Proszowice. Zamiast poczekalni na przystanku busów będzie prywatny dworzec?

Aleksander Gąciarz
Aleksander Gąciarz
Przystanek busów w Proszowicach
Przystanek busów w Proszowicach Aleksander Gąciarz
Powiatowe Proszowice nie mają dworca autobusowego z prawdziwego zdarzenia. Jego rolę pełni przystanek busów wyposażony jedynie w zadaszone ławki. Część radnych miejskich uważa, że potrzebny jest nie tylko dworzec, ale też regularne połączenie autobusowe z Krakowem.

FLESZ - Drożyzna nad Bałtykiem. Lepiej wyjechać za granicę?

Okazją do przypomnienia komunikacyjnych bolączek była debata nad najnowszym raportem o stanie gminy. O potrzebie budowy poczekalni dla pasażerów, korzystających z busów mówi wiceprzewodniczący Rady Miejskiej Wiesław Pabjańczyk. W tej chwili jedyną ochronę dla pasażerów, oczekujących na przyjazd busa, stanowi zadaszenie przystankowych ławek.

- Pisałem w tej sprawie interpelację, ale w otrzymałem odpowiedź, że mieszkańcy nie zgłaszają takiej potrzeby –

mówi radny Pabjańczyk.

Burmistrz Grzegorz Cichy rzeczywiście potwierdza, że wśród problemów, jakie zgłaszają mieszkańcy, ten o potrzebie budowy poczekalni nie pojawiał się.

- W miejscu, gdzie miałaby powstać poczekalnia, jest w tej chwili parking. Nie wiem, czy byłaby zgoda na jego pomniejszenie –

przekonuje i przypomina, że przy ulicy Racławickiej ma powstać prywatny dworzec autobusowy. Radni mają jednak wątpliwości, czy dworzec zlokalizowany w tym miejscu będzie się cieszył zainteresowaniem pasażerów.

Takim zainteresowaniem na pewno cieszyłoby się natomiast uruchomienie linii MPK, która połączyłaby Proszowice z Krakowem. Tak przynajmniej uważa radny Dariusz Duchnowski, który od dłuższego czasu upomina się o tę sprawę.

- W kampaniach wyborczych burmistrz zapowiadał, że taka linia zostanie uruchomiona i nic się w tej sprawie nie dzieje –

mówi i dodaje, że autobusy miejskie dałyby pasażerom nie tylko większy komfort podróżowania, ale w dobie pandemii pozwoliłyby na zachowanie dystansu społecznego.

Burmistrz Cichy przypomina z kolei, że były prowadzone rozmowy z MPK oraz gminami Kocmyrzów-Luborzyca i Koniusza w sprawie uruchomienia linii, ale nie zakończyły się sukcesem. Powodem były wysokie koszty, jakie musiałyby ponieść samorządy w związku z kursowaniem autobusów MPK do Proszowic.

- Ja nie mam nic przeciwko temu, by pasażerowie podróżowali w komfortowych warunkach, ale uruchomienie takiej linii nie jest zadaniem gminy, a koszty z tym związane to kilkaset złotych rocznie –

mówi.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

M
Marcin Mały

Kilkaset złotych rocznie to ja chętnie sam z własnej kieszeni zapłacę, ale rozumiem, że to jakaś pomyłka dziennikarska lub lapsus językowy burmistrza.

Poza tym sorry, ale 262 (numer linii MPK Kraków - Proszowice) na odcinku do Kocmyrzowa uruchomiono, czyli że to nie całkiem tak, że można zwalać winę na tamte gminy. Gmina Kocmyrzów-Luborzyca się dogadała i kasę wyłożyła.

G
Gość

A może najwyższa pora przypomnieć władzom o obietnicy wyborczej w postaci przykrycia cuchnącego kanału ściekowego między KRUS-em, a placem targowym przy ul. Królewskiej. Czyżby ten ściek miał wpływ na godną nazwę ulicy?

Dodaj ogłoszenie