Felieton Grzegorza Tabasza: Zwątpiłem w siłę mrozu

Felieton Grzegorza Tabasza: Zwątpiłem w siłę mrozu

Grzegorz Tabasz

Dziennik Polski 24

Dziennik Polski 24

Tuż po zapadnięciu zmroku znalazłem siedzącą na okiennej framudze ćmę. Trącana palcem przesunęła się o kilka motylich kroków i odleciała. I wówczas zwątpiłem w siłę mrozu. Przez dwie minione noce termometr pokazał dziesięć kresek niżej zera.
Grzegorz Tabasz

Grzegorz Tabasz ©archiwum

Ziemia zamarzła na kość. Lód zamienił kałuże w małe lodowiska, a ćma latała, jak gdyby nigdy nic. Co prawda był to zimówek ogołotniak, który słynie z odporności na jesienne chłody, niemniej przetrwać atak ostrej zimy, to niezłe osiągnięcie.

Tym samym zimowa nazwa owada jest jak najbardziej uzasadniona. Skoro już o nazwisku mowa, to drugi człon pochodzi od paskudnej cechy gąsienic zimowego motyla, które przy masowym występowaniu potrafią niejedno drzewo ogołocić z liści. Latające motyle nie zjedzą ani kawałeczka liścia. Jedynym celem ich istnienia jest tylko przedłużenie gatunku.

Wpierw muszą odnaleźć siedzące nisko na gałęziach samiczki (natura pozbawiła je skrzydeł, przez co wygadają niespecjalnie atrakcyjnie), odrobina miłości i składanie jaj. Dopiero w lecie wylęgną się z nich gąsienice, których nie znoszą sadownicy i ogrodnicy.

Co będzie z motylami? Zginą, taki już ich los.

Komentarze

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Polecamy

Wideo