Harmonia sportu i nauki

Redakcja
Mgr inż. Agnieszka Ligięza jest w czołówce polskich sprinterek Fot. Andrzej Wiśniewski
Mgr inż. Agnieszka Ligięza jest w czołówce polskich sprinterek Fot. Andrzej Wiśniewski
Jest jedną z najbardziej utalentowanych sprinterek w Polsce młodszego pokolenia. Kontynuując przygodę ze sportem, Agnieszka Ligięza znalazła się też na mecie innej poważnej dziedziny życia, ukończyła właśnie studia na Politechnice Krakowskiej.

Mgr inż. Agnieszka Ligięza jest w czołówce polskich sprinterek Fot. Andrzej Wiśniewski

LEKKOATLETYKA. Po zdobyciu dyplomu wyższej uczelni sprinterka AGNIESZKA LIGIĘZA trenuje przed mistrzostwami świata

Gratuluję udanego finiszu na studiach, Pani magister inżynier!

- Dziękuję bardzo.

- Dlaczego Politechnika i budownictwo?

- Wiele osób mówi, że prościej sportowcowi byłoby studiować na AWF. Ale czy tak jest naprawdę? Na uczelni sportowej dużo jest obowiązkowych obozów. Jednak to nie oznacza, że na uczelni technicznej jest łatwiej.

- Skąd więc ta uczelnia?

- Pochodzę z Tarnowa, z rodziną mieszkamy w dzielnicy Mościce. Mój ojciec zawsze pasjonował się budownictwem, w domu było dużo książek i innych materiałów o tym. Budownictwo mnie zainteresowało. Jestem z rocznika 1986, ukończyłam Liceum Ogólnokształcące nr 4, a po maturze przeniosłam się do Krakowa.

- Czy łatwo było pogodzić studia ze sportem?

- Na początku było najtrudniej, pierwszy rok to duże wyzwanie, wiele nauki. Nigdy nie składałam podania o indywidualny tok studiów, a i tak udało się mi w terminie studia w zwykłym trybie zakończyć. Miałam na studiach pewną pomoc, sporo prowadzących zajęcia zgadzało się na moje prośby, aby przełożyć egzamin, jednak starałam się je przekładać na terminy wcześniejsze, nic nie odkładać, a po zdaniu mieć wolny czas dla sportu. Termin obrony pracy dyplomowej też był tak ustalany, aby nie kolidował z obozem sportowym.

- O czym była praca magisterska?

- Projektowałam posadowienie na palach galerii handlowej w Rzeszowie, pracę pisałam u doktora inżyniera Andrzeja Zapały. Rodzice byli na mojej obronie, chyba bardziej się denerwowali ode mnie, ale ojciec był bardzo zadowolony, że córka została specjalistką jego ulubionego budownictwa.

- Czyli da się pogodzić sport wyczynowy z nauką?

- Tak, o ile podejdziemy do tego poważnie. Trzeba racjonalnie zaplanować program dnia i wtedy można wszędzie zdążyć. Nie należy codziennych obowiązków odkładać na później, bo potem zaległości się nawarstwią.

- Czy w Pani rodzinie były tradycje sportowe?

- Taka trochę grał w piłkę jak wszyscy chłopcy, ale takim prawdziwym sportowcem był dziadziu, który uprawiał gimnastykę i był trenerem podnoszenia ciężarów. Brat trenuje lekkoatletykę, ma przyjść do Krakowa na studia.

- Jak Pani trafiła do lekkoatletyki?

- Odbywały się zawody międzyszkolne, byłam wtedy w gimnazjum i biegałam na 60 metrów. Podszedł do mnie trener Emil Wzorek i zapytał, czy chciałabym trenować biegi? Byłam ucieszona propozycją i zaczęłam od dwóch treningów tygodniu. Potem przeszłam do grupy sprintu u trenera Ryszarda Jasicza. Byłam w klubie MLUKS Tarnów, trenowaliśmy na stadionie Unii. Kiedy zaczęłam studia w Krakowie, przeszłam do Wawelu, na trzy lata, pod opiekę trener Anny Dejner. Pani trener już, niestety, nie żyje. Znalazłam się w AZS AWF Kraków, obecnie moim trenerem jest Marcin Nowak, czołowy od lat polski sprinter, medalista mistrzostw Europy. Kiedy ukończyłam studia, upomniał się o mnie Wawel. Na razie jestem niestowarzyszona, na karencji. Mam nadzieję, że sprawa przynależności klubowej zostanie niebawem uregulowana.
- Największe dotychczasowe sukcesy sportowe?

- Na pewno 4. miejsce na 200 m seniorek w 2009 roku, za rok byłam piąta. Było też srebro na młodzieżowych MP na 200 m.

- Rekordy życiowe w sprintach?

- Na 200 m mam 23,77, a na 100 m - 11,69. Poważnie traktuję obydwa dystanse, a trener Nowak wskazuje, że na 200 m mogę coś w kraju wywalczyć.

- Cele sportowe?

- Moim marzeniem jest, aby wystartować w jakiejś dużej imprezie międzynarodowej. W tym roku mamy mistrzostwa świata w Korei Południowej. Na pewno będzie ciężko wywalczyć prawo startu indywidualnego, ale są szansę na sztafetę. Pojedzie pewnie do Korei sześć sprinterek i chciałabym znaleźć się w tej grupie. Jeśli tylko zdrowie pozwoli, bo leczę się od września, mam problemy z kręgosłupem, badania jeszcze potrwają, ale mam nadzieję być w pełni sił i zrealizować sportowe plany. Oczywiście takim największym marzeniem są igrzyska olimpijskie.

- Po studiach będzie teraz więcej czasu na sport?

- Nie całkiem, bo złożyłam dokumenty na studia podyplomowe, na Wydział Mechaniczny. Zostanę specjalistką bhp na budowie, co w połączeniu z ukończonym kierunkiem da mi większe perspektywy zawodowe. Do budownictwa kiedyś na pewno wrócę. Natomiast jeśli zdrowie pozwoli, chciałabym biegać tak długo jak mój trener, który jest szkoleniowcem, pracuje na AWF, ale jako zawodnik nadal z bieżni nie schodzi.

- A plany osobiste?

- Owszem są, jest kandydat na narzeczonego.

Rozmawiał: Jan Otałęga

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie