MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Grafitowy pył mają na co dzień. Hałda w Pleszowie zatruwa im życie [WIDEO]

Marzena Rogozik
Marzena Rogozik
Wylewanie żużlu na hałdę
Wylewanie żużlu na hałdę fot. Marzena Rogozik
Kontrowersje. Nowohucianie wdychają m.in. metale ciężkie, a inspektorzy ochrony środowiska niewiele robią, by ograniczyć zanieczyszczenie.

Grafitowy pył, który w ubiegłym roku mieszkańcy Nowej Huty zbierali z parapetów i samochodów przypisano awariom i nieplanowanym emisjom z krakowskiej huty.

PRZECZYTAJ KOMENTARZ AUTORKI: Hałdy pozorowanego działania

Tymczasem Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska stwierdził w kwietniu, że olbrzymia, ponad 100-hektarowa hałda, czyli miejsce, gdzie rozładowuje się żużel i inne odpady hutnicze jest „potencjalnie źródłem istotnej emisji niezorganizowanej pyłu”. Z nikim jednak nie podzielił się tą wiedzą.

Autor: Marzena Rogozik

Peryferyjne osiedla na południe od kombinatu niemal codziennie męczą się z błyszczącym pyłem. - Przez dwa tygodnie nie było dnia, żeby pył nie sypał się na podwórko. Osiada na aucie, praniu, ale unosi się też w powietrzu, bo widać, jak wiruje w słońcu. A my to wszystko wdychamy - skarży się Józef Brandos z osiedla Branice, który hałdę ma tuż obok. Mieszka niewiele ponad kilometr od składowiska. Tu nie dotarły jeszcze stacje monitoringu powietrza, nikt też nie bada zapylenia.

Mieszkańcy zdecydowali, że nie będą się biernie przyglądać, jak błyszczący pył utrudnia im życie, a może zabiera też zdrowie. Kilka dni temu zlecili badania Wojewódzkiemu Inspektoratowi Ochrony Środowiska. I co? Nic, bo inspektorzy WIOŚ już dziś wiedzą, że „wyniki nie wniosą nic nowego”. Pył był już bowiem badany w ubiegłym roku i mimo że wykazano w jego składzie siarczany oraz całą gamę metali ciężkich, kontrolerzy nie stwierdzili, by był on toksyczny lub wyjątkowo szkodliwy. Przyznali jednocześnie, że nie mają kompetencji, by określić wpływ pyłu na zdrowie.

Już jesienią ubiegłego roku WIOŚ zalecił właścicielowi huty, by ograniczył pylenie powstające podczas rozładowania żużla na hałdę. Zakład miał kupić maszynę do zraszania gorącej masy. - Na razie polewany jest żużel, który został już wysypany na hałdę. Maszyny do zraszania wylewanego produktu jeszcze nie kupiliśmy, ale mamy to w planach - mówi Anna Bochenek z zespołu ds. komunikacji ArcelorMittal Poland.

Andrzej Guła, prezes Krakowskiego Alarmu Smogowego uważa, że kolejne niepokojące informacje o grafitowym pyle pokazują, jak bardzo bezradni są mieszkańcy walczący o komfort swego życia. - Urzędnicy dają im jasny sygnał, że do uciążliwości trzeba się przyzwyczaić - mówi Guła.

Niektórzy nazywają go „złotkiem” albo „sreberkiem”. Błyszcząca substancja pokrywa wszystko wokół domów w Branicach, peryferyjnym, nowohuckim osiedlu. Nieznośne zapylenie dokucza mieszkańcom im od kilku lat, ale w ostatnich tygodniach pyłu jest tak dużo, że trudno przejść na tym do porządku dziennego. - Brudne podwórko, samochód i meble ogrodowe to nasza codzienność - żali się Józef Brandos, mieszkający przy ul. Tokarzewskiego-Karaszewicza. - Nie można nawet wywiesić prania, bo od razu jest poplamione. A pył nie chce się sprać - dodaje sąsiadka, Krystyna Dudek.

Branice w chmurze pyłu

Pył najbardziej dokucza w ciepłe albo wietrzne dni, w deszczowe - czasem nie ma go wcale. Nie tylko opada na ziemię, ale cały czas unosi się w powietrzu. - Najlepiej widać go w słoneczny dzień, a w nocy pod latarnią błyszczy jak świętojańskie robaczki - mówi radny dzielnicy XVIII Marek Kurzydło. - Nawet gdy osiądzie na drzewach, wiatr znów wzbija go w powietrze - dodaje.

Ciągłe sprzątanie jest bardzo uciążliwe, ale mieszkańcy bardziej niż brudu mieszkańcy obawiają się szkodliwości pyłu. W zeszłym roku wykazaliśmy, że te najdrobniejsze cząsteczki z pyłu który zasypał Nową Hutę po awariach, nie są obojętne dla naszego zdrowia. Te unoszące się w sąsiedztwie hałdy drobinki są bardzo ostre, w dotyku przypominają opiłki metalu. - Gdy wieje wiatr, pył wbija się w skórę twarzy. Woda nie wystarczy, by się go pozbyć - drobinki trzeba wyjmować pęsetą - opowiada Józef Brandos. Jego żona - Józefa narzeka, że gdy spędzą na podwórku kilka godzin, zaczynają się źle czuć, swędzi ich skóra.

O tym, że pył nie jest bez znaczenia dla zdrowia zdaje sobie sprawę mieszkający po sąsiedzku Marek Dudek, prezes klubu sportowego „Złomex Branice”. - W czasie treningów dzieci wdychają ten pył, a on na pewno nie pozostaje bez znaczenia dla ich zdrowia - zaznacza Marek Dudek.

Przypomnijmy, że w 2015 r. w wyniku awarii do atmosfery trafiło 5 ton pyłu. Ten znad Branic jest do niego podobny tyle, że więcej jest w nim grubszych cząstek. Mieszkańcy są przekonani, że to pył z oddalonej zaledwie o kilometr hałdy, na której składowane są odpady hutnicze. - Nie tylko Branice, ale i inne osiedla w jej sąsiedztwie mają ten problem - zauważa radny Kurzydło.

Władze krakowskiej huty twierdzą, że na hałdzie składowane są odpady, które nie są niebezpieczne: żużle płynne z wielkiego pieca czy żużel ze stalowni, a zakład robi wszystko, by tę uciążliwość zniwelować: - Żeby ograniczyć pylenie z hałdy stosowane jest zraszanie wodą żużlu i produktów sypkich oraz polewanie dróg - tłumaczy Anna Bochenek z zespołu ds. komunikacji ArcelorMittal Poland. -- Od strony południowej składowiska istnieje też obwałowanie o wysokości średnio kilkunastu metrów, zbudowane z nie wyeksploatowanego materiału żużlowego, które spełnia rolę dodatkowej izolacji i chroni przed rozprzestrzenianiem się pyłu i hałasu - podkreśla.

Huta na razie nie kupiła maszyny do polewania gorącego żużla, z którego unosi się pył (na zdjęciu obok). Taką instalację zaproponował Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska, choć... nie jest to obligatoryjne. Dlaczego? - Jeżeli obecna technologia została dopuszczona w pozwoleniu dla zakładu, nie możemy nic zrobić, tylko proponować - mówi Ryszard Listwan, zastępca Wojewódzkiego Inspektora OŚ.

Szczegółowych badań nie było

Mieszkańcy już w zeszłym roku chcieli dowiedzieć się, czy pył zawiera substancje toksyczne. WIOŚ wykonał, ale… tylko podstawowe badania. Ocenił, że to pył metalurgiczny z dużą ilością związków żelaza i znacznym stężeniem metali ciężkich. Z badań wynika też, że oprócz olbrzymiej ilości żelaza jest też mangan, glin, tytan czy chrom, a w mniejszych ilościach szkodliwy ołów, nikiel, wanad, kobalt czy rtęć oraz siarczany.

Inspektorzy nie zlecili jednak oceny wpływu takich ilości i stężeń na zdrowie i życie człowieka, a ponieważ próbka była niewystarczająca, nie zbadano również zawartości wielopierścieniowych węglowodorów aromatycznych, które są toksyczne i mogą powodować nowotwory.

Dokładnych badań nie ma, bo WIOŚ wciąż nie dysponuje mikroskopem skaningowym. Miał go kupić po ostatniej interwencji dotyczącej grafitowego pyłu, ale zabrakło funduszy. Teraz ma to zrobić Urząd Miasta.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na dziennikpolski24.pl Dziennik Polski