W Polsce wydaje się rekordową liczbę książek. Tylko po co?

Aleksandra Suława
Aleksandra Suława
2018-04-21  bialystok targi ksiazki fot wojciech wojtkielewicz kurier poranny / gazeta wspolczesna
2018-04-21 bialystok targi ksiazki fot wojciech wojtkielewicz kurier poranny / gazeta wspolczesna Wojciech Wojtkielewicz
W 2017 znów padł wydawniczy rekord – na półki księgarskie trafiło ponad 36 tys. nowych tytułów. To o 6 proc. więcej niż rok wcześniej i najwięcej od 1991 roku. Z jednej strony można się cieszyć. Z drugiej postawić pytanie – dla kogo się te książki drukuje?

Jak wynika z raportu Biblioteki Narodowej, najwięcej w Polsce wydaje się literatury pięknej i książek naukowych – niemal co trzecia publikacja w 2017 roku należała do którejś z tych grup. Wśród beletrystki rosnącą popularnością cieszą się romanse, kryminały oraz komiksy, za to fantastyka, święcąca triumfy w ostatnich latach, czasy świetności wydaje się mieć już za sobą. Jeśli chodzi o książki naukowe coraz więcej publikuje się pozycji związanych z szeroko pojęta humanistyka i historią, coraz mniej z inżynierią i naukami przyrodniczymi. Nie słabnie też moda na poradniki – książek o kuchni, ogrodach, prowadzeniu domu i zdrowiu wydaliśmy w 2017 najwięcej od pięciu lat.

Grażyna Szarszewska-Kühl, dyrektor generalna Polskiej Izby Książki, przestrzega jednak przed zbytnim entuzjazmem. - 36 tysięcy przestaje być liczba tak imponującą, gdy porównamy ją z ilością publikacji w Niemczech czy we Francji, gdzie każdego roku ukazuje się ok. 80, 90 tys, nowych tytułów – tłumaczy.

Optymizmem nie napawa też fakt, że jak podkreślają autorzy raportu: „Zwiększanie się liczby publikowanych tytułów nie koreluje ani z wyraźniejszymi pozytywnymi zmianami w poziomie czytelnictwa, ani z przychodami osiąganymi na rynku książki”. Ten pierwszy od lat utrzymuje się na stałym poziomie (więcej niż połowa Polaków nie czyta w ogóle), a przychody ze sprzedaży książek systematycznie maleją (2,68 mld zł w 2013 roku – 2,32 mld zł w 2017). Skąd więc to wydawnicze bogactwo? Biblioteka Narodowa w swoim raporcie podaje dwie przyczyny: chęć wzbogacania przez wydawców oferty rynkowej oraz większe możliwości techniczne, dzięki którym można drukować więcej i taniej. - Ruch wydawniczy w Polsce napędza nie tyle popyt i sami czytelniczy co wielkie sieci księgarskie. To one, kierując się głównie chęcią zysku, dyktują zasady gry. Domagają się od wydawców stałego dopływu nowości, tak by można było wciąż kusić nabywcę premierowymi tytułami – tłumaczy Szarszewska-Kühl. - To, że książki ukazują się często w niewielkich nakładach, albo nie znajdują odbiorców ma drugorzędne znaczenie.

Co czytać pod gruszą? Polecamy książki na początek lata

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie