Presja powoduje nerwowość

Redakcja
Jałowiec Stryszawa bezbramkowo zremisował w wyjazdowym spotkaniu ze Skidziniem, tracąc nie tylko dwa punkty, ale także zawodnika, bo Grzegorz Jodłowiec został usunięty z boiska za niesportowe zachowanie oraz fotel lidera na rzecz kleczan, do których przed ostatnią kolejką tracą dwa punkty.

Stryszawianie mieli oparcie w bramkarzu Andrzeju Dudku, który tym razem pewnie obronił groźny strzał Mateusza Hankusa. Fot. Jerzy Zaborski

VI LIGA WADOWICE. Jałowiec Stryszawa po wyjazdowym remisie 0-0 ze Skidziniem stracił fotel lidera

Stryszawianie byli faworytem w Skidziniu, bo przecież bronili fotela lidera. Widzieli, że nie mogą sobie pozwolić na jakiekolwiek straty punktów wobec tego, że walcząca z nimi o awans Klecza otrzyma punkty za wycofany z rozgrywek KP Chrzanów. - Zespół jest już zmęczony sezonem psychicznie - podkreśla Bogusław Jamróz, trener Jałowca. - Przecież w każdym meczu przychodzi nam grać pod wielką presją. Ona powoduje nerwowość zawodników przed bramką przeciwników, bo wiosną chłopcy często marnują takie sytuacje, z którymi w pierwszej rundzie nie mieliśmy problemów. Poza tym, można odnieść wrażenie, że sędziowie mierzą nas inną miarą niż rywali. Wiele naszych akcji ofensywnych jest traktowanych jako spalone, a tymczasem każda piłka rzucona w stronę naszej bramki jest czysta. Tymczasem z Skidziniu, z mojej perspektywy, a gram przecież na stoperze, przynajmniej trzy akcje były spalone. Nie wiem, czy rozjemcy wychodzą z założenia, że nam można piętrzyć trudności, stosując egzamin rozszerzony, a inni mają być na etapie podstawowym. Nie oczkuję, że sędziowie mają pomagać mojej drużynie. Chciałbym, aby byli niewidoczni, bo tacy są przecież najlepsi.

Stryszawianie od 60 min grali w "dziesiątkę". - Ponoć Grzesiek Jodłowiec ubliżył asytentowi, ale nikt poza sędzią tego nie słyszał - tłumaczy trener Jamróz. - Może po prostu zawodnik coś powiedział pod nosem, starając się rozładować stres, po tym, jak sędzia podyktował przeciwko nam wolnego pośredniego z pola karnego, a - moim zdaniem - bardziej to nam należał się wolny za faul na bramkarzu. To są niby małe sprawy, ale jeśli w meczu jest ich wiele, atmosfera staje się gorąca, a na dokładkę jeszcze z boku ta rycząca grupa kleczańskich kibiców, która niewybrednymi epitetami obrzucała moich zawodników. A wszystko działo się w pobliżu drużyny Iskry, która też zjechała do Skidzinia.

Szkoleniowiec Jałowca nieprzychylność sędziów wobec swojej drużyny popiera liczbami. - Przez całą jesień otrzymaliśmy osiem żółtych kartek, a wiosną mamy ich już 16, w tym kilka czerwonych. Nagle zaczęliśmy grać brutalnie - pyta szkoleniowiec Jałowca. - Proszę mi wybaczyć, że mało mówię o meczu, ale to atmosfera wokół niego przyćmiła - moim zdaniem - wydarzenia na boisku.

Jerzy Zaborski

[email protected]

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie