W leśniczówce za lasem, czyli mieszkaniowy pat w Klonowie

Aleksander Gąciarz
Aleksander Gąciarz
Leśniczówka w Klonowie Aleksander Gąciarz
Leśniczówka w Klonowie to nie drewniana chata, do której prowadzi droga przez ostępy. To murowany budynek mniej więcej w połowie drogi wojewódzkiej z Racławic do Miechowa.

FLESZ - Koronawirus groźny tylko w pomieszczeniach?

W suterenie znajduje się kancelaria Leśnictwa Klonów oraz kilka pomieszczeń gospodarczych. Na podwyższonym parterze mieszkanie służbowe leśniczego, które od 42 lat zajmuje Jan Kaczmarski z żoną Sabiną. Od 29 marca z formalnego punktu widzenia są „dzikimi lokatorami”, choć miechowski nadleśniczy dr Jan Karczmarski woli używać terminu „osoby bezumownie korzystające z mieszkania”.

- Zamieszkaliśmy tutaj, gdy mąż objął posadę leśniczego w Klonowie. Ja też przez 10 lat pracowałam jako podleśniczy. Spędziliśmy tu prawie całe życie. Bardzo zżyliśmy się z tym miejscem

– nie kryje Sabina Kaczmarska. To ona pełni rolę „rzecznika” małżonków. Były leśniczy nieomal się nie odzywa.

Jan Kaczmarski uzyskał wiek emerytalny jeszcze w 2015 roku. Choć ówczesny nadleśniczy Jan Dyktyński sugerował mu przejście na emeryturę, chciał pracować dalej. W końcu we wrześniu 2020 roku zdecydował się odejść. Od przełożonego otrzymał list gratulacyjny z podziękowaniem za 50-letnią służbę oraz pismo, przypominające, że w związku z zakończeniem pracy w ciągu sześciu miesięcy musi opuścić zajmowane służbowe mieszkanie w leśniczówce. Półroczny termin minął 28 marca. Dzień później w Klonowie pojawiła się komisja, która miała dokonać odbioru lokalu. Leśniczy jednak odmówił jego opuszczenia.

Zaczęła się wymiana korespondencji. Leśniczy został poinformowany, że w związku utratą prawa do bezpłatnego służbowego mieszkania, w czasie jego zamieszkiwania będzie mu naliczana opłata czynszowa w wysokości 1700 złotych. Ten odpisał, że z kilku pomieszczeń, których opłata dotyczy, w ogóle nie korzysta, domagając obniżenia kwoty czynszu.

- Dla nas to nie ma znaczenia, czy leśniczy korzysta z wymienionych pomieszczeń, czy nie – odpowiada nadleśniczy Karczmarski. Jego zdaniem postawa leśniczego jest trudna do wytłumaczenia.

- Pan Kaczmarski doskonale wiedział, że wraz z przejściem na emeryturę będzie musiał opuścić służbowe mieszkanie. Miał mnóstwo czasu na to, żeby zabezpieczyć swoje potrzeby mieszkaniowe, tymczasem ani w czasie swojego zatrudnienia, ani przez ostatnie pół roku, nie zrobił w tej sprawie nic

– mówi.

Sabina Kaczmarska przekonuje z kolei, że podjęła wraz z mężem próbę znalezienia mieszkania. Mieli już praktycznie przyznany lokal z budynku Dom Złotej Jesieni, należącym do Spółdzielni Mieszkaniowej Przyszłość w Miechowie. Ostatecznie jednak nic z tych planów nie wyszło. Zarząd spółdzielni uznał, że Kaczmarscy nie spełniają kryteriów, stawianym lokatorom budynku.

Leśniczy i jego żona stoją na stanowisku, że to Nadleśnictwo powinno zapewnić im mieszkanie zastępcze w momencie przejścia emeryturę. Tak stanowi zresztą prawo.

- Nadleśniczy obiecał mężowi mieszkanie, ale potem przekazał je byłem nadleśniczemu

– przekonują.

Nadleśniczy Karczmarski odpowiada z kolei, że w tym przypadku nadleśnictwo nie jest zobowiązane do zapewnienia mieszkania zamiennego. Przypomina bowiem, że w 2015 roku jego poprzednik proponował leśniczemu z Klonowa - w momencie nabycia przez niego uprawnień emerytalnych - takie mieszkanie, ale ten odmówił. - Pan leśniczy od tego momentu nigdy nie wystąpił do Nadleśnictwa z wnioskiem o lokal zamienny – tłumaczy.

Nadleśniczy przypomina też, że do ubiegłego roku państwo Kaczmarscy byli właścicielami działki z domem położonej niedaleko od leśniczówki, w sąsiedniej wsi. Postanowili ją jednak sprzedać. Sabina Kaczmarska twierdzi, że w chwili sprzedaży dom był w budowie i nie nadawał się do zamieszkania. Nadleśniczy zapewnia, że budynek jest zamieszkiwany przez nowych właścicieli.

Dodatkową kością niezgody jest kwestia korzystania z pomieszczeń mieszkalnych przez pracowników Leśnictwa Klonów. Obecny leśniczy, który powinien zajmować leśniczówkę, dojeżdża do pracy codziennie 45 kilometrów w jedną stronę. W suterenie, gdzie mieści się kancelaria, nie ma łazienki ani ubikacji. Jest tylko kran bez odpływu.

Nadleśniczy zwrócił się zatem do byłego leśniczego, aby ten przekazał na potrzeby kancelarii jedno z pomieszczeń mieszkalnych oraz zezwolił pracownikom na korzystanie z łazienki. Leśniczy odmówił. Pisma w tej i innych sprawach, państwo Kaczmarscy określają jako nękanie.

- Ja sobie nie wyobrażam, żeby ktoś obcy chodził po mieszkaniu, wchodził do łazienki. Przecież to będzie naruszało naszą prywatność, a jesteśmy starymi, schorowanymi ludźmi. Chcemy mieć spokój. Do tego zostaniemy narażeni na zakażenie koronawirusem

– mówią.

Dr Karczmarski z kolei zwraca uwagę, że spośród dziewięciu leśnictw, wchodzących w skład Nadleśnictwa w Miechowie, tylko w Klonowie doszło do przypadków zachorowania na Covid.

- Kto wie, czy brak dostępu do urządzeń sanitarnych nie miał na to wpływu. Przecież pracownicy kontaktują się z klientami, a nie mieli się gdzie umyć. Taka sytuacja miała miejsce tylko w Klonowie

– mówi.

W tej chwili sprawa klonowskiej leśniczówki wygląd na patową. Leśniczy i jego małżonka w rozmowie z reporterem Dziennika Polskiego deklarują, że oczekują od Nadleśnictwa mieszkania zastępczego. Nadleśniczy przekonuje, że nigdy o takie nie występowali. Zresztą Nadleśnictwo takich wolnych mieszkań w tej chwili nie ma. Tymczasem nadleśniczy potrzebuje lokum dla nowego leśniczego. W tym roku planowana jest też termomodernizacja leśniczówki w Klonowie ze środków Funduszu Leśnego.

- Bardzo chciałbym tego uniknąć, ale jeżeli emerytowany leśniczy nie zmieni swojego stanowiska, będziemy musieli skierować sprawę do sądu i doprowadzić do jego eksmisji

– mówi dr Karczmarski.

Wideo

Komentarze 13

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

r
rozumy to tak
19 kwietnia, 20:14, riplej:

Do wszystkich czytajcie że zrozumieniem: mieszkanie służbowe to mieszkanie leśniczego, zaś "kancelaria jest w piwnicy" i inne pomieszczenia i tam powinna być normalna toaleta z której winni korzystać pracownicy leśniczówki a jej nie ma i tu jest problem a nie że ktoś kogoś wpuszcza albo nie nowy leśniczy też nie będzie nikogo wpuszczał do.łazienki która będzie jego i rodziny - rozumita?

czytallismy ze zrozumieniem:nowemu lesniczemu zrobili kancelarie w piwnicy bo gabinet musi miec na miejscu swojej pracy a zapewne normalnie miałby w mieszkaniu słuzbowym ( z łazienką wyobrazcie sobie) tylko problem jest bo poprzedni nie chce wyjsc..

G
Gość
19 kwietnia, 20:14, riplej:

Do wszystkich czytajcie że zrozumieniem: mieszkanie służbowe to mieszkanie leśniczego, zaś "kancelaria jest w piwnicy" i inne pomieszczenia i tam powinna być normalna toaleta z której winni korzystać pracownicy leśniczówki a jej nie ma i tu jest problem a nie że ktoś kogoś wpuszcza albo nie nowy leśniczy też nie będzie nikogo wpuszczał do.łazienki która będzie jego i rodziny - rozumita?

Są ludzie i ludziska. Jeden wpuści swojego kolegę z pracy do toalety a drugi nie. To kwestia pewnej elementarnej przyzwoitości

r
riplej

Do wszystkich czytajcie że zrozumieniem: mieszkanie służbowe to mieszkanie leśniczego, zaś "kancelaria jest w piwnicy" i inne pomieszczenia i tam powinna być normalna toaleta z której winni korzystać pracownicy leśniczówki a jej nie ma i tu jest problem a nie że ktoś kogoś wpuszcza albo nie nowy leśniczy też nie będzie nikogo wpuszczał do.łazienki która będzie jego i rodziny - rozumita?

G
Gość
17 kwietnia, 15:29, ak:

Jednym zdaniem to jest granda i banda żeby w 21 wieku mogło dojść do takiej sytuacji , jedni bez mieszkania a obecny leśniczy w piwnicy bez toalety z kranem bez odpływu - na zbity pysk wywalić tego " dr" nadleśniczego.

Uważnie czytać trzeba. Ten emerytowany miał dom ale go sprzedał, a nowy leśniczy bez łazienki bo ją zajmuje ten poprzedni i nikogo nie do niej wpuszcza. A z tego artykułu wynika, że to przecież służbowe mieszkanie jest.

G
Gość
18 kwietnia, 20:18, filozof:

Tam gdzie szefem zwykłej firmy jest jakiś dr to zawsze są jakieś jaja bo nie ma normalnego spojrzenia na proste sprawy.

A ta prosta sprawa polega na tym , że ten emerytowany leśniczy powinien opuścić mieszkanie a tego nie robi. Dzięki temu ten obecny leśniczy nie ma dostępu do mieszkania i łazienki.

f
filozof

Tam gdzie szefem zwykłej firmy jest jakiś dr to zawsze są jakieś jaja bo nie ma normalnego spojrzenia na proste sprawy.

c
ciekaw

Ja się pytam pytam się: kto poniesie konsekwencje za zaniedbania które spowodowały że pracownicy zachorowali na covida , sanepid i pip powinny tu wkroczyć !

G
Gość
17 kwietnia, 15:29, ak:

Jednym zdaniem to jest granda i banda żeby w 21 wieku mogło dojść do takiej sytuacji , jedni bez mieszkania a obecny leśniczy w piwnicy bez toalety z kranem bez odpływu - na zbity pysk wywalić tego " dr" nadleśniczego.

no rzeczywiscie granda. Bo wiekszosc ludzi rozumie co oznacza "mieszkanie słuzbowe" i maja swiadomosc ze po zakonczeniu pracy takie mieszkanie sie zwalnia...wiec nie rozumiem o co cały ten hałas...a moze jednak rozumiem- dla wtajemniczonych czyzby chodziło o to sławetne 5 % ?:-D :-D :-D

x
xyz
16 kwietnia, 22:19, oko:

Bareja wróć z zaświatów, kancelaria w piwnicy bez toalety z "kranem bez odpływu" - co na to sanepid , czemu przez 42 lata dyrekcja nadleśnictwa w Miechowie nie zapewniła warunków pracy, tylko galowe mundury zakładają na święta psia jego mać!

nie wiem czy wypaliscie w tekscie ale to teraz aktualny lesniczy nie ma dostepu do łazienki bo go poprzedni nie chce wpuscic .

x
xyz
16 kwietnia, 9:20, czytelnik:

To w końcu kłótnia w rodzinie i jeden Kaczmarski ten lokator i drugi ten dr nadleśniczy też Kaczmarski chyba że jak zwykle "redaktor " coś poknocił i w końcu nie wiadomo który jest który.

oba nazwiska roznią sie..co prawda jedna literą ale sie róznią.

a
ak

Jednym zdaniem to jest granda i banda żeby w 21 wieku mogło dojść do takiej sytuacji , jedni bez mieszkania a obecny leśniczy w piwnicy bez toalety z kranem bez odpływu - na zbity pysk wywalić tego " dr" nadleśniczego.

o
oko

Bareja wróć z zaświatów, kancelaria w piwnicy bez toalety z "kranem bez odpływu" - co na to sanepid , czemu przez 42 lata dyrekcja nadleśnictwa w Miechowie nie zapewniła warunków pracy, tylko galowe mundury zakładają na święta psia jego mać!

c
czytelnik

To w końcu kłótnia w rodzinie i jeden Kaczmarski ten lokator i drugi ten dr nadleśniczy też Kaczmarski chyba że jak zwykle "redaktor " coś poknocił i w końcu nie wiadomo który jest który.

Dodaj ogłoszenie