W ogrodzie Księgi

G
Wbiblijnych metaforach i przenośniach, w przypowieściach i opisach pełno jest roślin. Różnych: od wielkich drzew po drobnicę ledwo odrastające od ziemi; od pięknych, pachnących i słodkich po zdumiewające logiką konstrukcji, jak choćby kłosy zbóż; od szlachetnych, wymagających pielęgnacji po chwasty z daną im siłą trwania mimo wszystko. Wiele z nich zostało nazwanych, określonych w sposób niebudzący wątpliwości.

Ekspozyjcja rzeźb biblijnych w ogrodzie zdjęcia: z katalogu artysty

"Pan, Bóg twój, wprowadzi cię do ziemi pięknej... Do ziemi pszenicy i jęczmienia, winorośli, drzewa figowego i granatowego, do ziemi oliwek, oliwy i miodu".
Obok przywołanych z nazwy i funkcji są takie, które pozostają zagadką, łamigłówką rozwiązywaną, z różnym skutkiem, przez biblistów i przyrodników. Do dziś nie rozstrzygnięto, czy biblijna manna należy do świata flory, czy też do fauny...
Lista biblijnych roślin jest długa i urozmaicona, oczywista i zagadkowa. Czy można dziwić się, że zainspirowała projektantów ogrodów?
Pierwszy w Polsce ogród biblijny powstał w mieście niespecjalnie dużym: w Proszowicach, które - z całym szacunkiem dla powiatowości - są raczej miasteczkiem.
Miasto niewielkie, ogród też nieduży; kawałek ziemi pomiędzy kościołem a placówką Caritasu. Dostępny dla wszystkich, z ławeczkami, na których można odpocząć, nie odstrasza ogrodzeniami. Nie zamyka się bramy na noc, bo żadnej bramy tu nie ma.
W ogrodzie biblijnym w Proszowicach rosną róże i oliwki, zboża i papirusy, i długo by wymieniać, co jeszcze. Palmy stoją tylko od wiosny do wczesnej jesieni; nie potrafią polubić niskich temperatur i przenosi się je na zimę do szkoły.
Wszystko - włącznie ze skrawkiem pustyni - mieści się na obszarze wielkości średniego skweru miejskiego, zaświadczając o perfekcyjności projektowania.
W sumie - dzieło dwóch kobiet. Pomysłodawczynią i autorką projektu ogrodu jest dr Zofia Włodarczyk. Na co dzień pielęgnuje rośliny Urszula Jarosz, dyrektorka placówki Caritasu w Proszowicach, pasjonatka ogrodnictwa. Pod oknami tej placówki rośnie, kwitnie, cieszy oko biblijna flora. Czasem, w ramach terapii zajęciowej, zajmują się ogrodem podopieczni caritasowskiego dziennego ośrodka wsparcia dla niepełnosprawnych. Ogród wycisza, uspokaja, dostarcza satysfakcji i najzwyczajniej cieszy.
Pani Urszuli Jarosz marzy się oranżeria; nieduża, wystarczyłaby taka, w której pomieszczą się delikatne rośliny - te, które już są i te, które mogłyby być. Nie musi powstać zaraz, a w ogóle marzenia to ozdoba życia takiego, jakie jest.
Ogród biblijny w Proszowicach jest pierwszym w Polsce, ale powstają następne. Dr Zofia Włodarczyk projektuje obecnie ogród większy od proszowickiego, sporo kilometrów stąd. Inne miejsce, inne warunki; nowe wyzwanie dla projektantki.
Małe Proszowice i tak mają satysfakcję - są pierwsze. I coś jeszcze: tylko tu zmaterializował się krzew gorejący. Stanął w "pustynnej" części ogrodu i wieczorem zaczyna płonąć; tak, jak należy - od środka, od wewnątrz.
Krzew gorejący nie jest rośliną. Tu sztuka ogrodów spotkała się ze sztuką rzeźby. Karol Badyna, ceniony krakowski rzeźbiarz, pedagog na Wydziale Rzeźby ASP, postawił w ogrodzie swoje trzy biblijne prace: "Laskę Mojżesza", "Gołębicę" z gałązką oliwną i "Krzew gorejący".
O naturze krzewu gorejącego można przeczytać w Biblii, że płonął, ale się nie spalał. Poecie przywołującemu tę metaforę (byli tacy, dość poczytać Słowackiego) wystarczy idea, rzeźbiarzowi nie. Rzeźbiarz ma nadać kształt, wydobyć spomiędzy słów materialność metafory.
Karol Badyna jest drobiazgowym perfekcjonistą. Wiadomo, że pracę zaczyna od gromadzenia informacji: podstawowych - jak wszyscy - i takich, które wydają się, oględnie mówiąc, marginalne, a potem nagle okazują się niezwykle ważne. Pracując nad pomnikiem Karskiego na przykład przestudiował wszystkie dostępne wizerunki, życiorys, inne źródła, literaturę związaną z działalnością i z czasem, także upodobania, anegdoty, a na koniec zaczął zgłębiać teorię i praktykę szachów. Karski z upodobaniem i ze znawstwem grywał w szachy, artysta pomyślał więc, że dobrze byłoby posadzić go nad szachownicą. Wiedza o szachach stała się niezbędna do ustawienia gry na szachownicy, no i jeszcze do tego, aby wiedzieć skąd szachista mógł zdjąć figurę, i w który kwadrat celuje ręka zatrzymana w ułamku ruchu. Ustaliwszy to wszystko, mógł ostatecznie zamknąć kompozycję.
Zgłębianie natury krzewu ognistego było daleko bardziej żmudne.
Krzew ognisty jest rośliną niedopowiedzianą w Biblii i niemającą naukowych ustaleń. Pomocne okazały się midrasze - stare żydowskie komentarze do Biblii. Midrasze są alegoryczne, ale hebrajskie słowo "sekh" użyte w odniesieniu do krzewu gorejącego oznacza coś ostrego, ciernistego. Tam też znalazł artysta sugestię, że krzew nie tylko płonął od środka, ale w górnej części, na wysokości ludzkiego serca.
Rzeźba Karola Badyny; mocna, zwarta, boleśnie ciernista, odlana w brązie, rzeczywiście płonie ze środka. Blask ognia wydobywa się przez szczeliny wypełnione kawałkami szkła witrażowego w kolorze głębokiej czerwieni. Źródło światła to już wytwór naszej cywilizacji, ale wrażenie pozostaje zwyczajne, stare jak świat.
Płonący o zmierzchu krzew przyciąga nie tylko mieszkańców Proszowic. Sąsiedzi ogrodu mówią, że nieopodal parkują dość często samochody z nietutejszą rejestracją.
"Laska Mojżesza" to jedna z ciekawszych rzeźb Badyny. Łom skalny, strużki wody (odlanej w brązie), tytułowa laska (też brąz) - to wszystko. Dalej jest już trudna do zdefiniowana magia sztuki rzeźbiarskiej.
Laska, którą Mojżesz uderzył w skałę jest - według Biblii - tą samą, którą wcześniej uderzył Nil. Można przypuszczać, że Mojżesz, pasterz owiec u swojego teścia, zabrał w długą drogę laskę pasterską. Taką właśnie mamy w rzeźbie Badyny.
Laska pasterska była zawsze, od najdawniejszych czasów do dziś (tam, gdzie przetrwała w jakiejś formie) narzędziem pożytecznym i wielofunkcyjnym.
Gdy woda popłynęła ze skały, Mojżesz odłożył laskę, oparł ją o skalę tak, by była widoczna - żeby nie szukać, gdy znów trzeba będzie iść. Tego nie ma w Biblii, ale tak mogło być; zwykły gest ludzki i zawarta w nim obecność...
W czerwcu Karol Badyna wystawił w proszowickim ogrodzie biblijnym kilka rzeźb m.in. świetne dwie Piety, wcześniej prezentowane w sandomierskim Muzeum Diecezjalnym, w krużgankach na Świętym Krzyżu, w Opactwie w Tyńcu. Te i parę innych były w Proszowicach gośćmi. "Krzew gorejący" "Laska Mojżesza" i "Gołębica" pozostaną na dłużej budując wyjątkowość i jedyność tego miejsca.
Jolanta Antecka
[email protected]
Warto wiedzieć
W Tyńcu trwa II Festiwal Muzyki z Klasztorów Benedyktyńskich Europy. Jutro o godz. 16.30 wystąpi Les Heurez - zespół muzyki dawnej z Francji. Dla naszych Czytelników mamy 10 darmowych biletów na ten koncert. Otrzymają je osoby, które dzisiaj w godzinach od 12 do 12.30 zadzwonią pod numer telefonu: 0(12) 29-19-519.
Polecamy
24 i 25 lipca redakcja Programów Katolickich Telewizji Kraków zaprasza na program z cyklu Wiara i życie pt.: "100 pytań do biskupa Jana Szkodonia". Autorzy programu przypomną widzom sylwetkę krakowskiego biskupa Jana Szkodonia, który jest nie tylko lubianym i szanowanym dostojnikiem kościelnym, ale też artystą - maluje obrazy. Bp Szkodoń pisze także książki adresowane do osób poszukujących drogi życiowej, bierze udział w czatach poświęconych dyskusjom egzystencjalnym. Emisja dzisiaj o godz. 19.25 i jutro o godz. 8.00 w TVP Kraków. (G)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie