Kto się boi Monaru

Redakcja
- Nie jesteśmy źli - mówiła jedna z kobiet. - Chcemy im pomóc, ale musimy wiedzieć, czy nie zagrażają naszym dzieciom, czy nie będą nas zaczepiać?

Burzliwe spotkanie w remizie strażackiej w Wierzbiu

Burzliwe spotkanie w remizie strażackiej w Wierzbiu

- Nie jesteśmy źli - mówiła jedna z kobiet. - Chcemy im pomóc, ale musimy

wiedzieć, czy nie zagrażają naszym dzieciom, czy nie będą nas zaczepiać?

- Jeżeli nas nie przyjmiecie, zamkniemy ośrodek. A ci młodzi ludzie, którzy się tu leczą, pójdą na ulicę - mówił w Wierzbiu Marek Zygadło, przewodniczący Oddziału Monar Małopolska.

   W Wierzbiu (pow. miechowski) powstał ośrodek Monaru. Mieszkańcy wsi, którzy o nowych sąsiadach dowiedzieli się kilka dni temu, są oburzeni. - Dlaczego u nas, w środku wsi, po kryjomu? - pytali na zebraniu zorganizowanym przez wójta w środę wieczorem.
   Ośrodek Monaru przeniósł się do Wierzbia z Ochotnicy Dolnej. - Spółdzielnia Inwalidów "Harnaś", która dzierżawiła nam dom w górach, musiała go sprzedać. Nie było nas stać, by wykupić go za 200 tysięcy__złotych - tłumaczy Marek Zygadło. - Do 15 maja musieliśmy się przeprowadzić.
   Dom w Wierzbiu nieodpłatnie wydzierżawili im obcy ludzie, mieszkający w Stanach Zjednoczonych. Chcieli, by służył potrzebującym. - Zaczęliśmy powoli przystosowywać go do naszych potrzeb. Nie informowaliśmy mieszkańców, bo wiedzieliśmy, że nie pozwolą nam na przeprowadzkę. Planowaliśmy jednak spotkać się nimi - zapewnia Adam Dziuszko, terapeuta w ośrodku.
   Bomba wybuchła we wtorek, kiedy o ośrodku Monaru dowiedział się wójt. - Zdenerwowałem się nie na żarty! Bo jak to - bez żadnego słowa sprowadzać się do wsi? Zażądałem wyjaśnień od władz Monaru, zwołałem także zebranie miejscowej ludności, by mieli szansę dowiedzieć się o tym, co się u nich dzieje - tłumaczy Jan Żebrak, wójt gminy Charsznica.
   Wierzbie ma 300 mieszkańców. Na środowym spotkaniu w remizie strażackiej nie było nawet stu. - Trzeba odwołać zebranie. Było za mało czasu, by wszystkich poinformować. Potem będą mówić, że nam nie zależy - proponowali zebrani.
   Nikt jednak nie wstał z miejsc. - Żądamy wyjaśnień, dlaczego wprowadziliście się tutaj ukradkiem, po kryjomu. Czy macie prawo tu przebywać? - pytał Jarosław Popiel, radny Wierzbia.
   Atmosfera zrobiła się gorąca. - Stamtąd was wyrzucili i tu chcecie przyjść? - pytano. - Niech takie ośrodki w Krakowie robią, a nie tu, w środku Wierzbia, gdzie jest cicho i wszyscy się znają!
   Mieszkańcy byli podzieleni. - Nie jesteśmy źli - _mówiła jedna z kobiet. - Chcemy im pomóc, ale musimy wiedzieć, czy nie zagrażają naszym dzieciom, czy nie będą nas zaczepiać?
   Matki chciały wiedzieć, czy narkomani przebywający w ośrodku nie są zakażeni wirusem HIV. Wójt dopytywał: - _A jakby tak komar ugryzł narkomana, a potem mnie. To byłbym zakażony?

   Marek Zygadło tłumaczył, że żadna z osób przebywających w ośrodku nie jest zakażona HIV. - Mogę przedstawić wyniki badań. Nie ma też możliwości, by komar przeniósł wirusa - podkreślał.
   Najbardziej zaciekli nie chcieli słuchać żadnych wyjaśnień: - Nie chcemy ich tu i koniec! Niech budują dla takich ośrodki gdzieś daleko od ludzi. My tu chcemy mieć spokój!
   Marek Zygadło uspokajał. - Jeżeli nas nie przyjmiecie, zamkniemy ośrodek. A ci młodzi ludzie, którzy się tu leczą, pójdą na ulicę. Ale kiedy, nie daj Boże, wasze dzieci albo wnuki znajdą się w potrzebie - przyjmiemy je wtedy do naszych najlepszych ośrodków. Obiecuję!
   Wójt gminy wahał się. - Mam obawy, ale wiem, że trzeba wyciągnąć do tych ludzi rękę. Tym bardziej że dzwoniłem do Ochotnicy Dolnej, by zasięgnąć o ośrodku informacji. Byłem zaskoczony - tam wszyscy bardzo przychylnie się o nich wypowiadali - mówił.
   Zebranie skończyło się zapowiedzią kolejnego spotkania. Niektórzy mieszańcy wsi przełamali się i poszli zapoznać się z mieszkańcami ośrodka. Dowiedzieli się, skąd tu przyjechali i ile miesięcy przebywają na leczeniu. - Przecież to jeszcze dzieci… - dziwiła się jedna z kobiet. - Trzeba im pomóc!
   Nastolatkowie z Wierzbia wyrazili nawet chęć rozegrania z chłopakami z ośrodka meczu w piłkę nożną.
    KATARZYNA KACHEL
   W ośrodku Monaru w Wierzbiu przebywa 26 osób z całej Polski, w wieku od 18 do 23 lat. Większość z nich jest pierwszy raz na leczeniu.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie