy, potem - drugi. Pęk w końcu przeszedł do LPR i został wiceprzewodniczącym Ligi, a następnie wystartował po mandat do Parlamentu Europejskiego i zdobył go. Do dzisiaj w siedzibie małopolskich ludowców lepiej nie pytać o Pęka, a jeżeli już się to zrobi, należy się liczyć z koniecznością wysłuchania sporej "litanii" na jego temat.

PO - mniej liderów

   PO jest partią, na czele której w momencie jej narodzin i początkowym okresie działalności stało trzech polityków, zwanych tenorami lub OPTymistami. Byli to: Andrzej Olechowski, Maciej Płażyński i Donald Tusk.
   Do ubiegłej soboty Platformą też kierowała trójka liderów, tylko w zasadniczo zmienionym składzie: Zyta Gilowska, Jan Rokita i Donald Tusk. Trzeba przyznać, że między nimi do spektakularnych sporów nie dochodziło, choć było wiadomo, że Rokita nie przepada za Gilowską, a Tusk woli ją niż Rokitę.
   Pomiędzy czołowymi politykami Platformy tylko raz doszło do spięcia. Podczas jednego z wystąpień Rokita rzucił kilka ostrych słów pod adresem Olechowskiego, ale było to już w czasie, gdy współzałożyciel PO stał niżej w hierarchii partyjnej niż Rokita.
   Prof. Zyta Gilowska w ubiegłą sobotę zakończyła polityczną karierą w PO. Ogłosiła rezygnację z członkostwa w partii. Powodem rozstania było to, że dzień wcześniej kierownictwo Platformy skierowało sprawę Gilowskiej do sądu koleżeńskiego.
   Prof. Gilowska miała otwierać warszawską listę kandydatów PO do Sejmu. O pierwsze miejsce rywalizowała z Bronisławem Komorowskim, który nie krył niezadowolenia z faktu, że nie będzie numerem jeden PO w stolicy.
   Od dawna mówiło się też, że Zyta Gilowska będzie ministrem finansów w rządzie Jana Rokity. Ona sama we wczorajszej "Rzeczpospolitej" ujawniła: "Że nie będę ministrem finansów, wiem od roku".
   Mniej więcej rok temu do Polski wróciła Hanna Gronkiewicz-Waltz, była prezes NBP. O to, żeby Gronkiewicz-Waltz działała w PO, zabiegał Rokita. Udało mu się. Była prezes NBP została komisarzem Platformy w Warszawie. Teraz, gdy Gilowska odeszła z partii, nie widać wśród znanych działaczy i sympatyków PO kogoś, kto miałby większe szanse na szefa resortu finansów niż Gronkiewicz-Waltz.

PiS - partia braci

   PiS jest partią braci Kaczyńskich - to zdanie brzmi niczym twierdzenie matematyczne. Żaden polityk tej formacji nie kwestionuje też dominującej roli Jarosława i Lecha.
   Bliźniacy mówią o sobie w samych superlatywach. Lech przyznaje, że brat jest mózgiem partii i najbardziej przewidującym politykiem w Polsce. On, czyli Lech, sporo ustępuje Jarosławowi - przyznaje obecny prezydent Warszawy.
   Za to w Krakowie od kilku lat mocno rywalizują ze sobą, choć z taktem, dwaj Zbigniewowie: Wassermann i Ziobro, którego wspiera Adam Bielan.

Samoobrona, czyli Lepper

   W walce o kierowanie partią rywali nie ma też Andrzej Lepper, przywódca Samoobrony. Ale już w łonie partii toczy się zażarty bój o to, kto ma być prawą ręką Leppera. O odgrywanie takiej roli u boku Leppera ubiegają się Krzysztof Filipek, Danuta Hojarska, małżeństwo Łyżwińskich (Stanisław i Wanda), Genowefa Wiśniowska i Renata Beger.
   W Małopolsce również toczy się walka - o przypodobanie się liderowi Samoobrony. Marian Curyło pod niebiosa wychwala szefa, nazywając go mężem stanu, człowiekiem prawym, sprawiedliwym i rozsądnym. W taki sam sposób Leppera chwali Kazimierz Wójcik. O sobie nawzajem Wójcik z Curyłą wyrażają się z lekceważeniem. Curyło lubi podkreślać, że jego konkurent o polityce ma bardzo mgliste pojęcie, a Wójcik nie jest mu dłużny. WŁODZIMIERZ KNAP

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie