18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

reklama

Na rozgrzewkę

RedakcjaZaktualizowano 

   Kiedy w zimowe popołudnie, tuż przed zmrokiem wracało się do domu po saneczkowym, po narciarskim, po łyżwiarskim szaleństwie - co najlepiej rozgrzewało? Zupa, zacna, poczciwa, staroświecka zupa, długo goto-
wana w wielkim garnku, a nie w sekundę spreparowana z proszku i wrzątku.
   Oczywiście rozgrzewano się także na inne sposoby. Herbatą ze spirytusem. Herbatą z rumem, brązowawym, pachnącym landrynkami. Grzanym winem, zazwyczaj owocowym, ale wśród tak zwanych jabcoków trafiały się niekiedy całkiem przyzwoite owocowe wina, uczciwie produkowane przez małe, prowincjonalne wytwórnie. Kiedy dodało się do nich kilka goździków, kawałeczek cynamonowej kory i podgrzało - nieźle smakowały. Rozgrzewano się grzanym pitnym miodem - zazwyczaj tak słodkim, że aż lepkim. Przekupki, uliczni sprzedawcy, ludzie pracujący pod gołym niebem rozgrzewali się czystą wódką, samą lub uzupełnioną piwem - złamanym, czyli grzanym, często wzbogaconym wiśniowym lub malinowym sokiem. Niegdyś, w zamierzchłych, staropolskich czasach, rozgrzewano się winną lub piwną polewką. Rozgrzewających środków było wiele, a nie ostatnie miejsce wśród nich zajmowała zupa ogórkowa.
   Żeby spreparować zupę ogórkowa, należało oczywiście mieć ogórki - kiszone, smakowicie pachnące, jędrne, żadne tam papuciowate, rozmiękłe, podjeżdżające odorem zgnilizny. Czasami jednak zupa ogórkowa obywała się bez ogórków. Istniał odwieczny obyczaj, który właścicielom sklepików kazał za darmo dawać ogórkowy sok ("rosołek" - jak pieszczotliwie tę niezwykłą ciecz nazywał Mikołaj Rej). Z dostępu do mętnawej, pachnącej koprem i czosnkiem cieczy przede wszystkim korzystali skacowani i biedni. Kwaśny sok uchodził - słusznie zresztą - za nadzwyczajny środek na przepitek, pozwalał też na uwarzenie zupy.
   My oczywiście przygotujemy
sobie zupę bardziej pożywną, w której będzie pływało to i owo - oprócz ogórków przede wszystkim jarzynki.
   Gotujemy rosół, tak jak rosół powinno się gotować - na kościach, na wołowinie, na kawałku kurczaka, wkładając doń marchewki, pietruszki, spory kawałek selera. Kiedy rosół już gotowy, wyjmujemy z niego jarzyny, kroimy w kosteczkę, odkładamy, a do rosołku wrzucamy: garść zielonego, mrożonego groszku, garść makaronu. Kiedy makaron i groszek będą już miękkie, dodajemy jarzyny i ogórki, wcześniej utarte na grubych okach tarki. Podgotowujemy, zaprawiamy śmietaną zmieszaną z odrobiną soli (z solą należy uważać już podczas gotowania rosołu, pamiętajmy, że ogórki są nie tylko kwaśne, ale także słone) i łyżką mąki. Kiedy zupa ponownie się zagotuje - jest gotowa.
   Stop! A gdzie ziemniaczki? W zupie ogórkowej powinny pływać ziemniaczki. Oczywiście, że tak, pamiętajmy jednak o jednym - ziemniaki nigdy się nie ugotują, pozostaną twarde, jeżeli będziemy je gotować w kwasie. W przypadku zupy ogórkowej nie ma to większego znaczenia, po prostu wrzucamy je - oczywiście pokrajane w kosteczkę - do rosołu. Natomiast w przypadku kapuśniaku rzecz się komplikuje, grozi nam bowiem, że kartofle albo pozostana twarde, albo rozgotują się do - jak powiadano niegdyś - imentu. Dlatego należy gotować je osobno, a później wraz z wodą, w której się gotowały, wlać do kapuśniaku.
   Kapuśniak lubi wieprzowinę, najbardziej wędzoną - żeberka, golonkę, szynkę. Kapuśniak lubi - a może raczej my lubimy w kapuśniaku - przyprawy: liść bobkowy, pieprz, kminek. Kapuśniakowi nie zaszkodzi kilka suszonych grzybków.
   Gotuje się go bardzo prosto: odgotowana, wcześniej posiekana, kapusta, mięso, przyprawy, jarzyny (najlepiej utrzeć je wcześniej na tarce). Odgotowując kapustę, pamiętajmy, aby zostawić nieco surowej lub trochę odciśniętego kapuścianego soku, dzięki temu jeżeli kapuśniak okaże się za mało kwaśny, możemy go dokwasić. Ja dodaję jeszcze dwie, trzy drobno posiekane i zeszklone na tłuszczu cebule. Są zwolennicy pomidorowego dosmaczania kapuśniaku, którzy dodają doń trochę porzecieru lub kilka świeżych pomidorów.
   Gotujemy, gotujemy, aż nos informuje nas, że zupa już gotowa. Dodajemy ugotowane osobno ziemniaczki, przygotowujemy zasmażkę, rozprowadzamy ją w kapuśniaku, który powinien być gęsty, woniejący przyprawami, ostrawy. Może nie tak rozgrzewający jak poczciwa zupa ogórkowa, ale krzepiący, staroświecki, w dodatku prawdziwie zimowy, bo kto podczas upałów chciałby jeść coś tak kapuściano-wieprzowego.
   Ma kapuśniak - podobnie jak bigos - jeszcze jedną cechę. Nabiera smaku wraz z odgrzewaniem. Jest jak wino - im starszy, tym lepszy. Najbardziej smakuje ostatnia porcja, zlana z dna garnka.
ANDRZEJ KOZIOŁ

Flesz - nowi marszałkowie Sejmu i Senatu, sukces opozycji

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3