Katownie krakowskiej bezpieki

Katownie krakowskiej bezpieki

Zdjęcie autora materiału

Dziennik Polski 24

"Zerwali się wszyscy czterej jak oparzeni, podskoczyli do mnie, nie wiem kiedy znalazłem się w szponach oprawców jak balon. Jeden chwycił mnie za jedną rękę, drugi za drugą, przyciągnęli mnie do drzwi bocznych idących do ciemnego pokoju, które były obite skórą czy dermą, i zanim się obejrzałem, już miałem palce obu rąk w szczelinie odrzwi od strony zawiasów. Osiem palców wpakowali mi w szparę, już przyciskane drzwiami zdążyłem podciągnąć palce do paznokci, jak uczułem straszny ból. Jak strasznie krzyknąłem, wprost nieludzko zawyłem, a rudy porucznik drzwi przymykał coraz lepiej, coraz mocniej" - tak wspomina Bolesław Kalaciński swój pobyt w siedzibie wojewódzkiej bezpieki na pl. Inwalidów w Krakowie (jak na ironię przemianowanym przez komunistów w 1955 r. na pl. Wolności).

Krakowski Oddział IPN i "Dziennik Polski" przypominają

Znamienne dla rządów komunistycznych było, że budżet Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego był wielokroć większy niż Ministerstwa Odbudowy. Przecież w ostatecznym rozrachunku to brutalna siła bezpieki miała utrwalić ich niepodzielne

Pozostało jeszcze 88% treści

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł:

Masz dostęp? Zaloguj się

Komentarze

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Polecamy

Wideo