Uciążliwość po staremu

Redakcja
O działalności "Sarii" podczas sesji Rady Gminy w Gołczy

Producent mączki mięsno-kostnej "Saria" Małopolska, sprawca zapachowej - i nie tylko - uciążliwości, znów znalazł się pod lupą 15 radnych gminy Gołcza.

   - Dziś w Gołczy śmierdziało niesamowicie - wygarnął bez ogródek w środowe przedpołudnie sołtys tej miejscowości Jan Cembrzyński. Zakład przerabia jedną trzecią tego co dwa lata temu, a dławiący ciężar w postaci zapachów oraz zakłóconej równowagi ekologicznej jak był, tak pozostał bez zmian. Jak wynikało z gwałtownej momentami wymiany zdań, "Saria" zakończyła etap inwestycyjny związanych z częścią technologiczną, spełniając warunki unijne i weterynaryjne (gwarantuje to pewny, niczym niezakłócony dochód), pozostawiając wykonanie inwestycji na rzecz ochrony środowiska w kolejnych etapach.
   Nie tak jednak miało być, o czym mówił plan inwestycyjny zakładu "Saria" z 14 lipca 2003 roku podpisany przez członka Zarządu Franciszka Pątkę i wtedy jeszcze zastępcy dyrektora Michała Bugaja. Uciążliwość zapachowa miała być zlikwidowania m.in. poprzez budowę magazynu na odpady (nowej hermetycznej muldy na 130 ton) - termin zakończenia inwestycji 30 maja 2004 roku. - Surowiec do przetworzenia kipruje się na polu. Składowisko nie jest zabudowane hermetyczną halą, dlatego cuchnie - _mówił przewodniczący Rady Gminy Jan Słaboń.
   Miał być również do 31 grudnia 2004 roku wybudowany biofiltr wraz ze stacją płuczek likwidujący uciążliwe zapachy. Budowa biofiltra obejmowała wykonanie prac związanych z uszczelnieniem hal, pomieszczeń i zbiorników z których wydobywają się niepożądane zapachy. Całość uciążliwego powietrza miała być kierowana poprzez kanały, wentylatory i stacje płuczek na biofiltr, co miało w efekcie dawać zapach niemal fiołkowy.
   
- Mieszkańcy gminy mają problem ze zbyciem jakichkolwiek nieruchomości. Każdy, kto przyjedzie, jeszcze szybciej stąd ucieka. Ja sam nie mogę od kilku lat sprzedać działki - żalił się radny Jerzy Dobrzanowski z Wielkanocy. Dyrektor "Sarii" Michał Bugaj cieszył się, że udało mu się należycie wykorzystać fundusze SAPARD i już odzyskać 33 proc. poniesionych kosztów własnych. Teraz będzie się starał o nowe fundusze strukturalne, bo trzeba dobrze dbać o ponad 350 obsługiwanych klientów i firm. Pieniądze unijne przydadzą się też po to, aby zrealizować wszystko, co ma ulżyć pobliskiemu środowisku naturalnemu, a głównie okolicznym mieszkańcom. Jak jedna to uczynić, gdy paliwem dla zakładowej kotłowni stały się tłuszcze - swoje i zwożone - zaś zakład utylizuje surowiec z grupy tzw. podwyższonego ryzyka?
   - _Spalanie tłuszczu utylizowanego w celach energetycznych jest w krajach europejskim czymś normalnym. Jest to alternatywne paliwo odnawialne z grupy biomasa: mączka kostna plus tłuszcz utylizowany
- powiedział zdziwiony nieco niezrozumieniem tak oczywistego faktu dyrektor "Sarii". Po czym dodał, iż źródła uciążliwego zapachu należy szukać już u producentów surowca wyjściowego. - Bo oni w różny sposób go przechowują, a my zabieramy takie odpadki. One śmierdzą już na starcie - _tłumaczył radnym i nielicznym obecnym na środowej sesji sołtysom.
   Wójt gminy Lesław Blacha starał się to podsumować dość zwięźle, ale jeszcze na tym etapie dyskusji nie było to możliwe. - _Po dwóch latach miast być lepiej jest coraz gorzej. I to przy znacznie zmniejszonej produkcji!__Działalność zakładu jeśli chodzi o menedżerstwo przebiega bez zarzutu. Jest dochód, właściciel z Niemiec - pan Retman - może się tylko cieszyć. A co z resztą dla środowiska i ekologii? - _na to pytanie wójta konkretnej odpowiedzi nie usłyszeliśmy. Zresztą dyrektor Bugaj jakby stronił od liczb (nie padły prawie żadne) i konkretnych gwarancji. Wójt Blacha wytknął przy okazji przekłamania zawarte w raporcie sanepidu.
   
"Saria" nie leży w odległości 2,5 km na północ od Gołczy tylko 500 metrów od pierwszej linii zabudowań. Pisze się też, że "nie będzie ponadnormatywnej uciążliwości" związanej z emisją przy spalaniu tłuszczów. Kto i na jakiej podstawie doszedł do takich genialnych wniosków? Są to lekkie zafałszowania. _To zrodziło twierdzenie gospodarza gminy, iż "Saria" nie wybudowała jeszcze ani oczyszczalni ścieków, ani biofiltra ze stacją płuczek, a już myśli o rozbudowie kotłowni. Bo spalanie energetycznych tłuszczów - także tych z wewnętrznego "importu" - to niemały, dodatkowy zarobek. Firma "Retman" z Niemiec miała w obrębie zakładu wybudować biurowiec i zarejestrować zakład na terenie gminy tak, by podatki pozostawały tu, a nie odjeżdżały do Krakowa. Dyrektor Bugaj odparł, że biurowca nie będzie, bo nie ma środków. Sam zaś zakład nie ma dochodów (wszystko, co zarobi - inwestuje) więc nie płaci podatku dochodowego. Tekst i fot. (WOJ.)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie