Oszuści sprzedali seniorce garnki, szybkowar, noże za potrójną cenę. A do tego wciągnęli w kredyt bankowy

Barbara Ciryt
Barbara Ciryt
Udostępnij:
Pani Zofia z Pcimia poszła na pokaz firmy oferującej urządzenia domowe i sprzęt rehabilitacyjny. Wróciła zrozpaczona, została naciągnięta na kredyt i zakup produktów, które mogłaby kupić trzy razy taniej, a ponadto wiele z nich nie jest jej potrzebna. Takie pokazy organizowane są w wielu miastach i powiatach. Organizatorzy zapraszając seniorów na pokaz mówili, że będzie można kupić produkty firm polskich, żeby je wesprzeć w trudnych czasach pandemii koronawirusa. Obiecywano w prezencie ekspres ciśnieniowy do kawy.

FLESZ - Pilnuj swojego dowodu. Nieostrożność przypłacisz długami

- Miałam zamiar kupić ekspres do domu, więc pomyślałam, że to jest okazja. Tak, schytrzyłam się na ekspres za 2 tys. zł, a straciłam 10 tys. zł. W zamian mam garnki, odkurzacz, szybkowar, matę masującą i noże kuchenne. Teraz przez 4 lata będę płacić raty w banku co miesiąc 292,99 zł plus koszty bankowe - żaliła się nam pani Zofia. Łącznie po podsumowaniu okazało się, że całość może ją kosztować około 14 tys. zł.

Kobieta ma ponad 70 lat, jest emerytką, inwalidką drugiej grupy i z trudem porusza się o kuli... - Oni to widzieli i wykorzystali - mówi. Oni - to znaczy przedstawiciele firmy organizującej pokaz i naciągającej seniorów na kolejne urządzenia. Firma, która w Myślenicach organizowała ten pokaz, to New Life. Nam nie udało się z nimi skontaktować, żeby zapytać: W jaki sposób odstąpić od umowy z nimi? Gdzie odesłać produkty, z których kupujący nie są zadowoleni?

- Przestrzegajcie, żeby ich ofiarami nie padli następni ludzie starzy, schorowani - prosi pani z Pcimia. - Gdy na drugi dzień po pokazie zaczęłam przeglądać otrzymane dokumenty - stwierdziłam, że umowę sprzedaży na kwotę 8 900 zł zawarłam nie wiadomo z kim, nie ma na niej pieczątki. Przypominam sobie, ze w pośpiechu nawet jakiś dokument podpisywałam in blanco... Z przerażeniem odkryłam, że wszystko mogłam kupić w sprzedaży wysyłkowej znacznie taniej. Przez kilka lat oszczędzałam, aby uzbierać na inwalidzki rower rehabilitacyjny. Nie będzie roweru. Dostałam za to wątpliwej jakości niepotrzebną chińszczyznę - mówiła z żalem.

Seniorzy są łatwowierni, dlatego padają ofiarami firm z pokazów. Pani Zofia stwierdziła, zrobiłam błąd i muszę za to zapłacić. Uznała, że nie będzie chodziła po sądach, nie ma na to siły.

Właśnie na to liczą firmy, które oferują towar na pokazach. A gdy ktoś chce oddać te produkty, to okazuje się, że firma nie istnieje, została zlikwidowana, zmieniła nazwę, nie sposób odnaleźć kontaktu telefonicznego. W przypadku kobiety z Pcimia zaczęliśmy walkę, szybkie poszukiwanie kogoś, kto wskaże sposób odstąpienia od umowy.

Rzecznicy praw konsumentów z kilku powiatów powtarzali nam, że z takiej umowy - niemal na każdym etapie - powinno dać się wycofać. W końcu dotarliśmy do Stowarzyszenia Polskie Radio Obywatelskie, którego członkowie, wolontariusze pracują społecznie pomagając seniorom.

- Wiele seniorów godzi się na krzywdę, bo przerasta ich cała procedura prawna i nie walczą z oszustami. Spłacają niechciane produkty. Mnóstwo osób po takich pokazach orientuje się, że zostali ofiarami naciągaczy. Codziennie odbieramy po kilka telefonów od osób z takimi problemami. Rocznie mamy około tysiąc podobnych spraw - mówi Jerzy Płókarz, prezes stowarzyszenia.

Podpowiada, że w pierwszej kolejności trzeba odstąpić od umowy na kredyt bankowy. - Po wielu naszych interwencjach i udowadnianiu bankom, że współpracują z oszustami zaczęto praktykować dzwonienie do klientów, z którymi umowy przygotowują firmy organizujące pokazy. Bankowcy oczekują wówczas od seniorów potwierdzenia zaciągnięcia kredytu. To okazja, żeby odmówić. Jeśli takiego kontaktu z bankiem nie ma, to trzeba wysłać pismo z informacją o odstąpieniu od umowy i udokumentować ten fakt. Pomagamy pisać takie pisma - słyszymy w Stowarzyszeniu Polskie Radio Obywatelskie. Społecznicy ze stowarzyszenia podkreślają, że trzeba też odesłać nabyte produkty z protokołem odbioru i stwierdzeniem, że towar nie jest uszkodzony.

- Wszystko zrobiłam zgodnie z ich wskazówkami. Najpierw udało mi się odstąpić od umowy, potem odesłałam produkty, co nie było łatwe, bo z trudem szuka się adresu, gdzie firma z pokazu przyjmie ten towar. Do tego ważne, żeby z tym wszystkim zmieścić się w dwa tygodnie, bo po tym czasie mija termin zwrotu. Uczulali mnie na to życzliwi ludzie z Polskiego Radia Obywatelskiego. Jestem im wdzięczna, to oni wybawili mnie z wielkiego kłopotu - mówi pani Zofia.

Po tej rezygnacji ludzie z firmy organizującej pokaz jeszcze dzwonili do pani z Pcimia. Zaoferowali, że umowę na towar obniżą do około 4 tys. zł, żeby nie rezygnowała, tylko podczas ich kolejnych pokazów zachwalała te produkty. - Jak można coś takiego robić patrząc ludziom w oczy - dziwi się kobieta. Apeluje do seniorów, żeby walczyli, nie poddawali się.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Materiały promocyjne partnera

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie