Dopłaty pod lupą śledczych

Aleksander Gąciarz
Aleksander Gąciarz
Wójt Marek Słowiński (z prawej) i przewodniczący Rady Gminy Waldemar Przeniosło (w środku) są przekonani, że doszło do wyłudzenia dopłat obszarowych. Były wójt, Tomasz Wilk (z lewej) uważa, że nie doszło do złamania prawa
Wójt Marek Słowiński (z prawej) i przewodniczący Rady Gminy Waldemar Przeniosło (w środku) są przekonani, że doszło do wyłudzenia dopłat obszarowych. Były wójt, Tomasz Wilk (z lewej) uważa, że nie doszło do złamania prawa Fot. Aleksander Gąciarz
Radziemice. Prokuratura sprawdza, czy doszło do wyłudzenia rolniczych dopłat obszarowych z gruntów, będących własnością komunalną. Były wójt Tomasz Wilk zapewnia, że środki przeszły przez jego konto, ale zostały w całości przekazane na zakup sprzętu strażackiego.

Wiosną do Prokuratury Rejonowej dla Krakowa Nowej Huty wpłynęły dwa zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa. Pierwsze zostało złożone przez Oddział Regionalny Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa w Krakowie. Drugie przesłał wójt gminy Radziemice Marek Słowiński. Oba dotyczą wyłudzenia dopłat obszarowych. Różnica polega na tym, że w zawiadomieniu ARIMR mowa jest o okresie od 2005 roku, a w przypadku zawiadomienia wójta - o rok 2014.

Przewodniczący Rady Gminy Radziemice, Waldemar Przeniosło przypomina, że zanim złożono zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa, gmina przez kilka miesięcy prowadziła korespondencję z ARIMR, aby dowiedzieć się, czy i kto pobierał dopłaty obszarowe z tytułu użytkowania gruntów komunalnych. - Od początku kadencji pojawiały się ze strony mieszkańców i radnych zapytania w tej sprawie. Dlatego na jednej z sesji postawiłem wniosek, by zwrócić się do ARIMR z zapytaniem, czy taka sytuacja miała miejsce - przypomina Waldemar Przeniosło.

Pierwsze pismo w tej sprawie zostało wysłane do Biura Powiatowego ARiMR na początku grudnia ubiegłego roku. Odpowiedź nadeszła jeszcze w tym samym miesiącu. Agencja potwierdziła, że takie dopłaty były pobierane, ale odmówiła podania informacji przez kogo. Gmina zatem ponowiła swoją prośbę. - Uważaliśmy, że jako właściciele tych nieruchomości mamy prawo wiedzieć, kto składał wnioski o dopłaty - mówi wójt Marek Słowiński.

ARiMR przez kilka miesięcy odmawiał podania informacji, tłumacząc to ochroną danych osobowych. W końcu, po kilkukrotnej wymianie korespondencji i zaangażowaniu w sprawę radcy prawnego, z warszawskiej centrali ARiMR, udało się uzyskać dane. W kwietniu gmina otrzymała wykaz nieruchomości komunalnych, dla których były przekazane płatności obszarowe wraz z nazwiskami osób i nazwami instytucji, które te wnioski składały. W kilku przypadkach sprawa nie wzbudziła większych wątpliwości. Dotyczyła bowiem osób, które dzierżawiły gminne grunty i nie było to tajemnicą. Podejrzenia wzbudziła natomiast grupa około 20 nieruchomości (w poszczególnych latach ta liczba się zmieniała). W uzyskanej informacji wynikało, że w latach 2011-2013 dopłaty z tytułu ich użytkowania pobierała jednostka OSP Wrocimowice, natomiast w roku 2014 - Marzena Wilk, czyli żona byłego wójta Radziemic, Tomasza Wilka. Wkrótce po uzyskaniu tych danych gmina zdecydowała złożyć zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa. Dotyczyło ono wyłącznie roku 2014. - Na temat OSP Wrocimowice nie chcemy się wypowiadać - słyszymy.

Wójt i przewodniczący Rady Gminy nie mają wątpliwości, że dopłaty w roku 2014 zostały pobrane nienależnie. - Ja nigdy nie widziałem, żeby pani Wilk uprawiała te działki rolniczo. Zresztą część z nich w ogóle nie ma rolniczego charakteru. Okazuje się, że dopłaty były pobierane na działkę w centrum gminy, na której stał amfiteatr. Na innej znajdują się zbiorniki wodne. Kolejna to teren ujęcia wody w Smoniowicach, który jest ogrodzony i administrowany przez firmę zajmującą się obsługą sieci wodociągowej. Nie ma mowy, żeby ktoś je uprawiał - przekonuje Waldemar Przeniosło.

Autorzy doniesienia zwracają przy tym uwagę, że były wójt Tomasz Wilk, zanim objął swój urząd, był pracownikiem ARiMR i po przegranych wyborach w 2014 roku wrócił do tej pracy (w tej chwili jest pracownikiem Biura Kontroli na Miejscu ARiMR). Miał zatem doskonałą orientację w przepisach, dotyczących dopłat, jak i dostęp do danych o numerach działek komunalnych.

Tomasz Wilk zresztą wcale nie zaprzecza, że dopłaty od nieruchomości były pobierane za jego wiedzą. Twierdzi, że nigdy nie było to żadną tajemnicą. - O tym, że OSP Wrocimowice składa wnioski o dopłaty obszarowe, mówiłem wielokrotnie na sesjach. Pan przewodniczący Przeniosło jako radny poprzedniej kadencji doskonale o tym wiedział - mówi. - Pierwsze o tym słyszę - odpowiada z kolei przewodniczący.

Z relacji Tomasza Wilka wynika, że mechanizm był prosty, a działania podjęte w dobrej wierze. - Mówi się, że ja zrobiłem majątek na działkach gminnych, a rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej. Uznaliśmy, że skoro gmina posiada działki, można z tego odnieść korzyści. Gmina jednak nie może występować z wnioskami o dopłaty. Może to zrobić stowarzyszenie, takie jak OSP we Wrocimowicach i to ono składało wnioski. Dlaczego akurat ono? Bo najłatwiej było się z nim porozumieć. Jako użytkownik gruntu mieli go tylko utrzymać w dobrej kulturze rolnej. To znaczy raz w roku zaorać w przypadku ugoru i raz w roku wykosić w przypadku łąki. Z tego się wywiązywali i otrzymali dopłaty obszarowe. Potem za te pieniądze kupowaliśmy sprzęt strażacki i rozdzielaliśmy go pomiędzy jednostki OSP, działające w naszej gminie - przekonuje.

Prezes OSP Łętkowice, Marek Mental przyznaje z kolei, że część jednostek w gminie rzeczywiście dostawała z tego tytułu ubiory, ale nie wszystkie. - My na przykład nie dostaliśmy nic, chociaż jesteśmy w Krajowym Systemie Ratowniczo-Gaśniczym - mówi. Tomasz Wilk przyznaje, że to prawda, ale w jego ocenie druhowie z Łętkowic takiego wsparcia nie potrzebowali.

Na zarzut, że OSP Wrocimowice nie miała żadnego tytułu prawnego do nieruchomości komunalnych były wójt odpowiada, że zawarł ze strażakami umowę ustną. Przekonuje też, że części działek, które nie mogłyby być użytkowane rolniczo nie były we wnioskach wykazywane. - Od oceny prawidłowości wniosku jest agencja - zastrzega.

Najwyraźniej nie wszystko było jednak w porządku, bo przeprowadzona przez ARIMR kontrola wniosków wykazała, że powierzchnia zgłaszana do dopłat została zawyżona o 30 procent.

Dopłaty obszarowe do gruntów komunalnych pod lupą śledczych

- Konsekwencja była taka, że OSP Wrocimowice przez trzy lata nie otrzymywałaby żadnych dopłat. Dlatego składanie wniosków przez nią nie miałoby żadnego sensu - przekonuje Tomasz Wilk i przyznaje, że wtedy postanowił działki komunalne dopisać do swojego wniosku, który formalnie w ARiMR składa jego żona.

- Wiem, że to był błąd z mojej strony, ale tak było najprościej. Zapewniam jednak, że te pieniądze tylko przeszły przez moje konto. Wszystkie, podobnie jak w poprzednich latach, zostały przeznaczone na zakup sprzętu dla straży. Dziwię się zresztą, dlaczego inne gminy nie stosują podobnego rozwiązania. To przecież najprostszy sposób na zdobycie środków dla strażaków - mówi Tomasz Wilk.

Jednak autorzy zawiadomienia do prokuratury nie mają wątpliwości, że zgłoszone działki ani nie były użytkowane rolniczo, a pobranie dopłat za grunty gminne za pośrednictwem prywatnego konta było działaniem podjętym niezgodnie z prawem.

W gminie ani w prokuraturze nikt nie potrafił nam powiedzieć, o jakie dokładnie sumy może w tej sprawie chodzić. - Nie wiemy, czy wnioski były składane na całe działki, czy na ich części - mówi Waldemar Przeniosło.

Tomasz Wilk informuje z kolei, że sumy wahały się między 5 a 7 tysięcy złotych rocznie. - Wystarczy, żeby wójt zrobił spis inwentarza, będącego w posiadaniu straży. Niech sprawdzą stan posiadania jednostek, co i za jakie środki zostało zakupione i będzie po temacie. To jest wszystko wykazane w dokumentacji, które prowadzą straże - mówi.

Oceną zgromadzonych w tej sprawie faktów zajmie się już prokuratura. Informacje zawarte w zawiadomieniach złożonych przez ARiMR wójta Radziemic okazały się na tyle poważne, że Prokuratora dla Krakowa Nowej Huty zdecydowała się wszcząć na ich podstawie śledztwo. W tej chwili czynności prowadzą policjanci z Wydziału Kryminalnego Komendy Powiatowej Policji w Proszowicach.

Grzegorz Jeleń, zastępca prokuratura rejonowego podkreśla, że śledztwo jest prowadzone “w sprawie”. - Nikomu, jak dotąd, nie zostały postawione żadne zarzuty. Zbieramy dopiero konieczną dokumentację.

Na pytanie, czy przewiduje postawienie komukolwiek zarzutów odpowiedział: - Nie sposób przewidzieć, jak sprawa się zakończy. Wszystko trzeba przeanalizować. Wielu rzeczy jeszcze nie wiemy. Niektóre sprawy na początku, na etapie zawiadomienia o przestępstwie wyglądają zupełnie inaczej niż na końcu. Od wszczęcia śledztwa do postawienia zarzutów jest długa droga. Jakkolwiek oczywiście w tej chwili nie da się wykluczyć, że zarzuty zostaną postawione. Będzie można o nich mówić, gdy okaże się, że ktoś celowo dokonał wyłudzenia dopłat. Zanim jednak dojdzie do tego momentu, minie zapewne kilka miesięcy.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na dziennikpolski24.pl Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie