W Krakowie można dobrze żyć? [ZDJĘCIA, WIDEO]

W Krakowie można dobrze żyć? [ZDJĘCIA, WIDEO]

Redakcja

Dziennik Polski 24

Aktualizacja:

Dziennik Polski 24

W Krakowie można dobrze żyć? [ZDJĘCIA, WIDEO]
1/23
przejdź do galerii

©fot. Andrzej Banaś

Debata. Czym kierują się deweloperzy, stawiając kolejne bloki, a czym osoby kupujące mieszkanie w określonym rejonie miasta
Czy w Krakowie dobrze się mieszka? Na to pytanie jest tyle odpowiedzi, ilu krakowian. Jedno jest pewne, od kilku lat miasto przeżywa mieszkaniowy boom. Bloki i domy wyrastają jak grzyby po deszczu.

Czy w stolicy Małopolski są dzielnice bardziej lubiane i te mniej zachęcające do mieszkania. Jaka jest jakość budownictwa? Czym kierują się deweloperzy, stawiając kolejne bloki, a czym osoby kupujące mieszkanie w określonym rejonie miasta?



Autorka: Joanna Urbaniec

O to wszystko zapytaliśmy podczas debaty „Mieszkaj w Krakowie. Co to znaczy dobrze mieszkać?”. Nasze zaproszenie przyjęli: Elżbieta Koterba, zastępca prezydenta miasta Krakowa; Marek Bolek, prezes Stowarzyszenia Budowniczych Domów i Mieszkań; Szymon Domagała, prezes Henniger Investment; Piotr Krochmal, prezes Instytutu Analiz Monitor Rynku Nieruchomości; Marcin Furtak, dyrektor Małopolskiego Laboratorium Budownictwa Energooszczędnego Politechniki Krakowskiej, a także architekt Przemo Łukasik, medusagroup.

- Jak żyje się w Krakowie?

Elżbieta Koterba, zastępca prezydenta miasta Krakowa:

- Kraków słynie z wysokiej jakości życia, co potwierdzają wszystkie badania, ale pracujemy nad tym, aby żyło się jeszcze lepiej.



Marek Bolek, prezes Stowarzyszenia Budowniczych Domów i Mieszkań:

- W Krakowie już teraz dobrze się mieszka. Mamy sporo miejsc, które są zielone, jest kilka dobrych osiedli, fajnie zaprojektowanych…

Marcin Furtak, dyrektor Małopolskiego Laboratorium Budownictwa Energooszczędnego Politechniki Krakowskiej:

- W Krakowie jest sporo dobrze zaprojektowanych osiedli. Niestety, nie są to jeszcze do końca osiedla marzeń. Żeby w Krakowie dobrze się mieszkało, miasto musi mieć odpowiednie narzędzia. To np. rezerwa terenowa. Na niej mogą powstać place miejskie, parki, ogrody, tereny zielone. Jeśli nie będzie aktywnej polityki miasta w tym kierunku, to wciąż będą powstawać pojedyncze, ogrodzone enklawy „luksusu”.

Przemo Łukasik, architekt, medusagroup:

- Myślę, że w Krakowie żyło się, żyje się i będzie się żyło dobrze. To jest wspaniałe miasto. Architekci, włodarze miasta, ale także klienci, mają coraz większą świadomość tego, gdzie i jak chcą żyć oraz na co wydać pieniądze. I to jest szansą dla takich właśnie osiedli, jakie powstaje w Bronowicach.

Czym kierują się osoby kupujące mieszkanie w określonym rejonie Krakowa? Czy tylko ceną, a może też prestiżem miejsca, jakością wykończenia, sąsiedztwem, przyzwyczajeniami?


Elżbieta Koterba:

- Wydaje mi się, że głównym wyznacznikiem jest najniższa cena. Z niską ceną, w większości przypadków, związana jest lokalizacja mieszkania w dalszej odległości od centrum, z utrudnionym dostępem do komunikacji zbiorowej, z ograniczoną liczbą miejsc postojowych, brakiem terenów rekreacji i wypoczynku oraz usług podstawowych w bezpośrednim sąsiedztwie inwestycji, a także niewydolna infrastruktura drogowa. Dlaczego są kupowane? Bo wydaje się, że w momencie zakupu są relatywnie tanie. Niestety, niejednokrotnie mieszkańcy po niedługim czasie zamieszkania odkrywają mankamenty niskiej ceny, o których wspomniałam wcześniej. Sądzę, że coraz więcej osób w bardziej świadomy sposób inwestuje pieniądze w zakup mieszkania, poszukując takich ofert, które bardziej odpowiadają ich zmieniającym się potrzebom.

Marek Bolek:

- I ja muszę zgodzić się ze stwierdzeniem, że przy wyborze mieszkania najważniejsza jest cena. I to nie jest dobre. Na szczęście rośnie liczba osób, które zwracają uwagę na lokalizację, rozumianą jako możliwość szybkiego dojazdu np. do centrum. Klienci dużą wagę przykładają też do obecności terenów zielonych. I deweloperzy to rozumieją. Dlatego zaczęli tworzyć duże przestrzenie wspólne, miejsca, w których mieszkańcy mogą się spotkać, zintegrować. W ten sposób powstaje nowa tkanka miejska. Myślę, że to dobra droga.

Piotr Krochmal, prezes Instytutu Analiz Monitor Rynku Nieruchomości:

- Nie będę mądrzejszy od rynku. Przytoczę więc tylko to, co mówią kupujący. Aż 83 procent zapytanych przez nas osób wskazało, że istotnym czynnikiem przy wyborze mieszkania w Krakowie, jest cena. To najwyższy wynik w naszym zestawieniu. Tylko dla 17 procent nie ma ona większego znaczenia.

O wyborze miejsca do życia bardzo często decyduje również - druga pozycja we wskazaniach - dostępność komunikacji miejskiej. Powstanie nowej linii tramwajowej, autobusowej, stworzenie przystanku Szybkiej Kolei Aglomeracyjnej… - te działania miasta sprawiają, że kolejne części Krakowa, takie, które do tej pory uważano za mało ciekawe, stają się atrakcyjne. To zaś decyduje o tym, które rejony miasta będą się rozwijać. Komunikacja to przecież krwiobieg miasta.

Szymon Domagała, prezes Henniger Investment S.A., realizującej osiedle „Mieszkaj w Mieście”:

- Również ja muszę zgodzić się z tym, że dla wielu osób cena jest kluczowym czynnikiem decyzyjnym. Niestety, klienci często jeszcze nie potrafią wycenić tzw. wartości dodanej, którą proponują deweloperzy. A skoro nie potrafią docenić starań dewelopera, atrakcyjności działki, lokalizacji, rozwiązań technicznych... to nie zapłacą więcej za mieszkanie. To zaś sprawia, że rozpoczyna się ostra konkurencja między deweloperami, nie na jakość, a najniższą cenę. My w takim wyścigu nie zamierzamy uczestniczyć. Na szczęście w Krakowie rośnie świadomość tego, co oferują deweloperzy. Klienci zaczynają zwracać uwagę nie tylko na cenę, ale także na to, co za nią się kryje. Potrafią docenić przestrzeń zieloną wokół bloku, odpowiednią liczbę miejsc postojowych, najlepsze materiały wykończeniowe i rozwiązania techniczne… Doceniają też zagospodarowanie terenu w sposób logiczny, zgodny z planem. To daje nadzieję, że Kraków zyska więcej jakościowo dobrej przestrzeni.

Marcin Furtak:

- Rośnie liczba osób świadomych nowoczesnych standardów i to jest dobra wiadomość. To oni wyznaczają tendencje i trendy. Deweloperzy już zauważyli, że nowi klienci biorą pod uwagę nie tylko cenę metra kwadratowego, czy lokalizację, ale także atrakcyjność architektoniczną i jakość infrastruktury, która idzie w ślad za inwestycją. Wszystko to wyznacza ostateczną wartość mieszkania czy apartamentu. Klienta trzeba teraz przekonać, że opłaca mu się kupić mieszkanie w danej lokalizacji. Czym można go zachęcić, co może być tą dodaną wartością? Choćby wyposażenie budynku w odnawialne źródła energii, najnowocześniejsze instalacje, energooszczędne systemy i urządzenia. Oczywiście koszt takiego budynku będzie nieco większy, za to jego utrzymanie i użytkowanie - mniejsze.

Padło tu sporo optymistycznych ocen co do życia w Krakowie. Nie do końca się z nimi zgadzam, np. na osiedlu Ruczaj czy na Czyżynach są takie miejsca, gdzie sąsiad zagląda sąsiadowi w okno, jest na wyciągnięcie ręki, nie ma tam również jakiejkolwiek przestrzeni publicznej, a place zabaw są kadłubami, pseudospacerniakami. Mam nadzieję, że w Krakowie więcej takich osiedli już nie będzie.

Elżbieta Koterba:

- Od okresu „do 1989 roku”, kiedy projektowanie było uregulowane normami, np. jakie odległości należy zachować między budynkami, promienie dojść do usług podstawowych i terenów rekreacji i in., przeszliśmy w następną skrajność, w której wszystkie normy zostały zliberalizowane. Swoboda ta sprawiła, że zapomniano o urbanistyce, przestrzeniach publicznych i zieleni. Inwestorzy zaczęli nadmiernie intensywnie zabudowywać tereny inwestycji. Niejednokrotnie budynku kształtem były dopasowywane do kształtu i wielkości działki.

Dzisiaj proces planowania inwestycji, dzięki działaniom podejmowanym przez miasto, wygląda zdecydowanie lepiej. Również nabywcy mieszkań mają większe oczekiwania, szukają miejsc ciekawych, niebanalnych, funkcjonalnych i przemyślanych, takich, które zapewnią im dobre warunki zamieszkania, odpowiednią ilość terenów zielonych, miejsca postojowe, dostępność komunikacji miejskiej oraz dostępność do usług publicznych.

Szymon Domagała:

- Mamy głęboką nadzieję, że oczekiwania klientów nadal będą rosły i będą oni dostrzegali starania deweloperów w tej kwestii. Dodam tylko, że zaczynając pracę nad osiedlem, zastaliśmy plan miejscowy, który ułatwił nam to zadanie, choć nie z wszystkimi jego postanowieniami się zgadzamy, to jednak w sposób logiczny porządkował urbanistycznie tę przestrzeń. To zaś ułatwiało nam postawienie celów, jakie chcemy zrealizować, budując osiedle MWM. Chcielibyśmy, aby w Krakowie wszyscy deweloperzy działali w oparciu o miejscowe plany. Dlaczego? Ograniczają możliwość przedsiębiorcy do intensyfikacji zabudowy, a więc wszyscy działalibyśmy na równych prawach.

Marek Bolek:

- Muszę wrzucić mały kamyczek do ogródka architektów. Niestety, często deweloperzy dostają ofertę zakupu ziemi już z propozycją architektoniczną. Przychodzi do nas np. właściciel ziemi i mówi, że tutaj da się postawić 33 tysiące metrów tzw. powierzchni użytkowej mieszkalnej (PUM). Dajemy to do dobrego biura architektonicznego, które opracowuje projekt. Zaczynamy dyskutować z właścicielem terenu, bo nam wychodzi tylko 14 tysięcy PUM… I zaczyna nam się to „rozjeżdżać” biznesowo. Tak to wygląda. W Krakowie mówi się, że gdyby nie nakaz odpowiedniej ilości powierzchni biologicznie czynnej, budynki miałyby kształt działek. To nie żart.

Marcin Furtak:

- Trzeba sobie zdać sprawę z istnienia dwóch światów. Jest rzeczywistość inwestycji prestiżowych, gdzie można myśleć tymi kategoriami. Jest też sporo inwestycji, które są nastawione tylko na zysk, na „wyciśnięcie” z terenu możliwie największej liczby mieszkań. I nie do końca się zgodzę, że jest to wina architektów. Zdarzało mi się przyjmować zlecenia, w których proponowaliśmy atrakcyjny układ urbanistyczny, otwarcia widokowe, strefy publiczne. Pomysły te szybko zderzały się z punktem widzenia dewelopera. Chciał więcej mieszkań, większego zysku, nie liczył się zupełnie z tymi społecznymi wartościami. Myślę, że deweloperzy muszą zacząć nieco inaczej myśleć.

Szymon Domagała:


- Jako deweloper chcielibyśmy żyć w świecie, w którym wszystkie inwestycje realizowane są na podstawie miejscowych planów zagospodarowania. Wtedy mamy równą konkurencję. A teraz tak nie jest. Bo jeżeli jakiś deweloper ma jeszcze starą tzw. „wuzetkę” i nie ma w niej np. narzuconego współczynnika miejsc postojowych, to może zaoferować bardzo niską cenę. On nie generuje straty na garażu podziemnym, ja muszę zaś go zapewnić… I jak ja mamy konkurować na takim rynku? Dla mieszkańców osiedli bez miejsc postojowych problemy pojawiają się dopiero później, już po zakupie.

Czy w Krakowie są dzielnice prestiżowe, takie, w których dobrze się mieszka. Czy wciąż jest nią Wola Justowska?

Marek Bolek:

- Złośliwi mówią, że Wola Justowska to prestiż na… 6-arowej działce.

Elżbieta Koterba:

- W zależności od potrzeb, każdy inaczej postrzega prestiż - jest to subiektywna ocena. Kraków bardzo dynamicznie się rozwija. Np. tylko w jednej dziedzinie gospodarki - nowoczesnych usługach okołobiznesowych jest aktualnie 60 tysięcy zatrudnionych, a do 2020 ma ich być około 100 000. To nie tylko nowa jakość miejsc pracy, ale także dobre zarobki. To zaś przyczynia się do poszukiwania dobrej jakości mieszkań. W Krakowie osiedla się też coraz więcej osób - nowych mieszczan. Choć mają inne przyzwyczajenia niż rodowici krakowianie, to również cenią sobie wysoką jakość życia, jaką oferuje im nasze miasto. Chcą także nowocześniejszych mieszkań, dobrze wyposażonych przestrzeni publicznych i terenów zieleni. I tu również widać różnicę w pojmowaniu prestiżu. Krakowianie zawsze twierdzili, że mieszkanie na Woli Justowskiej to prestiż. Budowa domu w tej dzielnicy uważana była za luksus. Nowi mieszkańcy często już tak nie myślą, szukają nowych dzielnic, a w nich atrakcyjnych lokalizacji, z dużą ilością zieleni, nowoczesnymi placami zabaw, z dobrą obsługą komunikacji miejskiej. Są i takie osoby, które chcą mieszkać w starej tkance Krakowa.

Marcin Furtak:

- Zgadzam się z panią prezydent. Dlatego chcę teraz zwrócić uwagę na dwa osiedla. Wielu tak jeszcze nie uważa, ale już teraz zaliczyłbym je do prestiżowych. Dla mnie takim miejscem jest osiedle Oficerskie, jedno z pierwszych krakowskich osiedli mieszkaniowych. Choć może jest trochę w cieniu tej wielkiej rozbudowy Krakowa, ale cieszy się niebywałą estymą. Tam są unikatowe w skali Polski ogródki przy kamienicach, jest to zabudowa o niskiej intensywności, w bezpośrednim sąsiedztwie starego miasta. Prestiż tego miejsca wzrósł, gdy wprowadzono plan miejscowy. Dlaczego? Otóż dlatego, że tam w zasadzie już nic więcej się nie zbuduje.

I drugi przykład. Przed wielką szansą stają Stare Dębniki i okolice Rynku Dębnickiego. To będzie kolejna piękna enklawa w Krakowie, w dodatku o dużym znaczeniu kulturowym. Za jakiś czas Dębniki mogą stać się takim drugim Kazimierzem. Już cieszą się sporą popularnością. Każda niewielka punktowa inwestycja, np. kamienica, sprzedaje się na etapie projektu w cenach od 12 do 15 tys. za 1 mkw. Idą na pniu. I wynika to również z tego, że tam już praktycznie nie ma miejsca pod nową zabudowę. A przestrzeń jest bardzo atrakcyjna. Doskonały widok na Wawel, zakole Wisły, bliskość rzeki i bulwarów. Takich miejsc w Krakowie już w zasadzie nie ma.

Marek Bolek:

- Niegdyś pani Dulska mówiła z niesmakiem, że przyjdzie jej zamieszkać nie daj Boże - na Kazimierzu albo jeszcze dalej - w Podgórzu. A dzisiaj - mieszkania tam kosztują po kilkanaście tysięcy za metr kwadratowy. To, co uchodzi za prestiż - szybko się zmienia. I często deweloperzy mają na to duży wpływ, mogą kreować pewne rzeczy. Osiedle Oficerskie jest znakomite… Stare Dębniki mają równie wielki potencjał, by stać się prestiżową enklawą na mapie Krakowa. Wola Justowska ma tylko jeden atut - bliskość terenów zielonych…

Szymon Domagała:

- Kraków ma niesamowity zasób miejsc, które można uznać za prestiżowe, one tworzą duszę miasta. Należą do nich bezdyskusyjnie ścisłe centrum i śródmieście. Nie mówię, że są to najlepsze, idealne miejsca do życia, ale cieszą się największym prestiżem. My w Bronowicach chcemy stworzyć zupełnie inne miejsce, osiedle zielone, przyjazne dla ludzi. Mamy nadzieję, że i ono stanie się wyborem wartościowym dla naszych klientów.

- Łatwo zbudować takie osiedle, nie zagęszczając zabudowy i rezygnując ze sporej części zysku, czy to się opłaca?

Szymon Domagała:

- Nie ukrywam, nie jest łatwo. Wymaga to gigantycznych wyrzeczeń. Mamy to szczęście, że akcjonariusze spółki nie kładą nacisku tylko i wyłącznie na zysk. Chcą w Krakowie pozostawić po sobie coś wyjątkowego, dobrego, przemyślanego i kompletnego. Na osiedlu zamierzają stworzyć prawdziwą wspólnotę. Dlatego też wzięliśmy odpowiedzialność za te blisko 20 hektarów.

Przemo Łukasik:

Na prestiż trzeba zapracować. Stąd też nasze słowa, że staramy się… To mieszkańcy odpowiedzą na pytanie, czy nasze osiedle jest dobre.

Szymon Domagała:

- Liczymy na to, że tak się stanie. Staramy się stworzyć coś dobrego do życia. Prestiż - mamy nadzieję - przyjdzie za jakiś czas. Mocno w to wierzę.

Piotr Krochmal:

- W naszej ankiecie pytamy również o prestiż… I co się okazuje? Każda dzielnica Krakowa ma takie miejsca, które cieszą się popularnością, ale nie ma dzielnicy prestiżowej, rozumianej jako miejsce, w którym chcieliby wszyscy zamieszkać. Wymienię parę, może nieoczywistych dla wszystkich. W Nowej Hucie to m.in. Mistrzejowice - pewnie dlatego, że tam się jeszcze trochę zieleni zachowało, jest też dobre przewietrzanie. Na Krowodrzy - Krowodrza Górka, a w Śródmieściu nie okolice Rynku Głównego, a bardziej tereny Olszy. Pewnym zaskoczeniem może być to, że Wola Justowska ma więcej wskazań negatywnych niż pozytywnych. To może wynikać z tego, że niektórzy - odpowiadając na pytania - pewnych terenów nie biorą pod uwagę, bo uważają, że i tak ich nie stać na zamieszkanie w tym miejscu. Okolice Rynku Dębnickiego? Zgadzam się, to miejsce, które ma duży potencjał. Będzie się rozwijało.

Marcin Furtak:

- Mówimy o budowaniu prestiżu… Spotkaliśmy się tutaj nie tylko po to, aby podsumować rzeczywistość, ale też, by spojrzeć w przyszłość. W ramach budowania prestiżu warto pomyśleć o… certyfikacji budynków. Na Zachodzie jest to zjawisko niemal powszechne, mające wielki wpływ na cenę mieszkań. Są miasta, które właściwie bez certyfikatów nie budują budynków. I chcę przypomnieć, że Kraków, jako pierwsze miasto w Polsce, staraniem m.in. Politechniki Krakowskiej, ale i Polskiej Akademii Nauk, wprowadził taki certyfikat. Choć to bardzo dobry przykład, to jednak wciąż słabo rozpropagowany.

- Czy budownictwo certyfikowane jest drogie?

- Różnica między tradycyjnym budowaniem a certyfikowanym, energooszczędnym to różnica może 5 do 10 procent w kosztach. Jednak przy powszechnym wprowadzeniu pewnych rozwiązań takie budowanie stanie się znacznie tańsze.

O czym mowa? O mieszkaniach tanich w eksploatacji, energooszczędnych, emitujących do atmosfery mniej zanieczyszczeń. Dla osób poszukujących miejsca do życia taki certyfikat byłby wskazówką, a dla deweloperów nobilitacją wskazującą najwyższą jakość. Osoby przeprowadzające certyfikację sprawdzałyby też jakość wykonania robót przez firmy budowlane - to byłby dodatkowy plus dla deweloperów.

W tej chwili deweloperzy poddają się dobrowolnie certyfikacji. A powinno to być zjawisko powszechne, dotyczące wszystkich mieszkań. Potencjalny klient wiedziałby, że kupuje mieszkanie nie tylko energooszczędne, ale również takie, które ma odpowiedni mikroklimat wnętrza, dobrą wentylację, dobrze dobrane parametry szkleń… Myślę, że taki certyfikat będzie doskonałym polem do budowania prestiżu.

Marek Bolek:

- To ciekawy i dobry pomysł. Bardzo chętnie się spotkamy, aby to przedyskutować. Są uznane certyfikaty dla biurowców, mogą więc być też dla mieszkań. Musi jednak stać się prestiżowy. Kraków może być poligonem doświadczalnym…

Marcin Furtak:

- Certyfikat jest gotowy.

Marek Bolek:

- Czy Zabłocie może stać się prestiżową dzielnicą?

Elżbieta Koterba:

- Dla wielu już jest. To oczywiście subiektywna ocena. Niektórzy uważają, że jest to najlepsza dzielnica do życia, ponieważ intensywnie się rozwija i przekształca, oferując mieszkańcom możliwość współtworzenia przestrzeni. Obecność wyższej uczelni, muzeów i innych obiektów usług metropolitalnych, jak również rozwijających się usług, związanych z codziennymi potrzebami mieszkańców sprawi, że za parę lat będzie to jedno z bardziej atrakcyjnych miejsc do zamieszkania w Krakowie.

Czy możliwe jest stworzenie w Krakowie idealnego „miasta w mieście”, takiego osiedla, z którego wszyscy będą zadowoleni?

Elżbieta Koterba:

- Nie jest to zadanie łatwe. Stworzenie, może nie idealnej, ale wzorcowej przestrzeni, wymaga wspólnego wysiłku architektów, inwestorów, władz miasta i samych mieszkańców.

- Czy takie miejsce w Krakowie już istnieje?

- Na razie jeszcze nie. Chciałabym, żeby powstające aktualnie osiedla były przyjazne dla ich potencjalnych mieszkańców. Aby w pierwszej kolejności powstał układ drogowy, a budynkom mieszkalnym towarzyszyło równoczesne tworzenie przestrzeni wspólnych dla mieszkańców, jak również lokalnych centrów usług, zieleni osiedlowej, z dobrym dostępem do komunikacji zbiorowej.

Marek Bolek:

- Do niedawna zazdrościłem Warszawie dużych zespołów urbanistycznych. Teraz i w Krakowie mamy szansę na powstanie takiego osiedla. To bardzo ciekawy eksperyment. Trzymam kciuki, choć jest dla nas konkurencją. Chciałbym doczekać takiej fajnej dzielnicy. A być może niedługo powstanie kolejna…

Marcin Furtak:

- Do tego ideału najbliżej będzie Nowej Hucie Przyszłości. Powstaną tam m.in. obszary pod zabudowę ze strefami aktywizacji gospodarczej. Najpierw mają się tworzyć mikrofirmy i przedsiębiorstwa. To „narybek”, który ma szansę rozrosnąć się do pełnoprawnego miasta, uzupełnionego również o strukturę mieszkaniową. A takim doskonałym przykładem z przeszłości jest stara Nowa Huta, zespół urbanistyczny, którego nam wszyscy zazdroszczą

Piotr Krochmal:

- Gdyby kilka lat temu padło podobne pytanie, to powiedziałbym, że prawdopodobieństwo powstania wzorcowego „miasta w mieście” jest równe zeru. Już tylko znalezienie w Krakowie 20-hetarowego obszaru graniczy z cudem. Wymaga nie tylko czasu, ale i wielkich nakładów finansowych. Zobaczymy, co z tego wyjdzie. Początki są obiecujące. Jeśli okaże się sukcesem, to na pewno w tym kierunku podążą inni. Tak czy inaczej takie miejsca będzie można policzyć na palcach jednej ręki. Tym większe jest to wyzwanie. Takim wzorcowym „miastem w mieście” może też stać się Nowa Huta Przyszłości.

Przemo Łukasik:

- Mierzymy się z tym, ale nie jest to zadanie łatwe. Architektura zawsze powstaje w określonym celu, miejscu i czasie. Aby stworzyć dobre miejsce do życia, pracujemy już trzeci rok, szukamy najlepszych rozwiązań i to na różnych płaszczyznach. Nie chcemy monokultury, jakiegoś rozdrobnienia, szukamy skali. Oczywiście przepis na tę „zupę” stworzył miejscowy plan. Naszym zadaniem jest stworzenie „smakowitego dania”. Czy to się uda, pokaże czas. Nie jesteśmy pazernym wrogiem, a chcemy być dobrym sąsiadem.

Szymon Domagała:

- Każdy ma inne wyobrażenie ideału. W naszej firmie podjęliśmy się zbudowania wygodnego osiedla w mieście. I zaczęliśmy o tym myśleć już na bardzo wczesnym etapie projektowania. Około dwudziestohektarowy teren, dwa tysiące mieszkań, to olbrzymie wyzwanie, ale też gigantyczny potencjał. Nie tylko staramy się temu sprostać, ale bierzemy za to odpowiedzialność od A do Z. Chcemy stworzyć spójne, dobrze rozplanowane i zaprojektowane osiedle, dobre do życia. Na początek wybudowaliśmy drogi, kapliczkę, będą osiedlowe kluby, restauracje, przychodnia, apteka… Aby zapanować nad całością nie planujemy sprzedawać lokali użytkowych. Będziemy je wynajmować, do chwili, aż osiedle będzie kompletne. Nie ukrywam, że próbujemy stworzyć może nie idealne, ale na pewno osiedle naszych marzeń.

WIDEO: Styl industrialny w mieszkaniu – jak go stworzyć?

Autor: Dzień Dobry TVN, x-news


Komentarze (10)

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Autor komentarza nie dodał zdjęcia
Gratulacje dla władz miasta

staszek (gość)

Zgłoś naruszenie treści / 1

tereny miejskie przy al 3 Maja /dawne tereny Cracovii i częściowo Wisły/ zostały całkowicie przekazane przez miasto prywatnemu biznesowi ,z jednej strony apartamentowce ,a z drugiej gdzie były...rozwiń całość

tereny miejskie przy al 3 Maja /dawne tereny Cracovii i częściowo Wisły/ zostały całkowicie przekazane przez miasto prywatnemu biznesowi ,z jednej strony apartamentowce ,a z drugiej gdzie były baseny i boiska hotel no i będzie boisko trzeba przyznać , dla zawodników prywatnej sekcji piłkarskiej Cracovii ,a wszelkie inne urządzenia sportowe do użytku po cenie komercyjnej bo pan Filipiak powiedział ,że darmowe korzystanie z urządzeń sportowych demoralizuje co nie przeszkodziło mu z skorzystania miejskiej pomocy/podatki wszystkich Krakowian/ około 300 mln zł na budowę stadionu piłkarskiego przy al Focha dla sekcji piłkarskiej ,której jest właścicielem.
https://youtu.be/3dSaapDFHoYzwiń

Autor komentarza nie dodał zdjęcia
Dobrze zyja ci co sie wypwiedzieli (koszą kaske)

der (gość)

Zgłoś naruszenie treści / 6

mieszkańców chociaż jednego redaktor nie zapytał

Autor komentarza nie dodał zdjęcia
towarzystwo wzajemnej adoracji przy stole (czytaj: żłobie)

kwintesencja (gość)

Zgłoś naruszenie treści / 9 / 2

im przecież już od lat żyje się dobrze, najwyżej zamieniają się stołkami !
mielić ozorami to każdy potrafi :
przede wszystkim : nie liczy się co mówią, tylko to co robią - a to widać i czuć na...rozwiń całość

im przecież już od lat żyje się dobrze, najwyżej zamieniają się stołkami !
mielić ozorami to każdy potrafi :
przede wszystkim : nie liczy się co mówią, tylko to co robią - a to widać i czuć na codzień .
kiedy wreszcie zbierzemy się aby ich rozliczyć ???
zwiń

Autor komentarza nie dodał zdjęcia
mozna nozna

zalezy komu i gdzie (gość)

Zgłoś naruszenie treści / 6

wybrancom jak najbardziej


Autor komentarza nie dodał zdjęcia
Kabaret

Gosc (gość)

Zgłoś naruszenie treści

Przypomina mi sie taki skecz o wiewiorce,jak zapasy na ciezka zime robila. Zrobila duze,tylko ze inne zwierzaki tak nie postapily i byly wsciekle na wiewiorke,ze ona ma w zime co jesc a oni...rozwiń całość

Przypomina mi sie taki skecz o wiewiorce,jak zapasy na ciezka zime robila. Zrobila duze,tylko ze inne zwierzaki tak nie postapily i byly wsciekle na wiewiorke,ze ona ma w zime co jesc a oni nie,wiec zebrali rade, lesna i uchwalili ze wiewiorki maja oddac czesc zapasow innym zwierzakom,ktorzy tych zapasow nie zrobili na ciezka zime :/zwiń

Autor komentarza nie dodał zdjęcia
Starajmy

Gosc (gość)

Zgłoś naruszenie treści / 1

Sie byc tymi wybrancami,prawa sa rowne dla kazdego,nie ma kast itd.
Starajmy sie

Autor komentarza nie dodał zdjęcia
Radca

Dyskusja " znawcow " problemu (gość)

Zgłoś naruszenie treści / 11 / 3

To wlasnie przez takie osoby jak dyskutanci w Krakowie zrobila sie " wiocha " i patologia. Ile jeszcze to biedne miasto moze wytrzymac tego " naplywu ". Kiedy zaczna decydowac o Krakowie...rozwiń całość

To wlasnie przez takie osoby jak dyskutanci w Krakowie zrobila sie " wiocha " i patologia. Ile jeszcze to biedne miasto moze wytrzymac tego " naplywu ". Kiedy zaczna decydowac o Krakowie Krakowianie z tradycjami ? Dalsze budowanie blokowisk wokol Krakowa to smierc ekologiczna i kulturalna dla miasta !zwiń


Autor komentarza nie dodał zdjęcia
przestań

gosc (gość)

Zgłoś naruszenie treści / 1 / 6

cudaczyć

Autor komentarza nie dodał zdjęcia
mission impossible

czy w Krakowie można dobrze żyć? (gość)

Zgłoś naruszenie treści / 11 / 1

Oczywiście, że nie - ABSOLUTNIE NIE. Są w Europie tysiące zdecydowanie lepszych miejsc, a i w Polsce na pewno coś się znajdzie. Kraków został już tak zniszczony przez brak planowania i mądrych...rozwiń całość

Oczywiście, że nie - ABSOLUTNIE NIE. Są w Europie tysiące zdecydowanie lepszych miejsc, a i w Polsce na pewno coś się znajdzie. Kraków został już tak zniszczony przez brak planowania i mądrych decyzji, że będzie tu tylko gorzej. Żyć w Krakowie to się tylko odechciewazwiń


Autor komentarza nie dodał zdjęcia
czekac tylko

krak (gość)

Zgłoś naruszenie treści / 3

swiat, wakacji i dlugich weekendow przychodzi, coz za ulga, cisza i spokoj.

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Polecamy

Wideo